
Odblokowanie żeglugi na Zalewie Wiślanym jest potrzebne
(© A. Arent-Mendyk)
Sprawdzane są efekty podpisanej we wrześniu ubiegłego roku umowy o swobodzie żeglugi po całym akwenie. Jej podpisanie zakończyło ponad trzyletnią batalię o przywrócenie żeglugi między naszymi krajami na zalewie.
- Sprawdziliśmy stan przygotowania polskich służb po podpisaniu umowy i uważam, że jest dobry - mówi Andrzej Królikowski, dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni. - Takiego podsumowania dokonaliśmy na spotkaniu w Elblągu. Głównie chodzi tu o przygotowanie polskich służb celnych, granicznych i sanitarnych. Informacje te zostały zebrane i przygotowane w związku z wizytą naszego ministra infrastruktury, który 17 kwietnia ma się spotkać w Kaliningradzie z rosyjskim ministrem transportu.
Jak przygotowania wyglądają po stronie rosyjskiej, jeszcze nie wiadomo, bo ta nie przesłała takich informacji. O tym, że nie muszą być idealne, przekonał się polski armator jeszcze jesienią.
- Nasz statek z 51 osobami na pokładzie popłynął zalewem w listopadzie ub. r. do Kaliningradu- mówi Jerzy Latała, prezes Żeglugi Gdańskiej. - Od tej pory rejsu już nie było. Po pierwsze nie pozwalały na to warunki zimowe, po drugie nasz agent w Kalinigradzie nas poinformował, że nie ma odpowiedniej infrastruktury, niezbędnej do odpraw. I to jest przyczyna, że póki co nie możemy zaplanować następnym rejsów.
Na trzyletnim zakazie swobodnej żeglugi straciły porty Zatoki Gdańskiej i Elbląg, największy port Zalewu Wiślanego, a także obwód kaliningradzki. W polskiej części Zalewu Wiślanego znajduje się 10 portów i pięć przystani. W Elblągu i Fromborku są przejścia graniczne.
Odblokowanie żeglugi na całym akwenie może sprawić, że porty, przystanie i przejścia zostaną na nowo wykorzystane zarówno turystycznie, jak i gospodarczo.
Anna Szałkowska{jathumbnail off}
