Szwedzka Straż Przybrzeżna zajęła w piątek rano na Bałtyku, niedaleko miasta Ystad, tankowiec znajdujący się na liście sankcyjnej i posiadający niejasny status bandery. Załoga statku jest podejrzana o doprowadzenie do wycieku ropy na wschód od Gotlandii.
Jak podkreśliły w komunikacie szwedzkie służby, ślad zanieczyszczenia, jaki w czwartek zaobserwował na morzu samolot Straży Przybrzeżnej, miał 12 km długości. Unoszącą się na powierzchni wody ropę powiązano z tankowcem Flora 1, płynącym z portu nad Zatoką Fińską.
- Straż Przybrzeżna nie widzi obecnie bezpośredniego zagrożenia przedostaniem się ropy na ląd. W razie potrzeby może podjąć działania w celu oczyszczenia (skażonych obszarów - PAP) – oznajmił na platformie X minister obrony cywilnej Szwecji Carl-Oscar Bohlin.
Obserwacja śladu ropy skutkowała podjęciem operacji przez Straż Przybrzeżną i policję, które zmusiły kapitana do zakotwiczenia jednostki nieopodal Ystad. Służby weszły na pokład statku, gdzie prowadzą czynności śledcze. Prokuratura wszczęła śledztwo w związku z podejrzeniem zanieczyszczenia środowiska na Bałtyku. Nie wykluczono postawienia kolejnych zarzutów, dotyczących niejasnego statusu bandery.
Na pokładzie statku znajdują się 24 osoby.
Portal Marinetraffic, zajmujący się obserwowaniem ruchu statków na morzu, podaje, że jednostka płynęła z portu w Primorsku w Rosji do Santos w Brazylii.
Według Straży Przybrzeżnej zatrzymanie tankowca Flora 1 jest pierwszym przypadkiem, gdy „udało się powiązać emisję zanieczyszczenia ze statkiem objętym sankcjami”.
W marcu szwedzkie służby zatrzymały niedaleko Trelleborga statek Caffa oraz tankowiec Sea Owl 1, których kapitanowie, Rosjanie, podejrzani są o posługiwanie się fałszywą banderą. Mężczyźni zostali aresztowani.
Ze Sztokholmu Daniel Zyśk
