Prawo, polityka

Większość klubów opozycyjnych (PO, N, PSL) poparło wniosek o odwołanie ministra gospodarki morskiej Marka Gróbarczyka. Ministra broniły kluby PiS i Kukiz'15 zwracając uwagę, że to obecna opozycja doprowadziła do kiepskiej sytuacji w stoczniach.

W środę wieczorem w Sejmie odbyła się debata nt. wniosku o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marka Gróbarczyka. Większość opozycji chce jego odwołania.

Wniosek PO ws. odwołania ministra Gróbarczyka jest "smutny, kulawy, kłamliwy" - mówiła posłanka PiS Dorota Arciszewska-Mielewczyk. Jej zadaniem dyskusja udowodniła, że można podważyć wszystkie argumenty zawarte we wniosku PO-KO. Zauważyła, że Platforma krytykuje Gróbarczyka za odbudowę stoczni, a tymczasem sama jest winna ich likwidacji. Przypomniała, że kilka lat temu Platforma obiecywała, iż odbudową zajmie się katarski inwestor, ale - jak się okazało - takiego nie było. "Niezależnie jakie histerie będziecie urządzać i jakich argumentów używać i tak odbudujemy Polskę morską i tymi pracami (...) będzie kierować minister Marek Góbarczyk" - podkreśliła posłanka.

Przedstawiciel klubu Kukiz'15 poseł Andrzej Kobylarz przypomniał, że za rządów ministra Gróbarczyka przeładunki w portach morskich przekroczyły 100 mln ton. "Nie widzę zasadności do odwołania" - stwierdził poseł.

Odnosząc się do zarzutów dotyczących budowy przekopu Mierzei Wiślnej i związanej z nią wycinką drzew, wskazał, że tej inwestycji nie "da się zrobić pomiędzy drzewami". Mówiąc o kondycji polskich stoczni przyznał że "dziś trudno budować statki", ale obecna w sytuacja w stoczniach to efekt rządów poprzedników, czyli koalicji PO-PSL. "Trzeba dać ministrowi (Markowi Gróbarczykowi - PAP) trochę czasu. Życzę powodzenia" - podsumował Kobylarz.

Natomiast poseł Norbert Obrycki (PO-KO) zapowiedział, że jego klub będzie głosował za wyrażeniem wotum nieufności dla ministra Marka Gróbarczyka. Ocenił, że dorobek prac resortu jak i samego Gróbarczyka jako "mizerny". "Ponosi pełną odpowiedzialność za fiasko kluczowych zapowiadanych projektów ustaw i katastrofalny stan nadzorowanych stoczni i Polskiej Żeglugi Morskiej" - zaznaczył polityk.

Obrycki porównał pracę ministerstwa i jej efekty do "kilku wydarzeń o charakterze propagandowym, którymi wystawia się na pośmiewisko w oczach opinii publicznej i branży morskiej". Poseł pytał m.in. o termin wodowania promu, który ma być budowany w Szczecinie. "Nie ukończono nawet projektu, nawet go nie rozpoczęto. Na pewno za to stoi i blokuje pochylnię niesławna rdzewiejąca stępka, lub coś co miało ją odgrywać" - podkreślił.

Jak zauważył Krzysztof Paszyk (PSL) PiS odpowiada za ten obszar do 3,5 roku, a teraz przyszedł czas na podsumowanie. Według niego dzisiaj rozmawiamy o tych dokonaniach, które nie są znane polskiemu społeczeństwu. Poseł wskazał, że minister Gróbarczyk odpowiada nie tylko za stocznie, ale także m.in. za morską flotę transportową; w 2015 r. Polska miała 102 okręty, a po dwóch latach rządów PiS - 90 jednostek.

Jak wyliczał Paszyk, nośność statków zmalała, przewozy ładunków spadły. Jego zdaniem pogorszył się też stan floty rybackiej - spadła ilość statków rybackich o ponad 50 jednostek do 834. "Statki są stare, rośnie liczna wypadków. PiS miał postawić na nogi przemysł stoczniowy, tymczasem budowane jest jedynie 12 jednostek. Nakłady inwestycyjne zmniejszają się" - zauważył.

Zdaniem Mirosława Suchonia (Nowoczesna) Gróbarczyka należy odwołać, bo zajmuje się propagandą, a nie zarządzaniem i składaniem obietnic bez żadnego pokrycia w rzeczywistości. Dzisiaj resort zajmuje się ręcznym sterowaniem, zarządzaniem przedsiębiorcami, nastąpił dramatyczny spadek inwestycji, co spowoduje zaprzepaszczenie potencjału polskiego wybrzeża.

Według przedstawiciela Nowoczesnej nadzór właścicielski dla ministra oznacza rozdawnictwo politycznych łupów działaczom PiS. Ponadto - jak mówił - Gróbarczyk ponosi odpowiedzialność za fiasko ustawy o aktywizacji przemysły okrętowego. "Powodów by odwołać ministra Gróbarczyka jest aż nadto: niekompetencja, kolesiostwo, ręczne sterowanie, brak efektów działań, to szkodzi polskiemu państwu i gospodarce" - podsumował.

autor: Michał Boroń, Anna Wysoczańska

Komentarze   

+6 Jak takie zmiany to lepiej wróćmy do PRL
Nic dziwnego, więcej było tego całego gadania o odnowie polskich stoczni i gospodarki jak to było warte, i wkońcu skończyło sie na niczym, dodatkowo informacje i sztuczna propaganda na temat szczecina także była wyssana z palca bo osoby stamtad wcale nie potwierdzają ze cokolwiek sie tam działo dobrego, pył metaliczny latał miedzy złomem.... Tak się u nas przyjeło, że my tylko patrzymy w przyszłość ale nic nie robimy żeby pójść do przodu i coś zmienić
27 kwiecień 2019 : 03:38 Bolek Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
1 1 1

Źródło:

Ostatnie ankiety