Porty, logistyka

Do terminalu LNG w Świnoujściu wpłynął metanowiec z ładunkiem amerykańskiego skroplonego gazu, który PGNiG kupiło i odsprzedało odbiorcy na Ukrainie. Jednostka przywiozła 75 tys. ton LNG, co po regazyfikacji da niemal 100 mln m sześc. gazu.  

Ładunek ten, z terminalu Sabine Pass, dostarczył do Świnoujścia gazowiec Patris należący do greckiego armatora Chandris Group. Operatorem statku jest BP Shipping Ltd z Wielkiej Brytanii, a armatorem zarządzającym - K Line LNG Shipping UK (brytyjski oddział armatora japońskiego).

Co ciekawe, Patris miał być skierowany do Świnoujścia już we wrześniu, ale w międzyczasie zmieniono destynację i ładunek pierwotnie planowany dla polskiego terminalu trafił do Brazylii. Dopiero po kolejnym załadunkiu w Sabine Pass - w dniach 20-22 października - popłynął ostatecznie do Polski, zatrzymując się jednak .

Jak podaje Polskie LNG była to 74. dostawa LNG do Polski i już trzecia w tym miesiącu. Pod koniec listopada spodziewany jest w Świnoujściu kolejny statek. Dotychczas dotarło do nas, drogą morską, 14 mln skroplonego gazu ziemnego.

O zakupie amerykańskiego gazu dla ukraińskiego kontrahenta PGNiG - firmy ERU - polski koncern informował pod koniec sierpnia br. LNG został kupiony na rynku spot. Skroplony gaz ziemny po regazyfikacji wtłoczony zostanie do polskiego systemu przesyłowego gazu w Świnoujściu, a następnie przetłoczony na Ukrainę przez interkonektor Hermanowice/Drozdowicze. Dostawa do ukraińskiego partnera ma być realizowana do końca 2019 r.

PGNiG i ERU współpracują od kilku lat. Informując w sierpniu o transakcji prezes ERU Corporation Dale Perry podkreślał, że dzięki współpracy z polskim partnerem jego spółka dokonuje "widocznych" przełomów w budowie transatlantyckiego korytarza dostaw gazu z USA na Ukrainę.

"Zakontraktowaliśmy ten wolumen, aby wprowadzić go do systemu i przechowywać go w celu późniejszego dostarczenia konsumentom w sezonie zimowym. W ten sposób przyczyniamy się do bezpieczeństwa energetycznego kraju w czasie niepewnej i szczególnie ryzykownej zimie przełomu 2019 i 2020" - mówił z kolei dyrektor ERU Trading LLC Yaroslav Mudryy. Dodał, że biorąc pod uwagę dobrze rozwinięty system transportu gazu, Ukraina nie musi być ostatnim miejscem docelowym amerykańskiego LNG. "Gaz ten może być z powodzeniem dostarczany do krajów, takich jak Węgry, Rumunia, a nawet Mołdawia" - wskazał.

Energy Resources of Ukraine (ERU) to grupa firm z inwestycjami zagranicznymi, specjalizująca się w rozwoju projektów energetycznych na Ukrainie. Od roku 2016 do chwili obecnej ukraińska firma handlowa ERU Trading, spółka zależna ERU Corporation, zajmuje wiodącą pozycję wśród prywatnych importerów gazu ziemnego. W lipcu 2019 r. ERU Trading stała się pierwszą firmą, która importowała energię elektryczną z Europy na Ukrainę.

Kacper Reszczyński (PAP), PBS (PortalMorski.pl)

Gazowiec LNG Patris w Świnoujściu
Gazowiec LNG Patris w Świnoujściu
0 Tak sobie patrzę na mapę...
...i o ile nic się nie zmieniło w kwestii granic, to Ukraina nadal ma dostęp do Morza Czarnego. Nie prościej więc i nie taniej byłoby więc Ukraińcom - dbającym o niezależność od innych państw - sprowadzać gazowce wprost do swojego portu nad Morzem Czarnym zamiast uzależniać się od Polski? Której, mam nadzieję, za usługę pośrednictwa słono płacą.
23 listopad 2019 : 13:54 Barbara Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+4 Barbara
Witam najpierw Ukraina musiała by posiadać taki terminal, a to nie bagatelny koszt dlatego kupuje od Polski, a że my na tym zarabiamy no cóż taka inwestycja musi się zwrócić pozdrawiam.
23 listopad 2019 : 14:45 PANDERS Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
1 1 1 1

Źródło: