Francuski sąd skazał w poniedziałek kapitana podejrzanego tankowca Boracay na rok więzienia i grzywnę w wysokości 150 tys. euro za zignorowanie instrukcji personelu abordażowego podczas abordażu tankowca przez siły francuskie u wybrzeży Saint-Nazaire we wrześniu ubiegłego roku.
Chiński kapitan, Chen Zhangjie, nie stawił się w sądzie, a sąd jednocześnie wydał nakaz aresztowania 39-letniego kapitana.
Jak donosi francuski dziennik Le Monde, w trakcie rozprawy ujawniono, że francuska ekipa abordażowa znalazła na pokładzie tankowca dwóch pracowników rosyjskiej firmy ochroniarskiej, mających powiązania z rosyjskim wywiadem.
Gazeta pisze, że francuskie źródło oraz prawnik skazanego kapitana przekazali agencji informacyjnej AFP, że dwaj pracownicy firmy ochroniarskiej reprezentują interesy Rosji, a ich zadaniem jest gromadzenie informacji wywiadowczych.
Jest to interesujące w kontekście Danii, ponieważ Boracay znajdował się na wodach duńskich od 22 do 25 września ubiegłego roku. W tym czasie zaobserwowano drony najpierw nad lotniskiem w Kopenhadze, a później nad kilkoma innymi duńskimi lotniskami.
Duńskie media kilkakrotnie pisały o tankowcu jako o potencjalnej platformie startowej dla dronów, które następnie zakłócały prace lotnisk. i.
Dziesięć godzin przed incydentem na lotnisku w Kopenhadze tankowiec zmienił nazwę z Pushpa na Boracay i jednocześnie zmienił banderę z Malawi na Benin. To właśnie zmiana bandery była formalnym powodem abordażu tankowca na wodach międzynarodowych pod koniec września ubiegłego roku.
Raport na temat ubiegłorocznych incydentów z udziałem dronów nie został dotąd opublikowany przez duńską policję.
LEW/Z Mediów
