Wieczorem para dyżurna naszych samolotów F-16 dokonała kolejnego w tym tygodniu przechwycenia rosyjskiego samolotu rozpoznawczego Ił-20, wykonującego loty nad Morzem Bałtyckim: rosyjskie prowokacje testują nasze systemy - poinformował w czwartek wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
O przechwyceniu rosyjskiego samolotu Ił-20 Kosiniak-Kamysz poinformował w czwartek we wpisie na X.
- Wieczorem para dyżurna naszych samolotów F-16 dokonała kolejnego w tym tygodniu przechwycenia rosyjskiego samolotu rozpoznawczego Ił-20, wykonującego loty nad Morzem Bałtyckim. Prowokacyjne działania Federacji Rosyjskiej testują nasze systemy obrony powietrznej - napisał.
- Dzięki stałej gotowości bojowej pilotów, żołnierzy oraz obsługi naziemnej polskie niebo pozostaje bezpieczne. Wojsko Polskie każdego dnia jest gotowe do natychmiastowej reakcji i ochrony przestrzeni powietrznej - dodał szef MON.
W czwartek rano Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych - odpowiedzialne m.in. za bieżące monitorowanie przestrzeni powietrznej i reagowanie na incydenty - przekazało, że również w środę rosyjski samolot Il-20 został przechwycony przez polskie myśliwce F-16.
Wieczorem para dyżurna naszych samolotów F-16 dokonała kolejnego w tym tygodniu przechwycenia rosyjskiego samolotu rozpoznawczego Ił-20, wykonującego loty nad Morzem Bałtyckim. Prowokacyjne działania Federacji Rosyjskiej testują nasze systemy obrony powietrznej.
— Władysław Kosiniak-Kamysz (@KosiniakKamysz) April 9, 2026
Dzięki stałej… pic.twitter.com/udogzj0R7R
Dowództwo zaznaczyło jednocześnie, że przechwycenia statków powietrznych „nie stanowią demonstracji siły”, lecz są jednym z podstawowych narzędzi zapewnienia realnej kontroli nad przestrzenią powietrzną państwa.
- Ich celem jest szybka identyfikacja obiektów, które nie odpowiadają na wezwania służb ruchu lotniczego, poruszają się bez wymaganego planu lotu lub naruszają obowiązujące zasady – dodano.
W komunikacie DORSZ zaznaczono ponadto, że dzięki procedurze przechwycenia możliwe jest natychmiastowe ustalenie charakteru lotu, ocena potencjalnego zagrożenia oraz – w razie potrzeby – podjęcie działań korygujących, takich jak zmiana kursu czy skierowanie statku powietrznego do lądowania.
- Działania te pozwalają ograniczyć ryzyko incydentów oraz zapewnić bezpieczeństwo zarówno ruchu cywilnego, jak i infrastruktury krytycznej – czytamy w komunikacie.
Tego typu akcje zdarzały się w ostatnich miesiącach kilkukrotnie - na jesieni ub.r. Dowództwo informowało o trzech takich incydentach na przestrzeni tygodnia. Rosyjskie samoloty zwiadowcze regularnie latają nad Bałtykiem z wyłączonymi transponderami i bez złożonych planów lotu, co uniemożliwia ich zdalną identyfikację i utrudnia pracę organom kontroli ruchu lotniczego.
W takiej sytuacji przechwycenie obcego samolotu nad wodami międzynarodowymi polega przede wszystkim na jego identyfikacji przez pilotów myśliwców, za pomocą systemów optoelektronicznych i kontaktu wzrokowego, ewentualnie nawiązaniu z nim łączności i eskortowaniu poza obszar odpowiedzialności polskiego lotnictwa.
Kontroli aktywności rosyjskiego lotnictwa w regionie służy m.in. misja NATO Baltic Air Policing, w ramach której samoloty polskie i sojusznicze patrolują przestrzeń nad państwami bałtyckimi i samym Bałtykiem.
