Kilkunastu szczecińskich dzierżawców barek liczy straty poniesione w wyniku przestojów wywołanych pogodą. Wielu z nich nie mogło transportować towarów i tym samym zarabiać na utrzymanie przez blisko rok.
- Barki na Odrze stały kilka miesięcy - mówi Maciej Krzemiński, dzierżawca pchacza z Odry Trans. - Chłopcy ruszyli dosyć późno, bo w sierpniu. Teraz znowu woda przyszła i dalej stoją. Od początku roku zrobili może kurs lub dwa.
- Brak pracy powoduje, że dzierżawcy barek nie zarabiali - martwi się sytuacją Andrzej Kędzierski, dzierżawca barki. - Stracili dużo pieniędzy.
Związek Polskich Armator Śródlądowych zwrócił się do rządu o pomoc dla tych jednoosobowych firm, które dzierżawią barki - mówi wiceprezes związku Jerzy Hopfer. - Zwróciliśmy się o podjęcie działań, które mogłyby pozwolić im żyć. Najczęściej to jednoosobowe czy bardzo małe firmy, które nie mają takich zasobów, żeby przetrzymać prawie rok czasu bez działalności.
Żegluga już ruszyła, ale nadal najlepiej pływa się barkami nie na Śląsk, tylko do Niemiec.
Grzegorz Gibas{jathumbnail off}
Żegluga
Barkarze apelują do rządu o pomoc
08 września 2010 |
Źródło:
