CMA CGM stopniowo przekierowuje swoje statki na szlak przez Morze Czerwone, zwiększając liczbę głównych połączeń tranzytowych przez cieśninę Bab el-Mandab do siedmiu. Francuska grupa testuje tym samym szerszy powrót na krótszą trasę, mimo wciąż napiętej sytuacji geopolitycznej panującej w tym regionie.
Po utrzymaniu niektórych połączeń w ostatnich tygodniach, francuska grupa testuje obecnie powrót na krótszą trasę na dodatkowych liniach, w tym na trasach obsługiwanych przez bardzo duże statki.
Należą do nich usługa „MEC” Azja-Morze Śródziemne, będąca częścią Ocean Alliance, która wykorzystuje jednostki megamax. Kontenerowiec CMA CGM Jules Verne o pojemności 16 020 TEU pomyślnie ukończył już tranzyt na wschód, podczas gdy jego siostrzany statek CMA CGM Marco Polo przepłynął już Kanał Sueski i zmierza w kierunku Malty.
Z kolei CMA CGM Grand Palais o pojemności 23 872 TEU, który obecnie odbywa swój dziewiczy rejs do Europy, również obrał ten sam kurs i zbliża się w rejon cieśniny Bab el-Mandab.
Równocześnie firma przeprowadza eksperymentalne tranzyty na innych trasach. Statek CMA CGM Tosca, obsługujący linię „Ocean Rise Express” między Japonią, Chinami i Europą Północną, pokona Morze Czerwone z dodatkowym zawinięciem do Dżuddy.
Statek CMA CGM Gemini, obsługujący linię Europa–Bliski Wschód–Subkontynent Indyjski (EPIC), również przetestuje przeprawę przez Kanał Sueski.
W sumie siedem usług korzystających z tej trasy obejmuje również linie BEX2 (Azja–Morze Śródziemne), MEDEX (Morze Śródziemne–Bliski Wschód–Indie), REX2 (Daleki Wschód–Morze Czerwone) i CIMEX 1 (Daleki Wschód–Bliski Wschód).
Od początku kryzysu w Zatoce Perskiej, CMA CGM pozostaje jedynym dużym globalnym przewoźnikiem, który regularnie korzysta z korytarza Morza Czerwonego w zakresie podstawowych usług Wschód–Zachód, podczas gdy inni operatorzy preferują dłuższe, ale uważane za bezpieczniejsze trasy alternatywne.
LEW (Źródło: CMA CGM)
