Po niedawnej zapowiedzi ratowania przez władze Gdańska grupy stoczniowych dźwigów przyszła wiadomość, że... rozebrano żuraw na wyspie Ostrów. Zdaniem miłośników gdańskiego dziedzictwa, urządzenie można było ocalić, choćby w drodze spontanicznej zbiórki pieniędzy na jego wykup. Problem w tym, że demontaż, jak twierdzą przedstawiciele miasta, nie był zapowiedziany.
Jak na razie jest nadzieja na ocalenie dla grupy największych stoczniowych dźwigów. Pytanie jednak, co zrobić z mniejszymi żurawiami, które mogłyby nadawać wyjątkowy klimat Młodemu Miastu, czyli nowej dzielnicy Gdańska. - To była wyjątkowa konstrukcja, jedyna tego rodzaju w Stoczni Gdańsk - mówi Michał Szlaga, artysta fotografik, od lat dokumentujący zmiany zachodzące na gdańskich terenach stoczniowych. - Żuraw można było łatwo ocalić, ale jak widać - zabrakło dobrej woli, zarówno ze strony stoczni, jak i miasta. Michał Szlaga przekonuje, że wystarczyłoby, aby stocznia poinformowała o chęci likwidacji urządzenia, a wtedy - skoro miasto nie poczuwa się do obowiązku zadbania o nie - można byłoby przeprowadzić zbiórkę pieniędzy na wykup żurawia. - Jest, a w zasadzie był to niewielki dźwig, który nie nastręcza większych problemów w utrzymaniu - ocenia Michał Szlaga. - Z tego względu idealnie pasowałby w planowanej zabudowie terenów postoczniowych. Ewidentnie komuś zabrakło wizji, spojrzenia w przyszłość dalej niż najbliższe pięć lat. Antoni Pawlak, rzecznik prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, przyznaje, że miasto nie brało pod uwagę przejęcia dźwigu z wyspy Ostrów. Wraz z planami zagospodarowania terenów postoczniowych, ich przyszłość stanęła pod znakiem zapytania. Wśród gdańskich dźwigów portowych i stoczniowych zdecydowanie dominują mobilne żurawie posadowione na szynach - suwnice oraz konstrukcje nietypowe to margines. Problemem jest odtworzenie historii poszczególnych obiektów. Często brakuje dokumentacji, która pozwalałaby określić rok i miejsce budowy dźwigu. Metryka jest o tyle ważna, że na mocy planu miejscowego, przyjętego w 2004 r., wszystkie znajdujące się na terenach postoczniowych urządzenia techniczne, które pochodzą sprzed 1945 r., podlegają ochronie konserwatorskiej.
