Stocznie, Statki

Oczekuje się, że majątek stoczni Harland and Wolff w Belfaście zostanie wkrótce oddany w zarząd sądowy (syndyka masy upadłościowej), a według niektórych źródeł - już do tego doszło. Wiąże się to z zagrożeniem 130 miejsc pracy i może oznaczać koniec "kultowego" czy "ikonicznego" przedsiębiorstwa. 

Firma o niemal legendarnej historii została wystawiona na sprzedaż w związku z poważnymi problemami finansowymi norweskiego właściciela.

Źródła związkowe podają, że pracownicy Harland and Wolff otrzymali powiadomienia o zwolnieniach, w których stwierdza się, że firma kończy działalność w poniedziałek wieczorem, a na wtorek, 6 sierpnia, zapowiedziano spotkanie zarządcy sądowego z załogą.

Na zarządcę sądowego wyznaczono już podobno firmę konsultingową BDO, a upadłość ma być ogłoszona dzisiaj (we wtorek, 6 sierpnia).

Poseł Gavin Robinson powiedział w programie BBC "Good Morning Ulster": "Wykorzystaliśmy już wszystkie drogi polityczne, jakie tylko mogliśmy".
Związki zawodowe chciały, by stocznia została znacjonalizowana, co zostało poparte przez Partię Pracy, ale rząd odpowiedział, że kryzys jest "wyłącznie kwestią biznesową".

Robinson powiedział, że przedstawiciele zarządu Harland and Wolff zwrócili się do rządu o finansowanie pomostowe w wysokości 650 000 funtów, co dałoby firmie "przestrzeń do oddychania" na sierpień, "tak, aby mogła zbadać inne możliwości".

Brytyjski poseł dodał: "Według oficjalnego stanowiska rządu nie da się tego zrobić z trzech powodów: stocznia nie ma obecnie żadnych zamówień, więc pieniądze nie zostałyby spożytkowane na tworzenie produktu lub zysku; nie ma też możliwości zabezpieczenia dalszych pożyczek, ani ich spłaty; wreszcie - byłoby to sprzeczne z zasadami udzielania pomocy publicznej".

W zeszły poniedziałek robotnicy stwierdzili, że przejmują kontrolę nad zakładem i ustanowili rotacyjne dyżury, by zapewnić kontynuację protestu przez całą dobę. Według niektórych źródeł mają oni zamiar nie wpuścić zarządcy sądowego na teren stoczni.
Owen Reidy, zastępca sekretarza generalnego Irlandzkiego Kongresu Związków Zawodowych powiedział: "Stocznia powinna być zwrócona ludziom. Cały ruch związkowy na wyspach stoi murem za pracownikami stoczni".

Stocznia została założona w 1861 roku przez przedsiębiorcę z Yorkshire - Edwarda Harlanda oraz Niemca - Gustava Wolffa.
Na początku XX wieku była wiodącym w świecie budowniczym pasażerskich liniowców oceanicznych na świecie.

Najbardziej znanym statkiem H&W jest Titanic, zbudowany w tej stoczni w latach 1909-1911. W tym czasie zatrudniała ona ponad 30 000 osób.

Stocznia H&W była jednym z kluczowych aktywów przemysłowych Irlandii Północnej podczas II wojny światowej, produkując wtedy 140 okrętów wojennych, 123 statki handlowe i ponad 500 czołgów.

Jej załoga osiągnęła szczyt liczebności w latach powojennych, kiedy to w H&W zatrudnionych było nawet około. 35 000 osób.

Pod koniec lat 50-tych stocznia stanęła w obliczu rosnącej globalnej konkurencji, a jako budowniczy liniowców pasażerskich - także wpływu wzrostu ruchu lotniczego na rynek budowy statków.

Canberra, zwodowana w 1960 roku, a przeznaczona na linię P&O łączącą Londyn z Sydney, była ostatnim statkiem pasażerskim zbudowanym w Belfaście.

Do połowy lat 60-tych biznes stoczniowy w Belfaście znalazł się już w poważnych tarapatach. Na pewnym etapie, w 1966 r., kierownictwo stoczni zwróciło się o rządu Irlandii Północnej o dotację, bo brakowało pieniędzy na wypłaty. Dało to początek ponad 30-letniemu okresowi subsydiowania stoczni, podczas których wpompowano w Harland & Wolff około miliard funtów z pieniędzy podatników, by stocznia nie poszła na dno. Wreszcie, w 1975 roku, firmę znacjonalizowano. Na tym etapie stocznia zatrudniała nadal jeszcze około 10 000 osób.

W 1989 r. słynną stocznię sprywatyzowano poprzez wykup i akcjonariat managerski i pracowniczy, z udziałem norweskiego przemysłowca i armatora Freda Olsena (znanego także jako właściciela producenta zegarków Timex Group B.V.). Przez pewien czas po prywatyzacji stocznia specjalizowała się w budowie zbiornikowców klasy suezmax, a potem w coraz większym stopniu koncentrowała się na sektorze naftowym i gazowym offshore, ale musiała stawiać czoła konkurencji największych stoczni ze wschodniej Azji.

Stocznia zbudowała swój ostatni statek w 2003 r. - był to "cywilny" ro-ro Anvil Point pod czarter Ministerstwa Obrony Wielkiej Brytanii.

Od tego czasu stocznia pracowała w innych obszarach inżynierii morskiej, takich jak remonty i przebudowy platform i innych obiektów offshore oraz produkcja elementów morskich turbin wiatrowych, głównie fundamentów, a także elektrowni pływowych.

Przed obecnymi problemami słynna stocznia zdążyła jeszcze stać się podwykonawcą polskiego budowniczego fundamentów morskich turbin wiatrowych ST³ Offshore (dawniej Bilfinger Mars Offshore) ze Szczecina.
Czytaj także:  Stocznia H&W - kiedyś Titanic, dzisiaj podzespoły dla produkcji w Szczecinie 

Zdarzały się jej też inne prace. Dla przykładu w minionym roku przeprowadziła 4-miesięczną przebudowę i modernizację wycieczkowca P&O Cruises Adonia (GT 30 300, zbud. w 2001 r.) rebrandowanego na Azamara Cruises pod nazwą Azamara Pursuit.
H&W przeprowadzała ostatnio też remonty statków, ze Stena Line jako jednym z głównych klientów.

Stocznia kontrolowana była ostatnio przez przedsiębiorstwo wiertnicze offshore Dolphin Drilling należące do Olsena (znane wcześniej pod nazwą Fred. Olsen Energy) i została przez nie wystawiona na sprzedaż już w zeszłym roku, ale zainteresowany nabywca się nie pojawił.

Dolphing Drilling i grupa Olsena, dotknięte stratami wynikającymi z kryzysu na rynku offshore, nie są już w stanie utrzymywać H&W pod finansową kroplówką, a sama Dolphing Drilling pod koniec czerwca br. ogłosiła upadłość.

Stocznia Harland and Wolff zatrudniała ostatnio bezpośrednio 130 osób, ale podobno od utrzymania jej działalności zależy dwa do trzech tysięcy miejsc pracy u kooperantów i dostawców.

Niedawno pojawiły się pogłoski, że po ogłoszeniu upadłości majątkiem stoczni mogłaby być zainteresowana firma MJM Marine. Przypomnijmy, że Grupa MJM jest jednym ze światowych liderów wśród dostawców i instalatorów wyposażenia wnętrz statków, głównie wycieczkowców, promów i superjachtów. Grupa MJM ogłosiła w grudniu ubiegłego roku otwarcie biura w Pruszczu Gdańskim mającego pełnić rolę centrum projektowego i administracyjnego wspierającego kluczowe działania i projekty centrali firmy w Irlandii Północnej.

PBS

Wielkie suwnice stoczni H&W i stoczniowe hale w teledysku do piosenki "Belfast Child" grupy Simple Minds:

Stocznia Harland & Wolff w Belfaście
Stocznia Harland & Wolff w Belfaście
Stocznia Harland & Wolff w BelfaścieStocznia Harland & Wolff w Belfaście

Komentarze   

+10 S.O.S. dla pracowników ST3 OFFSHORE Sp. z o.o.
ST3 Offshore też tonie, wypłat nie ma, paliwa nie ma, farb do malowania nie ma. Tylko nowy Prezes jest.
06 sierpień 2019 : 08:16 monterunio Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+4 Memento mori
Nawet jeśli jest to mocne, to prawdopodobnie H & W o tym zapomniał.
Brytyjski przemysł stoczniowy właściwie istnieje jako zaplecze dla Navy, z grupą stoczni z BAE Systems.
Mamy więc BAE Barrow -łodzie podwodne, BAE Govan i BAE Scotstoun -okręty nawodne.
Konstrukcje cywilne to ostatnio statek badawczy Sir David Attenborough.
Sytuacja stoczni europejskich jest trudna. Głównym przeciwnikiem są Chiny, ale i tam słabsze organizmy padają.
Kiedyś istniała tam "White List" wspierająca przemysł stoczniowy,ostatnio zlikwidowana.
Stocznia FSG Flensburg, w 2018 straciła 111 mln E i Norwegowie ją sprzedali.
Zysk Fincantieri jest symboliczny jak na konglomerat tylu stoczni. Również Kleven odbiorca wielu polskich kadłubów
ma spore kłopoty. Dla mnie Historia H & W to do pewnego momentu historia polskich stoczni.
Bez reorganizacji i dofinansowania mogą być kłopoty.Oby NIE !
06 sierpień 2019 : 14:18 Mieczyslaw Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+2 Mają na co zasłużyli...
Ci ludzie nie potrafili prosto węzłówki na pokładzie na śladzie usztywnienia zamontować. Nigdy w życiu nie doświadczyłem w żadnej stoczni takiej niekompetencji jak tam. A prowadziłem tam przebudowę w ubiegłym roku. Także wcale się nie dziwię.
07 sierpień 2019 : 11:56 A Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+2 Mech
No niestety . Taka prawda brak kompetencji i dyscypliny pracy.
07 sierpień 2019 : 13:49 Rob Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Czyli
A co się stanie jak wybuchnie wojna pelnozakresowa ? Każde państwo musi posiadać choć jedną stocznie zdolna wybudować wszystko co jest potrzebne do prowadzenia działań jak i uzupełniania strat .nikt rozsądny nie likwiduje do końca swoich stoczni gdyż zostanie z ręką w nocniku a zwłaszcza kraje które mają dostęp do morza który może być łatwo zablokowany dlatego sądzę że Polska powinna mieć dwie stocznie na wschodzie i tam jest i na zachodzie gdyż troszkę trudniej ja zablokować
09 sierpień 2019 : 21:35 Filip z konopi Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Z
Z naszymi zdolnościami do budowy okrętów wojennych może nam nie starczyć wojny chyba że to będzie bardzo długa wojna.
10 sierpień 2019 : 20:46 Mati91 Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Darmozjady
Z polskimi bankrutami, pseudostoczniami też tak powinno się postąpić.
12 sierpień 2019 : 14:31 Bimbo Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
1 1 1