Nie ma upału, słońca też niewiele, a jednak się pojawiły. To sinice, przez które strach zamoczyć nogę w morzu.
Skażoną sinicami wodę mamy na plażach w Gdańsku Brzeźnie, Jelitkowie, Gdyni Śródmieściu, Redłowie, Orłowie i Babich Dołach - to pierwszy tego lata komunikat Wojewódzkiej Stacji Sanepidu w Gdańsku. Sinice, mikroskopijne jednokomórkowe organizmy, gdy się namnożą, woda kolorem i konsystencją przypomina zupę szczawiową. Ich rozkład może powodować choroby skóry i zatrucia. Zakwitają na pełnym morzu, wiatr dopycha całe ich ławice do naszych brzegów. W tym roku lato jest raczej pochmurne, jednak kilka ciepłych dni wystarczyło, żeby pojawiły się w naszych wodach.
- Niestety sinicom wystarczy temperatura powyżej dwudziestu kilku stopni - mówi Andrzej Jagodziński, zast. dyrektora Wojewódzkiej Stacji Sanepidu w Gdańsku. - Nie musi być słonecznie ani bardzo upalnie. Na szczęście sinice mogą pojawić się tylko na kilka godzin i potem zniknąć przepędzone przez wiatr.
Niestety sinic nie można lekceważyć, bo kontakt z nimi najczęściej prowadzi m.in. do podrażnień skóry i układu oddechowego. - Dlatego musimy zamykać plaże, na których się one pojawiają - dodaje Jagodziński. - Osoby, które chcą zażywać kąpieli morskich, powinny sprawdzać aktualne komunikaty na temat stanu wód na stronach internetowych powiatowych inspektorów sanitarnych.
AK{jathumbnail off}
Inne
Sinice już przypłynęły
03 lipca 2009 |
