Budowa lodołamaczy dla USA była złą decyzją Helsinek - oceniły w piątek fińskie media. „Prezydent Donald Trump jest coraz bardziej agresywny, a jeśli USA zajmą Grenlandię lub zrobią coś, co zmusi Europę do odwetu, to Finlandia będzie musiała zerwać kontrakt - napisał dziennik „Helsingin Sanomat”.
Największa fińska gazeta podkreśliła, że „umowa na lodołamacze”, którą okrzyknięto w Finlandii mianem jednego z największych kontraktów w historii, ma szerokie znaczenie geopolityczne.
Jesienią ub. roku Finlandia i USA porozumiały się w sprawie dostawy lodołamaczy dla amerykańskiej straży przybrzeżnej, która podlega Pentagonowi. Podczas wizyty w Waszyngtonie umowę podpisali prezydent Alexander Stubb oraz szef fińskiego rządu Petteri Orpo.
– To istotna, strategiczna decyzja Trumpa ze względu na znaczenie Arktyki – mówił wówczas Stubb.
Na mocy porozumienia Finlandia sprzeda USA 11 lodołamaczy, z których cztery zostaną zbudowane w fińskiej stoczni, a siedem w USA.
– Rozłam między USA a Europą jest nieunikniony, a otwarte pozostaje to, czy separacja będzie nagła i dramatyczna, czy też stopniowa i możliwie najbardziej pojednawcza, co umożliwi Finom dotrzymanie zobowiązań wynikających z umów na lodołamacze – skomentował hiszpański analityk ryzyka geopolitycznego Bernardo Navazo.
Podczas tegorocznego Światowego Forum Ekonomicznego w Davos Stubb przyznał, że sprawa Grenlandii jest jak dotąd „najtrudniejszym momentem” jego prezydentury (trwa od marca 2024 r. – PAP).
Według fińskich władz zainteresowanie Amerykanów lodołamaczami bierze się stąd, że Rosja ma kilkadziesiąt takich jednostek, a USA ani jednej. Finlandia, z której pochodzi 80 proc. projektów i ok. 60 proc. wszystkich operujących lodołamaczy, jest największym dostawcą tych jednostek.
„Helsing Sanomat” napisał też, że wątpliwe w kontekście sytuacji geopolitycznej jest też zamówienie 64 myśliwców F-35 z amerykańskich zakładów Lockheed Martin. Gazeta przypomniała, że Hiszpania i Portugalia zrezygnowały w ub. roku z planów zakupu tych samych samolotów, a argumentem były nie tylko kwestie finansowe czy wsparcie europejskiego przemysłu zbrojeniowego, ale także obawy, że amerykański sojusznik mógłby ograniczyć użytkowanie maszyn, ich konserwację, części zamienne i wszystko, co zapewnia zdolność operacyjną samolotu w każdej sytuacji.
Z tezami artykułu w „HS” nie zgodziła się jedna z głównych przedstawicielek rządzącej partii Koalicja Narodowa (KOK) Pia Kauma, która pełni też funkcję wiceszefowej Zgromadzenia Parlamentarnego OBWE. Według niej „umowa na lodołamacze” nie była błędem, bo Finlandia, która ma wieloletnie doświadczenie w Arktyce, powinna je wykorzystywać. Kauma przypomniała też, że hiszpański rząd nie zgodził się na zwiększenie wydatków na obronność do 5 proc. PKB, zgodnie z nowym celem NATO, a kraje na Półwyspie Iberyjskim żyją w zupełnie innej rzeczywistości polityki bezpieczeństwa niż Finlandia.
– Wystarczy spojrzeć na mapę (Finlandia ma ponad 1300 km granicy z Rosją – PAP) – podsumowała Kauma.
