Stocznie, Statki

Prom typu ro-pax Stena Alegra, zastępujący na czas remontu inną jednostkę, która zgubiła śrubę napędową, sam będzie wyłączony z eksploatacji w ten weekend i przynajmniej przez początek nadchodzącego tygodnia z powodu... śruby.

Stena Alegra została wyczarterowana w zastępstwie promu Aratere, który przechodzi remont w stoczni w Singapurze po tym, jak ten ostatni w Cieśninie Cook'a zgubił śrubę napędową w listopadzie ubiegłego roku. Prom, który wcześniej pływał przez kilka miesięcy na linii Gdynia-Karlskrona trapiony był usterkami i wypadkami zarówno na linii z polskiego portu, jak i w okresie czarteru nowozelandzkiego. Teraz Stena Alegra straciła część jednego z płatów jednej z dwóch śrub napędowych i zostanie wyłączona z eksploatacji przynajmniej do początku najbliższego tygodnia. Załoga wykryła nierozpoznanej natury usterkę techniczną w układzie napędowym podczas rejsu w ostatni czwartek. Po przybyciu promu do portu, podczas inspekcji dokonanej przez nurków, okazało się, że odłamała się część jednego z płatów śrubowych. Tymczasowa naprawa usterki polegać będzie na symetrycznym odcięciu części płata śruby przeciwległego w stosunku do uszkodzonego, by "zbalansować" śrubę z ubytkiem. Ostateczna, pełna naprawa usterki nastąpi zapewne za trzy miesiące, gdy Stena Alegra zakończy nowozelandzki czarter.

KiwiRail - obecny operator promu, utrzymujący serwis promowy znany pod nazwą handlową Interislander - bada przyczyny uszkodzenia śruby.

Prom pechowy

Gdy statkowi w relatywnie krótkim czasie przytrafia się kolejny wypadek, wszyscy mają nadzieję, że musiał to być już ten ostatni, że statek wyczerpał swoją pulę incydentów przewidzianą rachunkiem prawdopodobieństwa. Gdy potem statek przeżywa kolejną, niechcianą, kłopotliwą (lub faktycznie albo potencjalnie niebezpieczną) przygodę - zaczyna się o nim mówić "pechowy statek", a kolejni marynarze mustrujący na niego miewają niezbyt pewne miny...

Żadna z przygód, jakie spotkały prom Stena Alegra w ostatnich kilkunastu miesiącach nie zagroziła na szczęście bezpośrednio życiu ani zdrowiu członków załogi i pasażerów. Były to jednak zdarzenia kłopotliwe i kosztowne dla właściciela i operatora statku. Kierownictwo linii Gdynia-Karlskrona, na której ten prom był zatrudniony, jest zapewne zadowolone z faktu, iż prom jest już na antypodach, ale statek pozostał w grupie Stena - nadal przynosi zmartwienia właścicielowi, a także obecnemu operatorowi (czarterującemu) w Nowej Zelandii.

Czytaj także:
Stena Alegra zatrzymana przez wspólną inspekcję władz szwedzkich i polskich 
Stena Alegra na mieliźnie 
- Pechowa Stena Alegra 
- Stena Alegra z problemami również na antypodach

Prom upolityczniony

Operator KiwiRail jest przedsiębiorstwem państwowym, a to daje okazję do "wyżycia się" w wypowiedziach dla mediów, przy okazji każdego problemu i zakłócenia w ruchu promów między wyspami Nowej Zelandii tamtejszym politykom opozycyjnym.

Nie tylko przy tym ostatnim incydencie związanym z promem ro-pax Stena Alegra, głos zabierali nowozelandzcy politycy. Teraz Winston Peters, lider partii NZ First, powiedział, o operatorze, komentując jego decyzję o zastąpieniu promu Aratere ro-pax'em Stena Alegra, że przeniósł się "z deszczu pod rynnę" ("KiwiRail's replaced one lemon with another") i dodał: "Stena Alegra jest statkiem-bublem zastępującym inny statek-bubel [chodzi o prom Aratere - red.]" ("Stena Alegra is a dud ship replacing a dud ship").

Wcześniej, przy okazji innego incydentu z promem Stena Alegra, Darien Fenton z nowozdladzkiej Partii Pracy powiedział: "Komedia pomyłek rozgrywała się w ostatnich latach, osiągając kulminację przy promie Aratere gubiącym śrubę w Cieśninie Cook'a w zeszłym roku. Teraz wygląda na to, że mamy kolejny pływający wrak" ("A comedy of errors has played out over several years, culminating with the Aratere losing a propeller in Cook Strait late last year. Now it looks like we’ve got another floating dunger").

Czy tylko pech?

Można mówić oczywiście o pechu statku. Większości zdarzeń, jakie w ostatnich miesiącach dotknęły prom Stena Alegra, nikt nie mógł przewidzieć i niemożliwe było ich uniknięcie - były efektem "siły wyższej", np. zmęczenia materiału lub uderzenia w ciężki, twardy przedmiot dryfujący na trasie promu (co może stanowić prawdopodobne przyczyny ostatniego uszkodzenia śruby promu).

Jednak ostatnio okazało się, że wejścia na mieliznę w pobliżu Karlskrony (w silnym wietrze zakotwiczony statek zaczął wlec kotwicę aż oparł się na mieliźnie, przy czym doznał uszkodzenia poszycia dna i zalania dwóch pomieszczeń) pod koniec października ub.r., w okresie, gdy prom zatrudniony był na linii z Gdyni, można było uniknąć, a kapitan statku popełnił błędy. Tak twierdzi brytyjska instytucja powołana do badania wypadków morskich - UK Marine Accident Investigation Branch (MAIB) opublikowanym w ostatnich dniach raporcie.

W wielkim skrócie: wnioski raportu wskazują na niedostateczną zdolność przewidywania u kapitana i nie wzięcie przez niego pod uwagę wszystkich dostępnych danych i okoliczności (m.in. prognozy pogody). MAIB stwierdziło m.in. że kapitan zdecydował się zakotwiczyć statek w pobliżu Karlskrony (zamiast przeprowadzić go w bezpieczniejsze miejsce) mimo posiadania wiedzy, że pogoda ma się pogorszyć do granic możliwości (określonych parametrami projektowymi) wyposażenia kotwicznego statku i nie dokonał wystarczającego rozpoznania / oszacowania ryzyka i potencjalnych konsekwencji takiej decyzji. Pełny tekst raport udostępny jest na witrynie internetowej MAIB.

Media4Sea, media Nowej Zelandii, rel (MAIB).

Fot.: SeaMedia

1 1 1
Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter