
Cóż - wyjaśnialiśmy już, że europosłowie mają raczej nikły wpływ na podział unijnych dotacji. Inni, że zrobią więcej dla Polski... np. zablokują budowę gazociągu via dno Bałtyku. Z tym też będzie trudno.
Po wyborach, po przedwyborczej gorączce obiecywania, zapewniania, namawiania - czas na oddech i chwilę refleksji. Co mogą dla wyborców - poza szerokim uśmiechem na antenie ogólnopolskiej telewizji i gorącym "dziękuję tym, którzy na mnie głosowali" - zrobić europosłowie?
Oto Pomorze ma swój triumf, więcej nawet - ma od dziś swój czas w Brukseli. W Europarlamencie zasiądą Pomorzanie w całkiem sporej grupie - co najmniej pięciu europosłów. Choć startowali z różnych, czasem dość egzotycznych miejsc w kraju, pochodzą stąd, z Pomorza. I co z tego? Mają przecież reprezentować Polskę, a nie partykularne interesy regionu. A jednak.
Bałtyk drodzy Państwo! Będziemy szumieć tym Bałtykiem wszystkim, którzy od dziś zaczną pakować walizki przed wyjazdem do Brukseli.
Rozpoczęliśmy kilka tygodni temu akcję "Nie odwracajmy się od morza" i będziemy regularnie sprawdzać, czy posłowie w stronę morza spoglądają z fotela w Parlamencie Europejskim. W stronę naszego morza. Nad które dzięki nim i ich zabiegom (nie mówiąc o okropnym słowie lobbing) będziemy mogli dojechać Autostradą Bursztynową, korytarzem transportowym A1, wpisanym do strategii Unii Europejskiej dla Regionu Morza Bałtyckiego. Najwyraźniej bowiem dotychczasowe przypominanie w Brukseli, Berlinie, Strasburgu i Rzymie, że w Gdańsku, w Trójmieście są porty, a stąd prosta i najkrótsza droga do Odessy, do Aten - jakoś cichnie.
Wierzę, że europosłowie Lewandowski, Wałęsa, Cymański Kurski i pani europosłanka Senyszyn - o naszej autostradzie nie zapomną, a nad Bałtyk wracać będą, by opowiadać Czytelnikom "Polski Dziennika Bałtyckiego", jak dobrze smakuje dorsz złowiony przez puckiego rybaka.
Już dziś zapraszam na łamy.
Maciej Wośko{jathumbnail off}
