Zrealizowanie przekopu przez Mierzeję Wiślaną nie będzie obojętne dla przyrody i rybołówstwa. Takie wnioski wypływają z oceny oddziaływania tej inwestycji na środowisko. Wykonanie stosownego raportu w tej sprawie zlecił Urząd Morski w Gdyni.
Z dokumentu wynika, że powstanie przekopu nie spowoduje napływu do zalewu dużych ilości wód słonych. Nie zwiększy się więc znacząco zasolenie tego akwenu. Gorzej może być wskutek zmętnienia wody w zalewie, w wyniku naruszenia osadów pokrywających dno. Tego zaś się nie uniknie, bo - oprócz zrobienia przesmyku w mierzei - trzeba też wykonać tor wodny do portu w Elblągu, by mogły tam dopływać większe statki.
Bez tego wykopu w dnie zalewu budowa przesmyku nie ma sensu. Tor dla jednostek pływających trzeba będzie co jakiś czas odmulać. Za każdym razem woda stanie się mętna, pojawi się w niej zawiesina, szkodząca rozwojowi rybostanu - wynika z oceny oddziaływania na środowisko. - To bardzo niewesoła wiadomość dla rybaków - mówi prof. Jan Marcin Węsławski, zawodowy ekolog morza, pracownik naukowy Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk w Sopocie. - Zwiększenie mętności wody zaszkodzi bowiem tarliskom sandaczy.
- Powstanie przekopu może też sprawić, że zaczną u nas zanikać plaże - dodaje Adrian Bogusłowicz, prezes Lokalnej Organizacji Turystycznej w Krynicy Morskiej. - Ucierpi więc na tym turystyka, z której większość ludzi tu żyje.
Przekop przez mierzeję planowany jest w rejonie miejscowości Skowronki, w gminie Sztutowo. Koszt szacowano na około pół miliarda złotych. To ogromna kwota, ale ocaleje port w Elblągu, teraz podupadający.
Gdy będą mogły docierać do niego większe statki, odżyje. Zainteresowani są tym Ukraińcy, pragnący urządzić w Elblągu swe nabrzeże, by drogą morską eksportować towary, pochodzące z rejonu Lwowa, a nad zalew dowożone koleją.
Kazimierz Netka{jathumbnail off}
Inne
Na przekopie przez mierzeję zyska Elbląg, ale ucierpieć może turystyka i rybołówstwo
09 marca 2009 |
