Inne
Roman Gałęzewski, szef stoczniowej Solidarności, pozwał prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Żąda przeprosin w mediach i 50 tys. zł zadośćuczynienia.

10 maja prezydent Adamowicz, udzielając wywiadu "Panoramie" TVP Gdańsk, powiedział o Gałęzewskim, że ten parę dni wcześniej "palił opony pod Urzędem Miejskim i różne nieprawdziwe rzeczy wygadywał". Wypowiedź ta była kulminacją konfliktu, jaki wywiązał się między prezydentem a związkowcami. A zaczęło się od tego, że stoczniowcy zapowiedzieli demonstrację na 4 czerwca, w efekcie czego premier przeniósł część obchodów 20. rocznicy pierwszych wolnych wyborów do Krakowa.

I wtedy Adamowicz w liście otwartym zarzucił przewodniczącemu stoczniowej "S" oraz jego zastępcy Karolowi Guzikiewiczowi, że planując demonstrację przed pomnikiem Poległych Stoczniowców, skompromitowali Gdańsk i Polskę oraz sprzeniewierzyli się tradycji związku. A potem jeszcze dolał oliwy do ognia w wywiadach.

Szef "S" w Stoczni Gdańsk zareagował natychmiast i zażądał przeprosin w czasie najwyższej oglądalności oraz w prasie i na portalach, które wypowiedź o paleniu opon cytowały. Do tego 50 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz Centrum Ochotników Cierpienia Archidiecezji Gdańskiej. Bo - jak zaznaczył w piśmie do prezydenta - w dniu manifestacji był w Warszawie na spotkaniach w Ministerstwie Skarbu i Agencji Rozwoju Przemysłu.

Adamowicz odmówił. Argument? Manifestację zorganizował 29 kwietnia stoczniowy związek kierowany przez Romana Gałęzewskiego, więc zdaniem prezydenta nie może być mowy o przeprosinach. A prawnicy Pawła Adamowicza powołali się na metonimię. To - za Uniwersalnym Słownikiem Języka Polskiego PWN - "figura stylistyczna polegająca na zastąpieniu jednej nazwy inną, związaną z poprzednią stosunkiem przyczyny do skutku, części do całości itp. (np. czytać Sienkiewicza zamiast czytać dzieła Sienkiewicza)".

- Jako osoba zaangażowana w wydarzenia polityczne pan Gałęzewski powinien wiedzieć, że wystąpienia publiczne rządzą się swoimi prawami - tłumaczył Antoni Pawlak, rzecznik prezydenta. - A osoby wypowiadające się publicznie stosują różne środki wyrazu. Przecież gdy media podawały, że "Lepper blokuje drogi", było oczywiste, że szef Samoobrony nie bierze udziału w każdej blokadzie.

Gałęzewski nie odpuścił. - Moi prawnicy są innego zdania, dlatego pozwałem prezydenta Adamowicza - odpowiada związkowiec. - Nie można publicznie kłamać. To tak, jakbym ja powiedział, że Adamowicz obsikał wczoraj przystanek, a potem bym sprostował, że chodziło o urzędnika, czyli pracownika urzędu, którym kieruje prezydent.

Pozew trafił do wydziału cywilnego gdańskiego sądu okręgowego. Terminu rozprawy jeszcze nie wyznaczono.


Katarzyna Włodkowska
{jathumbnail off}
1 1 1
Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter