Maersk i Hapag-Lloyd rozszerzają powrót na trasę przez Morze Czerwone i Kanał Sueski. Cztery kolejne wspólne serwisy kontenerowe w ramach Gemini Cooperation – AE5, AE11, AE12 i ME2 – zostaną skierowane z trasy wokół Przylądka Dobrej Nadziei na krótszy korytarz przez Suez.
Dołączą one do serwisów AE15 i AE19, które wcześniej wróciły już na trasę transsueską. Zmiana ma bezpośrednie znaczenie dla transportu kontenerowego między Azją a Europą, ponieważ skraca czas rejsu i pozwala armatorom efektywniej wykorzystywać flotę.
Po nasileniu ataków na statki na Morzu Czerwonym wielu największych przewoźników kontenerowych przekierowało znaczną część serwisów Azja–Europa wokół Przylądka Dobrej Nadziei. Dłuższa trasa zwiększała czas obiegu statków, zużycie paliwa i liczbę jednostek potrzebnych do utrzymania regularnych rozkładów.
Powrót przez Suez oznacza więc nie tylko krótszy czas dostawy, ale również możliwość ograniczenia kosztów operacyjnych i lepszego wykorzystania dostępnej floty.
Powrót etapami
Maersk i Hapag-Lloyd podkreślają, że decyzja nie oznacza uznania sytuacji na Morzu Czerwonym za całkowicie bezpieczną. Obie firmy nadal uzależniają kolejne zmiany tras od oceny ryzyka i rozwoju sytuacji na Bliskim Wschodzie.
Powrót Gemini odbywa się stopniowo. Najpierw na trasę przez Suez skierowano AE15, następnie AE19, a teraz kolejne cztery serwisy. Według danych Sea-Intelligence, cytowanych przez The Loadstar, około 18 proc. całkowitej przepustowości na zachodnim kierunku Azja–Europa wróciło już z trasy wokół Przylądka Dobrej Nadziei na Morze Czerwone i Kanał Sueski (wskaźnik 18 proc. odnosi się do całego rynku na tym kierunku, a nie wyłącznie do przepustowości Gemini).
Pierwsze rejsy jeszcze we wrześniu
Zmiana nie jest już tylko zapowiedzią. Maersk opublikował pierwsze terminy rejsów realizowanych nową trasą.
W serwisie AE11 kontenerowiec Antonia Maersk wypłynął w kierunku Kanału Sueskiego 19 września, a w ramach AE5 Marchen Maersk – miał wypłynąć 22 września. Z kolei w serwisie ME2 Cornelia Maersk ma rozpocząć rejs 24 września. Termin pierwszego rejsu AE12 ma zostać podany później.
To pokazuje, że powrót na Suez zaczyna mieć charakter operacyjny, a nie wyłącznie planistyczny.
Krótsza trasa, większa efektywność
Dla klientów armatorów najważniejszą korzyścią jest krótszy czas tranzytu. Znaczenie tej zmiany jest jednak szersze.
Statek, który spędza mniej czasu na trasie, może szybciej wrócić do kolejnego rejsu. Oznacza to lepsze wykorzystanie floty i potencjalnie większą dostępną przepustowość bez konieczności angażowania dodatkowych jednostek.
Powrót na Suez nie oznacza automatycznie spadku stawek frachtowych. Na poziom cen nadal wpływają popyt, dostępna pojemność floty, sezonowość, sytuacja w portach i ryzyko geopolityczne. Krótsza trasa poprawia jednak efektywność całej sieci i może ograniczać część kosztów wynikających z opływania Afryki.
Znaczenie dla europejskich łańcuchów dostaw
Kanał Sueski pozostaje jednym z najważniejszych połączeń morskich między Azją a Europą. Powrót kolejnych serwisów może poprawić przewidywalność dostaw dla importerów, którzy przez ostatnie lata musieli uwzględniać wydłużone czasy transportu z Chin i innych krajów Azji.
Dla europejskich portów oznacza to również szansę na bardziej stabilne rozkłady zawinięć. Przekierowanie statków wokół Afryki powodowało w ostatnich latach przesunięcia harmonogramów, zmiany w przepływach kontenerów i problemy z dostępnością statków oraz sprzętu.
Powrót nadal warunkowy
Największym znakiem zapytania pozostaje bezpieczeństwo. Maersk i Hapag-Lloyd pozostawiają sobie możliwość ponownej zmiany tras, jeśli poziom zagrożenia na Morzu Czerwonym wzrośnie.
Na razie kierunek jest jednak wyraźny: Gemini stopniowo zwiększa liczbę serwisów korzystających z Kanału Sueskiego. Jeśli proces będzie kontynuowany, wpłynie to nie tylko na czas transportu, ale również na dostępność floty, planowanie zapasów i ekonomikę przewozów między Azją a Europą.
Kanał Sueski odzyskuje więc część swojego wcześniejszego znaczenia, choć na razie jest to powrót kontrolowany, a nie pełne przywrócenie układu sprzed kryzysu na Morzu Czerwonym.
MG
