Offshore

Niemiecki dziennik "Bild" oskarżył w sobotę niemiecki rząd o prowadzenie działań dyplomatycznych w USA, których celem jest zapobieżenie nałożeniu sankcji na firmy biorące udział w budowie Nord Stream 2. Gazeta powołuje się przy tym na dokument "zachodnioeuropejskiej służby wywiadowczej". 

W analizie, do której dotarł "Bild", czytamy, że spółce córce Gazpromu, Nord Stream 2 AG, "udało się uzyskać wyjątkowo dobry dostęp do Urzędu Kanclerskiego" i zapewnić sobie "w sprawie Nord Stream 2 wsparcie rządu federalnego wobec USA".

Wsparcie to ma polegać na "lobbowaniu w Waszyngtonie przeciwko amerykańskim sankcjom na Nord Stream 2" - w tym na wysłaniu przez kanclerz Angelę Merkel do USA negocjatora, który miał za zadanie opóźnienie wprowadzenia ewentualnych sankcji.

Gdyby sankcje zostały wprowadzone przed 31 grudnia 2019 roku, "doprowadziłoby to do opóźnienia realizacji projektu o 5 lat" - cytuje raport wywiadu "Bild". Chociaż projekt znajduje się już w końcowej fazie, to wycofanie się z niego w tym momencie z powodu zagrożenia sankcjami specjalistycznych firm z Szwajcarii i Włoch miałoby poważne konsekwencje.

"Bez amerykańskich sankcji gazociąg będzie gotowy następnej jesieni" - przewiduje analiza.

Jak pisze "Bild" aktywnie przeciwko sankcjom działa też niemiecka ambasador w Waszyngtonie Emily Haber przekonując zarówno Republikanów jak i Demokratów w Kongresie, że ewentualne sankcje odbiją się negatywnie na europejskim bezpieczeństwie energetycznym oraz "będą stanowić zagrożenie dla relacji transatlantyckich".

Z ustaleń tabloidu wynika, że również ministerstwo gospodarki i energii RFN, na czele którego stoi zaufany współpracownik Angeli Merkel, Peter Altmaier, regularnie wysyła do USA wysokich rangą urzędników, by "za wszelką cenę zapobiec sankcjom przeciwko Nord Stream 2".

Na działania niemieckiego rządu nieprzychylnie patrzy Komisja Europejska. Anonimowy urzędnik KE cytowany przez "Bilda" mówi wprost, że Berlin w przypadku NS2 powiela argumentację Kremla. W narracji rosyjskich państwowych mediów "USA sprzeciwiają się budowie gazociągu, ponieważ chcą zniszczyć swojego głównego konkurenta gospodarczego - Europę" - mówi rozmówca najpoczytniejszej gazety nad Renem. "Rząd RFN przejmuje to stanowisko (...) i komunikuje je partnerom po obu stronach Atlantyku" - dodaje.

Jednocześnie, niemiecki rząd regularnie podkreśla, że gazociąg jest przedsięwzięciem komercyjnym, a nie politycznym.

Z Berlina Artur Ciechanowicz

Komentarze   

+2 NS 2
Wychodzi na to, że sami Niemcy dostrzegają hipokryzję własnego rządu. No cóż, lepiej późno niż wcale...
23 listopad 2019 : 23:15 peperon Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
1 1 1

Źródło: