Stocznie, Statki
Gdańska spółka Crist jest właścicielem dużego doku w Stoczni Gdynia. Jej właściciele twierdzą, że inwestycje sfinansowali z własnych środków, bez pomocy partnera zagranicznego.

W ubiegłą środę Crist wygrał licytację na część majątku po Stoczni Gdynia. Za duży dok oraz suwnicę zaoferował 175 mln zł. Dlaczego spółka zapłaciła tak wysoką cenę, skoro rok wcześniej mogła mieć to samo, tyle że znacznie taniej? Przypomnijmy: w 2009 roku Crist chciał po raz pierwszy kupić duży dok. Choć cena wywoławcza wynosiła wtedy 97 mln zł. Spółka wpłaciła wadium, jednak nie przystąpiła do licytacji.

- Nie mieliśmy wtedy dopiętego finansowania oraz kontraktów - tłumaczy Ireneusz Ćwirko, współwłaściciel gdańskiej stoczni Crist. - Teraz to się zmieniło i znaleźliśmy środki.

Szef stoczni informuje, że do końca września uprawomocnią się kontrakty na budowę statków, jakie podpisała jego firma - chodzi o statki rybackie i jednostki do obsługi platform wiertniczych. Jak tłumaczy Andrzej Szwarc, pełnomocnik zarządu stoczni Crist, są to bardzo kosztowne jednostki. - Pełnomorski statek rybacki o długości ok. 80 metrów kosztuje nawet 50 mln dolarów - mówi Szwarc. - Jeszcze bardziej kosztowne są specjalistyczne statki offshore. W zależności od przeznaczenia mogą one kosztować ponad 100 mln dolarów.

To dzięki nim na terenie Stoczni Gdynia wznowiona zostanie produkcja okrętowa. Także dlatego, że Cirst już wcześniej był właścicielem zlokalizowanego tam rejonu prefabrykacji kadłubów.

Jak Crist sfinansował zakup dużego doku? Ireneusz Ćwirko nie chce zdradzać szczegółów. - Mamy środki własne, są banki, poza tym jesteśmy przecież spółką akcyjną i dzięki temu mogliśmy zdobyć dodatkowe pieniądze - mówi Ćwirko. - Kompletną bzdurą są plotki o tym, że kupiliśmy duży dok w imieniu innej firmy.

Takie informacje pojawiły się zaraz po wygranej aukcji. Jako tajemniczego wspólnika spółki Crist wskazywano niemiecką stocznię Meyer Werft z Papenburga. Według nieoficjalnych informacji miała ona w najbliższym czasie przejąć Crist. - Współpracowaliśmy ze stocznią Meyer, ale nie mamy żadnych wspólnych interesów od półtora roku - dementuje Ćwirko.

W podobnym tonie wypowiada się Peter Hackmann, dyrektor biura prasowego stoczni Meyer. - W latach ubiegłych stocznia Crist kooperowała z nami przy kilku projektach, jednak od tamtego czasu nie mamy z nią żadnych kontaktów biznesowych - twierdzi Hackmann.

Współpracy Crista z jakimś partnerem zagranicznym nie wyklucza jednak Dariusz Adamski, przewodniczący Solidarności w Stoczni Gdynia. - Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby Crist poszukiwał silnego partnera- mówi Adamski. - Takie działania dają szansę na większy rozwój.

Prace na terenie Stoczni Gdynia mają rozpocząć się już w październiku. Crist zapowiedział, że w związku z nowymi kontraktami będzie zwiększał zatrudnienie. W pieszej kolejności pracę znajdą spawacze i monterzy.

- Nie spodziewam się jednak, że od razu zatrudni kilka tysięcy stoczniowców -mówi Adamski. - Kontrakty na statki są zawierane opcjonalnie, czyli dopiero po ukończeniu jednej jednostki można mówić o budowie kolejnych.

W październiku, na terenie Stoczni Gdynia, Crist rozpocznie budowę specjalistycznej platformy do stawiania wież wiatrowych na morzu.


Robert Kiewlicz
{jathumbnail off}
1 1 1

Źródło:

Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter