Amerykański superlotniskowiec USS Gerald R. Ford powrócił do bazy morskiej w zatoce Suda na Krecie, gdzie przejdzie niezbędne naprawy po pożarze, który 12 marca wybuchł w pralni w części rufowej okrętu - podał we wtorek ItaMilRadar, portal analizujący ruch statków i okrętów na Morzu Śródziemnym.
W pożarze rannych zostało dwóch marynarzy, a kilka wewnętrznych przedziałów zostało uszkodzonych i zadymionych, co zmusiło ponad 100 członków załogi okrętu do czasowego opuszczenia pomieszczeń mieszkalnych. Na pokładzie lotniskowca odnotowano również poważne problemy z toaletami podczas rejsu, a amerykańskie media donosiły o zatorach i długich kolejkach.
Wycofanie okrętu na grecką wyspę, gdzie znajduje się baza wsparcia amerykańskich sił morskich (NSA), pozwoli technikom na przeprowadzenie niezbędnej oceny uszkodzeń i rozpoczęcie napraw.
- Wycofanie Forda z floty na dłuższy czas oznacza mniejsze wsparcie USA dla działań wojennych – powiedział analityk Daniel Schneiderman, cytowany przez AFP. - Rola lotniskowca w obronie Izraela jest znacząca – dodał.
Zauważył, że jeśli niektóre z towarzyszących lotniskowcowi okrętów pozostaną w pobliżu Izraela, to „bezpośrednie skutki operacyjne jego wycofania zostaną nieco złagodzone.
Centralne Dowództwo (CENTCOM) Stanów Zjednoczonych poinformowało w poniedziałek, że wciąż trwa dochodzenie w sprawie przyczyny pożaru.
To druga wizyta tego lotniskowca w greckiej bazie w ciągu zaledwie kilku tygodni; cumował tam wcześniej pod koniec lutego, aby uzupełnić paliwo, prowiant i amunicję przed wyruszeniem na Bliski Wschód, gdzie brał udział w amerykańskiej operacji „Epicka Furia”, skierowanej przeciwko Iranowi.
