Żegluga

USA nałożyły sankcje na kapitanów pięciu tankowców z irańską ropą, które przybyły w ostatnich dniach do Wenezueli. Szef amerykańskiej dyplomacji Mike Pompeo, który ogłosił ich wprowadzenie w środę, potwierdził poparcie USA dla lidera wenezuelskiej opozycji.

Według dostępnych nam informacji irańskie tankowce przywiozły do Wenezueli ok. 1,5 mln baryłek paliwa i produktów pochodnych - oświadczył Pompeo w trakcie konferencji w Departamencie Stanu w środę. Zarazem przestrzegł kapitanów światowej żeglugi przed nawiązywaniem jakichkolwiek relacji biznesowych z ekipą rządzącą w Wenezueli. Przypomniał, że w ocenie Białego Domu prezydent Nicholas Maduro pełni swój urząd wbrew konstytucji.

W rezultacie dzisiejszych sankcji aktywa tych kapitanów zostaną zablokowane. Ucierpi na tym ich kariera zawodowa. Wpłynie to też na ich perspektywy na przyszłość - podkreślił Pompeo.

Administracja w Białym Domu stawia przed sobą dwa cele - przypomina agencja Reutera. Z jednej strony dąży do zablokowania sprzedaży irańskiej Europy po wypowiedzeniu w 2018 r. porozumienia nuklearnego z Iranem. Z drugiej strony - władze w Waszyngtonie chciałyby ustąpienia prezydenta Wenezueli Nicholasa Maduro.

Irańskie tankowce zawinęły pod koniec maja do portu w El Palito na zachodzie Wenezueli. Dostawy irańskiego surowca dla Wenezueli, która znajduje się na skraju zapaści gospodarczej, pozwoliły częściowo złagodzić niedobór paliw na rynku wewnętrznych.

Wenezuela - kraj członkowski OPEC - posiada największe potwierdzone złoża ropy naftowej na świecie, ale wydobywa obecnie nie więcej niż 622 tys. baryłek surowca dziennie, czyli zaledwie jedną piątą tego, co 10 lat temu.

Cały wenezuelski eksport obniżył się do poziomu najniższego pod 70 lat, a ropa naftowa zajmuje w nim czołowe miejsce. Zmniejszyło się też wydobycie ropy, a na rynku wewnętrznym brakuje benzyny i oleju napędowego - podkreśla Associated Press.

Ogłoszenie amerykańskich sankcji nie zmniejszy zapewne kolejek przed stacjami benzynowymi, ale przybycie tankowców do wenezuelskich portów ma wymiar symboliczny - podkreślają media.

Dostawy paliwa zostały ostro skrytykowane przez przedstawicieli administracji prezydenta USA Donalda Trumpa, która już wcześniej objęła sankcjami zarówno Wenezuelę, jak i Iran. Pomoc Iranu dla Wenezueli świadczy o coraz bliższej współpracy tych państw oraz może być postrzegana jako znak ekspansji wpływów irańskich wbrew nałożonym na ten kraj sankcji USA.

Władze Wenezueli i Iranu starały się w środę bagatelizować znaczenie nowo nałożonych restrykcji.

Rzecznik irańskiego ministra spraw zagranicznych Abbas Mussavi zapowiedział, że Teheran i Caracas nie ugną się przed sankcjami. "Rozpaczliwe posunięcia wymierzone w pojedynczych obywateli irańskich świadczą o kompletnym fiasku zapowiadanej przez Donalda Trumpa maksymalnej presji" - napisał na Twitterze. Szef wenezuelskiej dyplomacji Jorge Arreaza nazwał z kolei nowo nałożone sankcje "przerostem arogancji" i świadectwem, że "celem ataków Trumpowskich jastrzębi są zwykli obywatele Wenezueli.

Kryzys paliwowy zaostrzył się w Wenezueli w ostatnich miesiącach. Według AFP również w stolicy kraju Caracas, której wcześniej nie dotykał problem braku paliwa, przed stacjami benzynowymi ustawiają się kilometrowe kolejki. Na czarnym rynku litr benzyny kosztuje ok. 3 dolarów, u kontrolowanego przez państwo monopolistycznego dystrybutora jest niemal darmowa, ale niedostępna; minimalna płaca w Wenezueli wynosi ok. 4,6 dolarów miesięcznie.

W 2018 r. prezydent Donald Trump wycofał USA z porozumienia nuklearnego z Iranem, jakie W. Brytania, Francja, Niemcy, Rosja, Chiny wraz ze Stanami Zjednoczonymi podpisały w 2015 roku. Trump ogłosił przy tym ponowne nałożenie sankcji na Iran i zagroził retorsjami wszystkim krajom oraz podmiotom, które tych ograniczeń nie będą respektować.

Iran ze swej strony zawiesił przestrzeganie niektórych zobowiązań wynikających z umowy nuklearnej i zapowiedział, że jeśli pozostałe strony umowy nie podejmą kroków chroniących jego gospodarkę przed skutkami amerykańskich sankcji, to zacznie wzbogacanie uranu.

mars/

Komentarze   

0 Amerykańskie scierwa
Amerykanie to najgorsza zaraza która chodzi po tej ziemi, a my ta szarańcze zapraszamy do Polski.
25 czerwiec 2020 : 10:00 Adam534 Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 ścierwo polskie
ścierwem to ty jesteś putinowska zarazo... nie podoba się to do moskwy ku putinu .. swołoczu ty nie polska ....nu jadem ty zarusł??? ale dudu popierasz co???
25 czerwiec 2020 : 21:55 gutek Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+1 USA i trump
To co obecnie wyczynia administracja trumpa-szkoda słów, oni chcą narzucić całemu światu swoją politykę wbrew woli innym. A my podlizujemy się jak pieski pokojowe i sprowadzamy sobie ich wojska wbrew woli narodu...
26 czerwiec 2020 : 03:44 Motorniczy Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 "kundlizm"
to niestety cecha naszych polityków. Jeszcze jak za komuny wykonywali jakieś niepopularne ruchy, to zawsze z takim przymrużeniem oka w kierunku ludzi. że to nie bardzo chcemy, ale musimy, bo układy międzynarodowe i "patronat" .... Po 1990 od razu można było zauważyć, że w warunkach wolności, nasi politycy czują się nieswojo, widać bardzo doskwierał im brak kolczatki na szyi i krótkiej smyczy. Szybko znaleźli sobie nowego "pana", który szarpnięciem smyczy przywołuje ich do porzadku. Widać, że bardzo lubią "spacerować przy nodze Pana".
26 czerwiec 2020 : 07:01 gxc Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
1 1 1 1

Źródło: