Od 1 do 5 czerwca br. w Atenach na targach morskich Posidonia spotykają się przedstawiciele światowej branży żeglugowej i stoczniowej. Wśród wystawców nie zabrakło polskich firm.
Powierzchnię wystawienniczą Metropolitan Expo w Atenach – około 50 tys. metrów kw. – wyprzedano już wiele miesięcy temu. W tym roku organizatorzy spodziewają się wystawców z ponad 140 krajów.
Dla porównania, podczas ostatniej edycji targów w 2024 roku wystawiło się 2038 firm ze 138 krajów, a zwiedzających było 32,5 tysiąca. Łączna frekwencja osiągnęła wtedy 41,8 tys. uczestników, co było najlepszym wynikiem w historii imprezy.
Tegoroczne wydarzenie może pobić ten rekord. Szacuje się, że Posidonia 2026 wygeneruje ponad 100 mln euro wpływów dla gospodarki Attyki i okolicznych regionów turystycznych.
W przededniu targów greckiemu rynkowi żeglugowemu przyjrzała się brytyjska firma analityczna Clarksons Research.
Grecy kontrolują 17 proc. światowego tonażu
Według Clarksons greccy armatorzy skupiają obecnie 14 proc. światowej floty pod względem tonażu pojemnościowego brutto (GT) oraz 17 proc. według nośności (DWT). Ponad jedna piąta wszystkich tankowców, masowców i gazowców LNG na świecie jest w rękach greckich właścicieli.
Łączny tonaż użytkowanej floty, należącej do tamtejszych armatorów wynosi obecnie 427 mln DWT i 254 mln GT. Wartość eksploatowanych statków szacowana jest na około 200 mld dolarów, natomiast portfel zamówień nowych jednostek przekracza 75 mld dolarów.
Greckie firmy dominują obecnie jako inwestorzy w budowie nowych statków, a jednocześnie sprzedają najwięcej tonażu na rynku wtórnym. Analitycy podkreślają, że świadczy to o ich wyjątkowej zdolności do wykorzystywania cykli rynkowych i aktywnego zarządzania aktywami.
Ponad 700 firm armatorskich
Baza Clarksons obejmuje obecnie ponad 700 greckich armatorów, z których średnio każdy eksploatuje osiem statków, jednak rośnie także liczba dużych grup żeglugowych. W 2010 roku jedynie pięć greckich firm posiadało flotę liczącą ponad 50 jednostek, natomiast dziś takich przedsiębiorstw jest już 19.
Dziesięć największych greckich grup armatorskich kontroluje łącznie około 5 proc. światowej floty handlowej. Wśród liderów Clarksons wymienia m.in. Angelicoussis Group, Dynacom, Cardiff Marine, Navios Holdings, Star Bulk Carriers, Alpha Tankers, Thenamaris, Tsakos Group, Marmaras Navigation oraz Minerva Marine.
Fundament greckiego shippingu
Największą część greckiej floty nadal stanowią masowce, reprezentujące około połowy całkowitego tonażu. Jednocześnie największy udział w obecnym portfelu zamówień na nowe jednostki mają tankowce.
Greccy armatorzy kontrolują na świecie około 21 proc. masowców i tyle samo zbiornikowców. W ciągu ostatniej dekady znacząco zwiększyli także obecność w segmencie przewozu LNG, osiągając około 17 proc. udziału w światowym tonażu gazowców tego typu.
Clarksons podkreśla przy tym, że rozwój segmentu LNG był jednym z najtrafniejszych strategicznych ruchów greckich armatorów ostatnich lat. Dzięki temu ich udział w szeroko rozumianym morskim rynku przewozów nośników energii zbliżył się do jednej czwartej światowej floty.
Silna konkurencja dużych graczy kontenerowych
Greccy armatorzy podejmowali również próby dywersyfikacji działalności poprzez inwestycje w kontenerowce, samochodowce, jednostki offshore czy promy pasażerskie, jednak to właśnie masowce, tankowce i gazowce pozostają fundamentem greckiego shippingu.
W przypadku przewozów kontenerów udział Greków w światowej flocie spadł w ostatniej dekadzie z 10 do 6 proc. Było to przede wszystkim efektem strategii ich największych konkurentów - operatorów linii kontenerowych (MSC, Maersk, CMA CGM), którzy przejmowali coraz więcej kontenerowców na własność zamiast korzystać z jednostek czarterowanych od niezależnych armatorów.
W rezultacie udział greckich właścicieli w światowej flocie kontenerowej stopniowo się zmniejszał, choć są oni wciąż aktywni w tym segmencie rynku.
Ostateczny cross trader
Grecki model biznesowy różni się od wielu innych światowych centrów żeglugowych. O ile np. Chiny korzystają z ogromnych wolumenów własnego handlu zagranicznego, przemysłu stoczniowego czy obecności największych linii żeglugowych, o tyle helleńscy armatorzy zbudowali swoją pozycję przede wszystkim jako uczestnicy globalnego rynku przewozów między państwami trzecimi.
Analitycy Clarksons określają Grecję mianem ostatecznego cross tradera – kraju, którego armatorzy przewożą ładunki na całym świecie, mimo że sam grecki import stanowi mniej niż 1 proc. światowego handlu, wobec około 25 proc. w przypadku Chin.
Grecy mają kapitał i czują rynek
Wśród głównych źródeł greckiego sukcesu Clarksons wymienia przede wszystkim silną pozycję finansową armatorów. Dysponują oni dużymi kapitałami i wysoką płynnością, dzięki czemu mogą inwestować wtedy, gdy konkurenci ograniczają wydatki.
Greccy armatorzy od lat słyną z umiejętności wyczuwania cykli rynkowych – kupują statki i składają zamówienia w stoczniach w okresach słabszej koniunktury, gdy ceny są niższe, a następnie czerpią korzyści ze wzrostu wartości aktywów i wyższych stawek frachtowych, gdy rynek ponownie przyspiesza.
Poza tą przewagą analitycy podkreślają także inne atuty: niski poziom zadłużenia, szybkie podejmowanie decyzji, historyczne dziedzictwo i coraz sprawniejsze zarządzanie trudną zmianą pokoleniową, duża skala i doskonałość „klastra" wiedzy komercyjnej i technicznej, silne i długoterminowe relacje z klientami, elastyczność i zdolność adaptacji do warunków rynkowych.
Do tego dochodzą aktywne inwestycje w modernizację floty. Wiek greckich statków jest obecnie niższy od średniej światowej, zaś armatorzy coraz częściej inwestują w paliwa alternatywne oraz technologie poprawiające efektywność energetyczną jednostek.
27 wystawców z Polski
W tegorocznej Posidonii 2026 uczestniczy co najmniej 27 polskich wystawców. Znaczna część krajowej reprezentacji skoncentrowana jest wokół pawilonu polskiego zlokalizowanego na stoisku 1.337, organizowanego pod auspicjami Ministerstwa Infrastruktury.
W ramach wspólnej ekspozycji prezentują się m.in. Morska Stocznia Remontowa Gryfia, Stocznia Szczecińska „Wulkan”, Stocznia Remontowa Nauta, Polski Rejestr Statków, Centrum Techniki Okrętowej, Famor, JPP Marine, MG Marine Power Solutions i Bohamet (choć ta ostatnia firma ma również stoisko w hali nr 2).
Wiele polskich firm, głównie prywatnych, wystawia się niezależnie – na własnych stoiskach.
Tradycyjnie, największe osobne stoisko (1.327) ma Gdańska Stocznia Remontowa z grupy Remontowa Holding, dla której rynek Morza Śródziemnego jest jednym z największych obszarów usług. Stocznia ta obsługuje m.in. włoskie kontenerowce i chemikaliowce, greckie masowce i zbiornikowce, a ostatnio także kablowce i jednostki offshore, należące do helleńskich armatorów, z których kilku ostatnio skorzystało z jej usług po raz pierwszy.
Co ważne, polski pawilon (1.337) znajduje się w jednej z najbardziej eksponowanych części hali 1, przy głównej alei komunikacyjnej. Stoisko Gdańskiej Stoczni Remontowej, choć osobne, ulokowane jest praktycznie w sąsiedztwie – od pawilonu ministerialnego dzieli je zaledwie jeden rząd stoisk. Oba znajdują się w centralnej części hali, tworząc wyraźnie widoczny polski punkt na mapie wystawy.
Wiele firm z Polski na Posidonii 2026 prezentuje ofertę w ramach własnych stoisk. W hali 1 są to: MAEM, STR Marine i Remontowa Lighting Technologies, w hali nr 2: Bohamet, Towimor, Enamor, Marcontrel, Simex, Lumel, Navi Engines, zaś w hali 3 – Axpro Kowary, Glamox i WSK.
GL
