Bezpieczeństwo, Granice

Decyzja w sprawie wyboru jednego współproducenta okrętów podwodnych dla Marynarki Wojennej, z którym dalej prowadzone będą negocjacje, może zapaść jeszcze w tym roku – uważa ekspert do spraw bezpieczeństwa Instytutu Jagiellońskiego dr Łukasz Kister.

Podkreśla też, że resort musi bardzo dokładnie przeanalizować propozycje wszystkich oferentów, oceniając ich możliwości wywiązania się z takiego kontraktu. Poza samym zakupem większym wyzwaniem będzie późniejsza eksploatacja jednostek, naprawy, modernizacje i utrzymywanie ich w gotowości bojowej. 

– Od kilkunastu lat czekamy na decyzję, która rozpocznie proces zakupu okrętów podwodnych. Dotychczasowe zapowiedzi były wyłącznie medialnymi gestami. Od obecnego ministra obrony wszyscy oczekują, że wreszcie swoim podpisem rozpocznie rzeczywisty proces budowy okrętów podwodnych – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes dr Łukasz Kister, ekspert do spraw bezpieczeństwa Instytutu Jagiellońskiego.

MON ma dokonać wyboru między ofertą francuskiego koncernu Naval Group (dawniej DCNS), który zaproponował okręty Scorpene uzbrojone w pociski rakietowe MBDA, szwedzkiego koncernu Saab oferującego okręty typu A26, lub niemieckiego TKMS (ThyssenKrupp Marine Systems) z okrętami 212A i 214.

Tymczasem, jak donoszą niemieckie media, żaden z dostarczonych przez stocznię TKMS sześciu okrętów podwodnych niemieckiej marynarki wojennej nie jest obecnie gotowy do służby operacyjnej, po tym jak jedna z jednostek uległa uszkodzeniu w pobliżu Norwegii. Doniesienia te potwierdził cytowany przez agencję AP rzecznik niemieckiego ministerstwa obrony.

Dodatkowo pion koncernu ThyssenKrupp specjalizujący się w budowie okrętów podwodnych ma poważne problemy z honorowaniem zawartych kontraktów. Jak poinformował 23 listopada br. niemiecki dziennik „Handelsblatt”, brak inwestycji w technologię produkcji okrętów podwodnych spowodował, że wszystkie obecne kontrakty kilońskiej stoczni TKMS przynoszą straty, a terminy dostaw są opóźnione. Za opóźnienia naliczane są przez klientów kary, które sięgać mogą dziesiątek milionów euro. Według cytowanych przez niemiecki dziennik pracowników kilońskiej stoczni przestarzałe procesy produkcyjne odbywają się w niej częściowo z wykorzystaniem dokumentacji technicznej tworzonej ręcznie na papierze. Powoduje to liczne niezgodności w produkcji i pogłębia opóźnienia w dostawach okrętów podwodnych. 

Innym problemem stoczni TKMS, jak donosi Handelsblatt, jest składanie niemożliwych do zrealizowania obietnic przez dział handlowy firmy. Ich realizacja staje się potem kłopotem dla niemieckich inżynierów na etapie budowy okrętów, opóźniając ich dostawę i zwiększając koszty, jeśli oczywiście okażą się w ogóle możliwe do spełnienia.

– Niemieckie okręty mają potężne problemy techniczne. Marynarka Wojenna Niemiec nie ma dzisiaj żadnego sprawnego okrętu tej klasy, który próbuje nam zaoferować. Wynika to z braku zdolności do przeprowadzenia codziennych, normalnych eksploatacyjnych remontów i realizacji zadań związanych z modernizacją tych okrętów, tak aby mogły one realizować cele operacyjne na morzach i oceanach – mówi  Łukasz Kister.

Ekspert Instytutu Jagiellońskiego do spraw bezpieczeństwa podkreśla, że wielkim wyzwaniem dla MON będzie nie tylko zakup okrętów podwodnych, ale także późniejsza eksploatacja i utrzymanie ich w gotowości bojowej.

– W przetargu na zakup okrętów podwodnych powinniśmy rozważać udział wszystkich oferentów, którzy spełniają wymagania formalne. Jednak musimy rozpatrywać oferty bardzo szczegółowo, oceniając możliwości wywiązania się z takiego kontraktu i wynikających z niego elementów, takich jak późniejsza modernizacje, naprawy. Wszystkie te elementy powinny być brane pod uwagę przy decyzji o zakupie okrętu podwodnego – podkreśla dr Łukasz Kister.

Także uzbrojenie w rakiety manewrujące jest kluczowym dla MON parametrem w wyborze nowych okrętów. Zdaniem ministra Antoniego Macierewicza jest to „warunek sine qua non”, tzn. że okręty nie zostaną zakupione bez rakiet.

– Polska flota nie potrzebuje wielkich okrętów, zdolnych do realizacji strategicznych celów na dużych akwenach. Musimy skupić się na Bałtyku i – w aktualnej sytuacji geopolitycznej, w której znajduje się Polska – być w stanie odstraszyć potencjalnego przeciwnika. W przypadku konfliktu zbrojnego musimy go odstraszyć albo zadać mu taki cios, który wydłuży czas oczekiwania na pomoc ze strony sojuszników. Tutaj niezbędne są pociski manewrujące – precyzyjna broń, która okrętom podwodnym nada jakikolwiek sens funkcjonowania na Bałtyku – mówi dr Łukasz Kister.

Zdaniem eksperta decyzja w sprawie wyboru producenta okrętów podwodnych do dalszych negocjacji przez stronę polską może zapaść jeszcze w tym roku.

Newseria.pl

Komentarze   

-7 Polska potrzebuje na tyle niezwodnych okętów podwodnych...
...by w razie czego były zdolne dopłynąć do Estonii, a potem prysnąć stamtąd nocą do Wielkiej Brytanii. Jest precedens. Innej roli dla tych kilku okrętów nie widzę.
27 listopad 2017 : 09:50 Waldemor Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+5 o.p. na Bałtyku
Sprawdź sobie jak długo operowały nasze okręty podwodne na Bałtyku w '39, a potem dopiero zabierz się za pisanie. Pamiętaj przy tym, że wtedy co kilkanaście godzin trzeba się było wynurzać na ładowanie akumulatorów.
27 listopad 2017 : 14:04 J. Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-2 okrety podwodne
Dyskusja na temat okrętów podwodnych trwa już kilka lat. Twierdzenie, że Niemcy maja problemy techniczne ze swoimi okretami jest niewiarygodne - jeżeli mają problemy techniczne to jakiego rodzaju ? Ktoś kto od ponad stu lat buduje okręty podwodne ma olbrzymie doświadczenie i wiedzę . Wmawianie, że są to problemy z remontami jest śmieszne i dowodzi,że ludzie z tzw. Instytutu Jagiellońskiego nie mają żadnej wiedzy na temat co to jest okręt podwodny używany przez marynarkę wojenną nie mówiąc już o innych zakresach wiedzy dotyczących produkcji stoczniowej. Moim zdaniem jest to próba sugerowania by wybrać innego dostawcę tego typu jednostek. Trzeba pamiętać , że budowa okrętu podwodnego nie trwa
rok czy dwa lecz kilka lat z reguły około 7 lat, np. taka jednostka OHIO była budowana ponad 8 lat.
27 listopad 2017 : 11:02 Dakto Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-2 uwaga na czasie
Stocznia Thyssen wybudowała dla Argentyny okręt San Juan,zaginiony przed 11 dniami u wybrzeży Patagonii z 44 ludźmi na pokładzie.Kilka lat wcześniej okręt przechodził kapitalny remont przy udziale budowniczych.
27 listopad 2017 : 12:15 HM Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+1 San Juan
Okręt z 1983 roku. Ale co to ma wspólnego z jego zaginięciem ? Tak naprawdę nie wiadomo co się wydarzyło na okrecie. Czy doszło do awarii urządzeń czy miał kolizję z czymś pod wodą sama jednostka ma długość 66 m a więc nie jest to jakiś olbrzymi okręt podwodny w porównaniu do okrętów rosyjskich czy amerykańskich. Remont z pewnością był wykonany zgodnie z procedurami. Trzeba poczekać aż jednostka zostanie odnaleziona będzie to trudne bo w tym rejonie głębokość oceanu sięga ok. 5000 m.
27 listopad 2017 : 13:39 Kimjun Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
1 1 1