Porty, logistyka

Dwa tygodnie temu powalona została przez prom manewrujący w basenie portowym jedna z sześciu suwnic nabrzeżowych terminalu BCT w Gdyni, powodując wyłączenie z eksploatacji także drugiej (Galeria). Jak radzi sobie z problemem gdyński terminal?...

17 maja, ok. godz. 8.45, obsadzony polską załogą i dowodzony przez polskiego kapitana, wychodzący właśnie w kolejną podróż do Karlskrony prom Stena Spirit, na krótko po odbiciu od nabrzeża, w odległości zaledwie 300 m od miejsca postoju, zbliżył się zbytnio do Nabrzeża Helskiego i miał kolizję z jedną z nóg podstawy nabrzeżowej suwnicy kontenerowej Bałtyckiego Terminalu Kontenerowego (BCT). W wyniku kontaktu statku z wielką konstrukcją, ta ostatnia została powalona na nabrzeże i plac kontenerowy, raniąc 3 osoby i uszkadzając sąsiednią suwnicę.

Czytaj także: Wypadek w gdyńskim porcie

Poszkodowani są pracownikami działu technicznego. Wszyscy w chwili zderzenia byli na suwnicy. Całą trójkę, w tym dwie osoby w stanie ciężkim, przewieziono do szpitala. Najlżej poszkodowany, jeszcze tego samego dnia został wypisany. Rokowania dla jednej z ciężej rannych osób były początkowo poważne, ranny doznał skomplikowanych obrażeń wewnętrznych, które wymagały operacji. W przypadku drugiego poszkodowanego, konieczny był zabieg ortopedyczny nogi. Obecnie jednak życiu żadnego z rannych pracowników BCT nie zagraża już niebezpieczeństwo. Wszyscy opuścili szpital. Są objęci rehabilitacją.

W celu wyjaśnienia przyczyn wypadku, Krzysztof Szymborski - prezes BCT, powołał komisję do spraw kolizji promu z nabrzeżem i suwnicą.

Jedna suwnica została wówczas powalona przez prom, a stojąca obok druga została uszkodzona. Część pierwszej oparła się o tę ostatnią uniemożliwiając jej użytkowanie. Tak więc terminalowi, po wyłączeniu z eksploatacji dwóch suwnic, pozostały do użytku cztery, w tym dwie najmniejsze i najstarsze.

Bałtycki Terminal Kontenerowy już w minionym tygodniu uzyskał zgodę prokuratury na usunięcie pozostałości zniszczonej suwnicy. Do najtrudniejszych zadań będzie teraz prawdopodobnie należało zdjęcie konstrukcji wysięgnika powalonej suwnicy z podobnej, sąsiedniej konstrukcji. Znacząca część zniszczonej suwnicy przewróciła się na pryzmy z kontenerami (podobno pustymi, nie ucierpiały więc ładunki klientów BCT) oraz na nabrzeże (plac dowozowy i manewrowy pod suwnicami). Jednak wielki wysięgnik (uchylna część wykładana nad obsługiwany statek, wzdłuż której porusza wózek z podwieszoną chwytnią kontenerową, za pomocą której przenosi się kontenery pomiędzy ładownią i pokładem statku, a placem podsuwnicowym) zahaczył o konstrukcję suwnicy sąsiedniej i  oparł się lub zawisł na niej, pozostając w pozycji niemal pionowej. Stanowić to będzie nie lada wyzwanie techniczne, a także potencjalne zagrożenie dla specjalistów, którzy zajmą się jego usuwaniem. Nie wiadomo jeszcze, kiedy rozpocznie się operacja sprzątania zniszczonej konstrukcji.

Suwnica uszkodzona podczas upadku sąsiedniej, powalonej przez prom, będzie być może po remoncie przywrócona do eksploatacji, ale nie jest to pewne. Do czasu ostatecznego ustalenia zakresu uszkodzeń, została wyłączona z użycia. Specjaliści z BCT deklarują, że gdy tylko poznają wyniki ekspertyzy, będą wiedzieli ile czasu potrwa naprawianie szkód na drugiej suwnicy. Jednak zakończenie badania tej konstrukcji będzie możliwe zapewne dopiero po zdjęciu z niej wysięgnika suwnicy powalonej przez prom.

Obie suwnice, zniszczoną i sąsiednią - uszkodzoną, wyprodukowano w 1999 roku. Są to suwnice typu panamax produkcji KCI Konecranes.

Wszelkie przeładunki zostały wznowione w terminalu już godzinę po kolizji. Jednak wyłączenie z eksploatacji dwóch z sześciu suwnic nie pozostało oczywiście bez wpływu na jego zdolności przeładunkowe, choć kierownictwo i pracownicy BCT dokładają wszelkich starań, by ewentualne ograniczenia zminimalizować. Obecnie wyłączony jest z eksploatacji odcinek nabrzeża o długości 154 metrów. Całkowita deklarowana zdolność przeładunkowa terminalu to ok. 750 000 TEU rocznie. W wyniku wypadku zdolność ta spadła - według informacji, jaką uzyskaliśmy z BCT - do 600 000 TEU. Na nabrzeże sprowadzono samobieżny dźwig Liebherr o udźwigu 100 ton, który będzie mógł, w zastępstwie jednej z wyłączonych z użytku suwnic, przeładowywać kontenery (początkowo pomyślany on był jako środek techniczny dla dywersyfikacji usług terminalu - umożliwiając rozszerzenie zakresu tychże o przeładunki ładunków ciężkich i wielkogabarytowych). Z terminalu AGCT w Chorwacji, należącego podobnie jak gdyński BCT do grupy ICTSI, wypożyczony zostanie drugi taki sam dźwig do pomocy w przeładunkach. Tym samym, do czasu naprawy uszkodzonej suwnicy zdolność przeładunkowa BCT ma się kształtować na poziomie ok. 700 000 TEU.

Jest oczywiste, że przy małej liczbie statków obsługiwanych jednocześnie w terminalu, np. jednym lub dwóch niedużych kontenerowcach dowozowych, taki wypadek nie ma większego znaczenia dla efektywności pracy. Problem może się pojawić w dniach, w których według rozkładu zawinięć, miałyby być  obsługiwane jednocześnie np. 3 statki, w tym jeden duży feeder...

Przy pozostałych obecnie w eksploatacji 646 metrach nabrzeża, czterech działających suwnicach i dwóch dźwigach Liebherr, terminal jest w stanie - jak deklaruje BCT - obsługiwać wszystkie statki terminowo

- Przy odpowiedniej koordynacji i planowaniu prac przeładunkowych jesteśmy w stanie obsługiwać naszych klientów bez większych problemów - zapewnia Dagmara Łuczka, specjalista ds. PR w BCT.

Wykorzystanie dźwigów mobilnych Liebherr to jednak rozwiązanie przejściowe. Powstaje pytanie - co BCT planuje jako ostateczne rozwiązanie problemu ubytku jednej lub dwóch suwnic. Otóż - jak poinformowano nas w BCT - terminal ma zamiar przyspieszyć inwestycje w nowe suwnice nabrzeżowe, choć Zarząd nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji, kiedy to nastąpi i jakiego rodzaju będzie to sprzęt.

- Do czasu naprawienia uszkodzonej suwnicy, będziemy posiłkować się dwoma dźwigami Liebherr, wówczas do przeładunku statków będziemy korzystać z 4 suwnic STS i 2 dźwigów Liebherr - informuje Dagmara Łuczka.

Terminal BCT będzie domagał się odszkodowania od Stena Line, armatora promu, który potrącił suwnicę nabrzeżową. Ubezpieczyciele obu stron już nad tym pracują.

Nie wiadomo, czy i jak wypadek zaważył na planach rynkowych (pozyskiwania nowych klientów) i operacyjnych terminalu. Można jednak spekulować, że miał wpływ na opóźnienie lub stanowi w ogóle potencjalne zagrożenie dla decyzji o rozpoczęciu ewentualnych, bezpośrednich zawinięć pojemnikowców oceanicznych konsorcjum (aliansu żeglugowego) G6, o którym głośno było u nas nie tak dawno, najpierw w związku z ujawnieniem planów włączenia Gdańska (terminalu DCT) do grafiku zawinięć serwisu Europa Północna – Azja, tego aliansu armatorów, a potem - rezygnacji z tych planów. Jak się dowiedzieliśmy - rozmowy między BCT a armatorami aliansu G6 trwają, ale zarówno gdyński terminal, jak i polski przedstawiciel jednego z kluczowych partnerów aliansu informował "Nasze MORZE" - PortalMorski.pl” w ostatnich dniach maja, że decyzji ostatecznej jeszcze nie ma.

*     *     *

Upadek dużej, kontenerowej suwnicy nabrzeżowej w Gdyni wydarzył się w Polsce po raz pierwszy. Na świecie jednak takie wypadki wcale nie należą do bardzo rzadkich.

Największa liczba kontenerowych suwnic STS (ship to shore - nabrzeżowych) "poległa" podczas kataklizmów naturalnych - w wyniku trzęsień ziemi (zwłaszcza w Japonii, Korei, Chinach) oraz huraganów (nierzadko po kilka, kilkanaście zniszczonych na raz).

Historia eksploatacji terminali kontenerowych odnotowuje przypadek z amerykańskiego portu Jacksonville, w którym niezabezpieczona hamulcami, pchana wiatrem suwnica nabrzeżowa tak się rozpędziła, że powaliła kolejną, stojącą na tym samym nabrzeżu, a następne - poważnie uszkodziła (zobacz materiał video).

Stosunkowo częste są wypadki, w których część suwnicy (wysięgnik wykładany nad basen portowy i statek) urywał się i upadał na statek i ustawione na jego pokładzie kontenery. W takich przypadkach, niestety dochodziło nierzadko do poważnego ranienia lub śmierci operatora suwnicy. Przyczyną może tu być chwilowe przeciążenie. Zdarzyło się, że operator próbował na siłę wyciągnąć w górę kontener zaklinowany w prowadnicach ładowni statku (zobacz na amatorskim filmie video). Najczęściej jednak jest nią zmęczenie materiału i uszkodzenie zawiasów, na których wychylany jest wysięgnik suwnicy (przykład I - z października 2007 roku, gdy w południowo-koreańskim porcie Kwangyang nastąpiło urwanie wysięgnika suwnicy kontenerowej i jego upadek na przygotowujący się do odcumowania kontenerowiec Maersk Mytilini - materiał video I, video II; przykład II - z Southampton, z roku 2008 - video I, video II ).

W kwietniu 2006 roku zginął elektryk pracujący na 40-tonowego udźwigu suwnicy STS w terminalu State Docks w Alabamie, gdy została ona przewrócona po zahaczeniu dziobem przez obracający się na rzece kontenerowiec ZIM Mexico III. Notabene był to kontenerowiec wyczarterowany przez izraelskiego operatora ZIM Lines od niemieckiego armatora Rickmers, dla którego zbudowała go w 1993 roku, jako Peter Rickmers, Stocznia Szczecińska SA.

W marcu 2008 roku wielki ciężarowiec chiński Zhen Hua 23 przywiózł z Chin kilka wielkich suwnic kontenerowych m.in. dla portu w Felixstowe i w szwedzkim Oxelosund. W brytyjskim porcie, przy wietrze o rzadko spotykanej sile, zerwał się z cum i cofnął wzdłuż nabrzeża. Stojące na jego pokładzie nowe suwnice zahaczyły o te z nabrzeża, w wyniku czego dwie suwnice STS terminalu w Felixstowe zostały powalone i całkowicie zniszczone. Poważnie uszkodzona została także jedna z suwnic przeznaczona dla portu szwedzkiego, stojąca na pokładzie ciężarowca (materiał video; fotografie skutków wypadku)

PioSta

Fot. Piotr B. Stareńczak

+1 Stena Spirit
od 1 Czerwca przechodzi na typ statku"Niszczyciel"Jego cumowanie zostanie przeniesione w rejon Portu Marynarki Wojennej.
01 czerwiec 2012 : 17:51 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
1 1 1 1

Newsletter