Żegluga

Ardent Global Marine Services, wykonująca działania z zakresu ratownictwa morskiego, założona zaledwie pięć lat temu, nie przyjmie nowych zleceń.

W krótkim oświadczeniu holenderska firma położyła kres spekulacjom na temat swojej przyszłości, twierdząc, że nie będzie już prowadzić działalności wykraczającej poza obecne zobowiązania kontraktowe.

Wszystkie obecne umowy dotyczące działań ratowniczych zostaną zrealizowane, ale poza dotychczasowymi nie będą już prowadzone żadne nowe sprawy związane z działaniami ratownicwa technicznego. Kierownicy kontraktów firmy Ardent będą w stałym kontakcie ze swoimi klientami – czytamy w komunikacie.

Firma Ardent powstała w wyniku połączenia Svitzer Salvage i Titan Marine, w sytuacji załamania się globalnego rynku ratownictwa technicznego (salvage). Informowała, że skoncentruje się na bardziej dochodowych pracach związanych z usuwaniem wraków. Jednak ostatnio pojawiły się sygnały, że biznesplan nie spełnia oczekiwań i firma skupi się na operacjach typowo ratowniczych.

Od czasu powstania pięć lat temu Ardent zrealizował ponad 300 kontraktów na całym świecie dla przemysłu morskiego i naftowo-gazowego. Wiele z nich wiązało się z trudnymi pracami, czy to związanymi z pożarami statków, pracami podwodnymi czy też usunięciem wraków - powiedział Ardent.

Ardent pracuje obecnie przy akcji usunięcia wraku masowca Stellar Banner (długość całkowita 340,00 m, szerokość konstrukcyjna 55,00 m, zanurzenie 21,423 m, wysokość boczna 29,00 m, nośność 300 660 t, wyporność 338 505 t, tonaż pojemnościowy brutto 151 596), który w lutym br. doznał niebezpiecznego przechyłu i zalania części pokładu po opuszczeniu terminalu eksportera rudy Vale w Brazylii. Firma posiada również szereg bieżących kontraktów na świadczenie globalnych usług w zakresie reagowania kryzysowego dla wiodących firm żeglugowych.

AL, z mediów, rel (Ardent)

1 1 1 1