Dowódca estońskiej marynarki wojennej komandor Ivo Vark poinformował w piątek w rozmowie z agencją Reutera, że Estonia nie będzie już zatrzymywać statków rosyjskiej flory cieni z uwagi na ryzyko rosyjskiej odpowiedzi i poważnej militarnej eskalacji - podaje Reuters.
W maju 2025 roku podczas próby zatrzymania przez estońskie siły tankowca z floty cieni Rosja wysłała w przestrzeń powietrzną kontrolowaną przez NATO samolot bojowy, który odeskortował statek na rosyjskie wody - przypomina Reuters.
- Ryzyko militarnej eskalacji jest po prostu zbyt duże - podkreślił komandor Vark i przypomniał, że od czasu nieudanej próby zatrzymania tankowca „militarna obecność Rosjan w Zatoce Fińskiej stała się znacznie bardziej oczywista”.
- Oczywiście na Oceanie Atlantyckim, jak i na Morzu Północnym obecność Rosjan jest bardzo nieznaczna, co daje znacznie więcej czasu i swobody postępowania wobec tych statków, zważywszy że ryzyko militarnego zaangażowania i eskalacji jest o wiele mniejsze - ocenił Vark.
Wcześniej w piątek Reuters podał, że według danych estońskiej marynarki wojennej z powodu ataków, które w mijającym tygodniu Ukraina przeprowadziła na kluczowe terminale naftowe Rosji, około 40 tankowców floty cieni zmierzających do portów w rejonie Petersburga utknęło na wodach Zatoki Fińskiej. Agencja dodaje, że w ich pobliżu zaobserwowano rosyjską korwetę.
Ukraina zaatakowała dronami największe rosyjskie porty naftowe w obwodzie leningradzkim, tj. w Primorsku przy granicy z Finlandią oraz Ust-Łudze. Eksport ropy naftowej i paliw z obu portów został zawieszony na początku tygodnia.
Flota cieni to określenie starych, wysłużonych jednostek, w większości nieubezpieczonych i pływających pod różnymi banderami, które Rosja wykorzystuje nieoficjalnie do transportowania swojej ropy, by uniknąć sankcji Zachodu. Statki stanowią poważne zagrożenie również dla wód państw UE, bo w przypadku np. wycieku ropy nikt nie ponosi odpowiedzialności. Zachód sukcesywnie nakłada sankcje na te jednostki.
