Prawo, polityka

Zachęta podatkowa dla polskich stoczni w postaci 1 proc. ryczałtu od sprzedaży lub przebudowy statków wpływa na konkurencję w regionie Bałtyku; reguły gry powinny być takie same dla wszystkich - ocenili fińscy komentatorzy w sobotniej audycji radiowej.  

Fiński państwowy nadawca informacyjny Yle odnotował, że na początku tygodnia Komisja Europejska zaczęła formalnie badać sprawę polskich przepisów umożliwiających przedsiębiorstwom z branży stoczniowej płacenie zryczałtowanego podatku w wysokości 1 proc. Chodzi o podatek od przychodów ze sprzedaży pochodzącej z budowy lub przebudowy statków zamiast powszechnie obowiązującego podatku od osób prawnych płaconego od dochodu (stawka 19 proc. CIT).

Przypomniano, że w Finlandii ogólna stawka podatku dochodowego od przedsiębiorstw wynosi 20 proc., a więc na tle tego polskie rozwiązanie można uznać za "super niski podatek".

Jyrki Heinimaa, dyrektor zarządzający stocznią w fińskim mieście Rauma, uważa, że celem wszystkich rozwiązań tego typu jest uzyskanie przewagi. Na antenie Yle powiedział, że "jeśli w ten sposób chce się uczynić polskie stocznie szczególnie atrakcyjnymi, to z pewnością wpływa to na zainteresowanie przedsiębiorstwem i przez to także na konkurencyjność".

Heinimaa przypomniał, że w regionie Bałtyku konkurencja na rynku zamówień na statki jest twarda, a już sam wcześniejszy niższy poziom cen w Polsce wpłynął na ceny także w Finlandii. Według niego "zachęta podatkowa tylko dodatkowo zwiększy cenową przewagę Polski". Zwrócił także uwagę, że "nie ma potrzeby wprowadzać tego rodzaju rozwiązań, jeśli umie się utrzymać rentowną działalność przedsiębiorstwa".

W audycji przypomniano również, że już wcześniej fińskie stocznie straciły zamówienie na rzecz polskich, gdy państwowy operator Finferries zamówił budowę promu hybrydowego właśnie z Polski; statek został zwodowany w 2017 roku.

W Finlandii branża stoczniowa jest jedną z głównych gałęzi przemysłu. W 2017 roku działało osiem stoczni, w większości z nich buduje się nowe statki. Jedynie stocznia w Turku zajmuje się naprawami - podaje PAP, niezbyt zgodnie ze stanem faktycznym.

Fiński przemysł morski oprócz przedsiębiorców stoczniowych skupia także producentów z branży technologii morskich, w tym projektantów i dostawców oprogramowania i systemów. 90 proc. produkcji branży jest eksportowana.

Jukka Lehtonen, ekspert Konfederacji Fińskiego Przemysłu (EK) w dziedzinie prawa konkurencji, uważa, że "nie wygląda to zbyt dobrze, jeśli jednym uczestnikom rynku przyznaje się niższą stawkę podatkową niż konkurentom". W wywiadzie zwrócił uwagę, że jeśli taka niższa stawka zostanie uznana za pomoc publiczną niezgodną z prawem, to wtedy można od jej odbiorcy dochodzić zwrotu nieuiszczonej kwoty wraz z odsetkami.

Badana przez KE sprawa dotyczy rozwiązania podatkowego przyjętego w ustawie z 2016 roku o aktywizacji przemysłu okrętowego i przemysłów komplementarnych. W akcie tym zaznaczono, że wyboru opodatkowania zryczałtowanym podatkiem od przychodu (zamiast ogólnego 19-proc. CIT od dochodu), można dokonać w okresie obowiązywania pozytywnej decyzji Komisji Europejskiej o zgodności ryczałtu z rynkiem wewnętrznym. Założono, że z możliwości tej będzie można skorzystać od 1 stycznia 2017 roku, ale przed tą datą KE zgody nie wydała; Polska zgłosiła UE tego rodzaju środek pomocowy w grudniu 2016 roku.

15 stycznia 2018 roku KE wydała komunikat, w którym poinformowała, że nie kwestionuje prawa Polski do decydowania o własnym systemie podatkowym, jednak zgodnie z Traktatem o Unii Europejskiej musi zweryfikować, czy system podatkowy jest zgodny z unijnymi zasadami pomocy państwa i nie przyznaje on "selektywnej korzyści niektórym przedsiębiorstwom względem innych".

Podkreślono, że pomoc zaszkodziłaby stoczniom w UE, które nie kwalifikują się do wsparcia w ramach polskiego systemu podatkowego. "Ponadto pomoc nie wydaje się konieczna, biorąc pod uwagę, że istnieją w Polsce stocznie, które są w stanie konkurować na rynku na podstawie własnych osiągnięć" - zaznaczyła KE.

Z Helsinek Przemysław Molik (PAP)

+2 Krótka pamìęć ?
Czemu nikt nie zauważa, że przez ostatnie kilkanaście lat polskie stocznie były wręcz dobijane przez nasze cudowne rządy wespół z europejskimi, tak by nie opłacało się robić zamówień w polskich stoczniach?
Inne kraje nie płakały jak zwalniano z pracy w Polsce polskich stoczniowców
W sąsiednich krajach produkcja stoczniowa szła, że aż miło
22 styczeń 2018 : 06:52 R J | Zgłoś
+1 Krótka pamięć?
RJ a możesz podac nazwy choć trzech stoczni w sąsiednich krajch gdzie w latach 2008-2010 produkcja szła aż miło? Bo jakośnie kojarzę!!!
22 styczeń 2018 : 07:12 Kosma | Zgłoś
+2 Wąskie horyzonty ?
Chociażby stocznie niemieckie
Jak nie kojarzysz to rozejrzyj się nieco dalej niż tylko polskie podwórko
22 styczeń 2018 : 10:54 R J | Zgłoś
-1 Wąskie horyzonty
Rozglądam się szeroko. Mieszkam w Szczecinie i moja praca związana jest ze stoczniami. Z wyjątkiem stoczni w Papenburgu budującej ogromne wycieczkowce (bardzo wąski segment stoczniowy) wszystkie inne stocznie w Niemczech przeszły bardzo duże problemy lub je poprostu pozamykano. Proszę więc dalej o podanie nazw tych stoczni na które się powołujesz. Albo nie szukaj, bo nie znajdziesz. Ale przestań słuchać propagandy i otwórz oczy.
23 styczeń 2018 : 07:37 Kosma | Zgłoś
0 Chodzi o inną stocznię
"Jedynie stocznia w Turku zajmuje się naprawami - podaje PAP, niezbyt zgodnie ze stanem faktycznym."

Chodzi pewnie o Turku Repair Yard ([link usunięty]), de facto w sąsiednim Naantali, a nie Meyer Turku.
23 styczeń 2018 : 11:27 Grzegorz M. | Zgłoś

Zaloguj się, aby dodać komentarz

Zaloguj się

1 1 1 1

Źródło:

Newsletter