Inne
Dziś o godz. 13.45 jacht Stary dopłynął do portu w Reykjaviku.

(Fot. Załoga)

Trzecia zmiana to Arkadiusz Kosidło (Technikum Morskie w Szczecinie), Mateusz Pawelec i Sebastian Perowicz (Technikum Budowy Okrętów w Szczecinie), Irena Perkowska, Daniel Kobier, Joanna Osojca, Grzegorz Węgrzyn.

W Bergen Kazimierz Sawczuk - pierwszy oficer zszedł na ląd i wrócił z drugą zmianą do Polski. Zastąpił go Grzegorz Węgrzyn.

- Do Bergen dojechaliśmy po 26 godzinach podróży - przysłała sms Irena Perkowska. - Potem było serdeczne przywitanie z kapitanem, oficerami i załogą II etapu i śniadanie. Zmęczeni, ale szczęśliwi, jesteśmy na miejscu.

Pierwszego dnia nowa załoga zwiedzała Bergen patrząc cały czas w niebo. Pogoda była zmienna. Czasami świeciło słońce, ale za chwilę padał deszcz. Wszyscy zachowywali humor, ale zastanawiali się, czy sztorm nie opóźni dalszej trasy rejsu. Nie opóźnił. 18 czerwca o godz. 13.56 jacht wyszedł w morze.

- Płyniemy KU MORZU - napisała Irenka. - Jest pięknie, słoneczko nas grzeje, a fiordy dają nam spokój duszy. Pomału zbliżamy do oceanu.

Już z z trasy, na drugi dzień, po pokonaniu 50 mil od brzegów Norwegii, o godz. 14.57 otrzymaliśmy następną wiadomość:

- Mamy piękną pogodę i nową dziedzinę sportu - slalom między platformami wiertniczymi. Przed nami cel, Wyspy Owcze. Pogoda zmienia się. Morze jest kapryśne. Nad ranem oświetlone przez słońce miało kolor seledynowy, na psiej wachcie potraktowało nas gradem... Mocno kołysze, trochę chorujemy, ale wszystko odbywa się planowo. Dzień i noc przestają mieć znaczenie, nasze życie odmierzane jest wachtami. Mam wrażenie, że czas rozpłynął się w oceanie.

Na drugi dzień wpłynęli na Morze Północne. Wiatr 3-5 B, północno-zachodni. 21 czerwca przychodzi kolejny sms:

- Po aklimatyzacji wróciły nam apetyty, choć podchodzimy do tego ostrożnie. Mieliśmy problemy z silnikiem i instalacją gazową, ale dzięki sprawnym dłoniom pierwszego oficera tniemy dalej morze prosto na Wyspy Owczarskie (to żart pod kierunkiem pomysłodawcy wyprawy, Piotra Owczarskiego).

23 czerwca o godz. 4.15 zobaczyli wyłaniające się zza horyzontu Wyspy Owcze.
- Przed nami niesamowity widok - napisała Irenka. - Wysp są od nas jakieś 5 mil. Wszystko spowite w delikatnej mgiełce.

- Rano dopłynęliśmy do Wysp, weszliśmy do portu jachtowego w Thorshavn, robimy klar na pokładzie, pogoda dobra - to informacja od kolejnego uczestnika wyprawy, Arka Kosidło. - W pierwszych dniach naszego etapu wiało mocno, były duże fale, część załogi miało chorobę morską. Na szczęście mnie i Sebastiana Perowicza ta radość ominęła. Wiatry były na tyle silne, że podarły nam 3 dni temu żagiel genuę. Marzymy o kąpieli.

- Po przebytej dwudniowej chorobie morskiej, wydawało by się że może być, tylko lepiej - przesłał też swoje wrażenia Mateusz Pawelec. - A tu niespodzianka. Podarła nam się "Gienia" (żagiel genua - mdr). Mało tego - oprócz żagla spisanego na straty przyszła kolej na silnik, a jakiś czas później zepsuła się kuchenka gazowa. Jednym słowem wpadliśmy w tarapaty - wiatry nie sprzyjały, a my dryfowaliśmy na środku oceanu. Za to wachty zaczęły być słoneczne, narastał w nas optymizm. Oprócz tego apetyty się nam poprawiły, wciągaliśmy wszystko, co nadawało się do jedzenia.

Thorshaven żegnał załogę deszczem. Na Atlantyku widzieli grindwale, całe stado w liczbie 15 sztuk. Kto miał aparat lub kamerę, szybką ją wyciągnął, by sfilmować niecodzienny widok. Fale małe, lekko tylko kołysze. Jacht płynie z prędkością 7 węzłów. Do Reykjaviku jeszcze 120 mil.

Dziś o godz. 13.45 jacht stary dotarł do celu trzeciego etapu, do Reykjaviku. Etap liczył łącznie 1020 Mm. Kolejną załogę na trasie Reykjavik - Bergen (od 3 do 18 lipca, 1100 Mm) Stanowic będą: Maciej Krzeptowski - kapitan, Grzegorz Węgrzyn - I oficer, Cezary Pawłowski - II oficer, Sebastian Perowicz, Stadnik Joanna, Żuraw Elżbieta, Anna Kisielewska, ks. Słomiński Mariusz, Marek Bryła i Piotr Owczarski (pomysłodawca rejsu).


Marek Rudnicki
1 1 1 1

Źródło: