Żegluga

"FT": brytyjski rząd obawia się zakłóceń w dostawach w razie upadku rozmów ws. wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Rozważane jest m.in. czarterowanie przez rząd statków w ramach przygotowań ''jak na wojnę'' do ewentualnego twardego Brexitu.   

Brytyjski rząd obawia się opóźnień w dostawie żywności i leków w razie załamania się negocjacji w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej i przygotowuje alternatywny plan, zakładający m.in. wynajem własnych promów - ujawnił "Financial Times".

Według informacji gazety podczas wtorkowego posiedzenia rządu omówiono ryzyka związane z hipotetycznym scenariuszem upadku rozmów w sprawie Brexitu, w tym w szczególności ewentualne konsekwencje wielogodzinnych opóźnień na odprawach granicznych z Francją.

Będący de facto wicepremierem David Lidington poinformował ministrów, że w takim scenariuszu zwyczajowe przeprawy morskie Dover-Calais byłyby w pierwszych sześciu miesiącach po wyjściu z Unii Europejskiej ograniczone o nawet 75 do 85 proc.

Fundamentalnym problemem dla obu stron byłaby konieczność realizowania szeregu kontroli granicznych, wynikających z tego, że Wielka Brytania nie będzie dłużej członkiem Wspólnoty i handlowałaby z kontynentem w oparciu o podstawowe zasady Światowej Organizacji Handlu.

Jak wynika z ustaleń "FT", jednym z omawianych rozwiązań był proponowany przez ministra transportu Chrisa Graylinga wynajem dodatkowych statków, które byłyby kierowane na drogi morskie do innych brytyjskich portów. Taka ścieżka miałaby być wykorzystywana do przewozu najważniejszych produktów: żywności, leków i być może części samochodowych, na których polega brytyjska branża motoryzacyjna.

W grę wchodzi czarterowanie głównie towarowych statków ro-ro oraz promów typu ro-pax. Ważne potoki ładunkowe między Wielką Brytanią musiałaby omijać Dover i nieliczne inne znaczące porty promowe i obsługujące ruch towarowy ro-ro, a wyczarterowane statki kierowane byłyby m.in do Londynu, Tilbury i Liverpool.

Do innych rozwiązań logistycznych planowanych na wypadek twardego Brexitu należy zamknięcie dla normalnego ruchu pewnych odcinków dróg ekspresowych czy autostrad w pobliżu głównych portów promowych z przeznaczeniem na tymczasowe parkingi.

Proponowane rozwiązania wynajmu statków mieszczą się w programie GOOL (Government Owned or Operated Logistics). "Jest to rodzaj rozwiązań stosowany przez rządy w czasie wojny" powiedział jeden z członków brytyjskiego rządu cytowany anonimowo przez telewizję ITV. - "To jest tak poważne".

W ramach GOOL rozważane są w zależności od sytuacji trzy opcje: zakupy statków, wynajem albo adaptacja militarnych jednostek pływających. Ostatnia zdaje się być najmniej realistyczną, a najbardziej prawdopodobną opcją są czartery tonażu. Szczególnie dlatego, że w brytyjskiej flocie pomocniczej i logistycznej nie ma wystarczająco wiele odpowiednich jednostek.

Bezproblemowo mogłyby w tych celach być użyte właściwie tylko cztery drobnicowce ro-ro klasy "Point".

Statki tej serii zostały zakupione w 2002 r. w ramach finansowanej przez kapitał prywatny inwestycji o wartości 1,25 miliarda funtów brytyjskich, ale z gwarancjami kontraktowymi rządu. Początkowo Foreland Shipping eksploatowało w ramach tzw. "Strategic Sealift Service" sześć statków. Są to statki marynarki handlowej ("cywilne"), dzierżawione Ministerstwu Obrony (MoD) w razie potrzeby. Pierwotnie sześć statków było częścią umowy, umożliwiając wykorzystanie przez MoD czterech statków, z których dwa zostały udostępnione do celów handlowych. Te dwa ostatnie zostały zwolnione z umowy w 2012 r.

Statki z tej serii bywały notabene niejednokrotnie w Polsce. Zarówno na remontach (w stoczni Remontowa SA w Gdańsku), jak i w komercyjnych czarterach, a jeden z nich, przynajmniej raz (w porcie Szczecin) uczestniczył w transporcie sprzętu wojskowego na manewry NATO odbywające się w Polsce.

Eurosceptyczna część ministrów w rządzie Theresy May miała jednak ocenić, że takie przygotowania są nadmiernie histeryczne, argumentując, że rząd w Paryżu nie dopuściłby do powstania potężnych opóźnień w odprawie morskiej ze względu na konsekwencje dla francuskiej gospodarki, w szczególności regionu Calais na północy kraju.

W trakcie wtorkowego spotkania premier May miała zapowiedzieć, że rząd będzie spotykał się co tydzień na dodatkowych sesjach poświęconych przygotowaniom do wyjścia z UE - niezależnie od tego, czy dojdzie do porozumienia z UE czy też nie.

"FT" przypomniało, że w trakcie wojny o Falklandy w 1982 roku brytyjski rząd tymczasowo przejął kontrolę nad wieloma prywatnymi okrętami, w tym transatlantyckim liniowcem Królowa Elżbieta II. Jak jednak zaznaczono, tym razem rządowi urzędnicy "nie spodziewają się" wykorzystania podobnego rozwiązania.

Rozmowy w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z UE trwają od maja 2017 roku. Bruksela chce je zakończyć jak najwcześniej, by mieć czas na zaakceptowanie porozumienia przez Parlament Europejski i Radę UE. Musi to nastąpić przed Brexitem, który jest przewidziany na 29 marca 2019 roku.

Dłużej zatwierdzanie umowy może zająć brytyjskiemu parlamentowi. Już teraz polityczne kłopoty, zwłaszcza silny opór frakcji eurosceptycznej, są wskazywane jako główna przeszkoda w zawarciu porozumienia z UE. Obie strony wciąż nie mogą się także porozumieć w sprawie prawnych zabezpieczeń niezbędnych do uniknięcia powrotu tzw. twardej granicy pomiędzy Irlandią Północną a Irlandią.

Jakub Krupa (PAP),  PBS (PortalMorski.pl)

Zaloguj się, aby dodać komentarz

Zaloguj się

1 1 1 1

Źródło:

Newsletter