Stocznie, Statki

W piątek. 16 października po południu, wydokowany i wyholowany został do Norwegii zbudowany w obchodzącej w tym roku 30-lecie działalności stoczni Crist SA częściowo wyposażony arktyczny wycieczkowiec ekspedycyjny National Geographic Resolution (stoczniowy nr budowy 316).

Jest to siostrzana jednostka statku pasażerskiego National Geographic Endurance, którego częściowo wyposażony kadłub z nadbudówkami stocznia Crist przekazała w kwietniu 2019 roku.

Po wykończeniu i doposażeniu, statek ten został przekazany do eksploatacji przez norweską stocznię Ulstein Verft AS w marcu bieżącego roku jako jeden z pierwszych w świecie wycieczkowców z relatywnie nowym (stosowanym od 2006 roku) rozwiązaniem kształtu kadłuba części dziobowej - X-Bow, opracowanym przez Ulstein.O zaletach i właściwościach tego rodzaju dziobu informowaliśmy we wcześniejszych materiałach.

Wodowanie w ostatnich dniach - przed wydokowaniem - było już drugim wodowaniem tej jednostki. Ciekawostkę stanowi nietypowe, nieczęsto spotykane ustawienie statku w doku w ostatnim okresie przed wydokowaniem i przekazaniem przez stocznię.

Crist SA buduje zazwyczaj statki średniej wielkości i małe, na ogół znacznie mniejsze w stosunku możliwości i planowanego przeznaczenia dużego suchego doku byłej Stoczni Gdynia.
Nic więc dziwnego, że jak najbardziej racjonalnym i dobrym pomysłem zrealizowanym przez Crist był podział doku na dwie części z możliwością oddzielenia ich szczelną przegrodą, co daje stoczni elastyczność i zwiększenie efektywności wykorzystania doku.

Częściowio wyposażony przez gdyńską stocznię statek National Geographic Resolution montowany był z bloków i przebywał przez większość czasu w głębi doku. Następnie został zwodowany po raz pierwszy i przemieszczony do drugiej komory doku - tej bliższej bramie dokowej.
Dzięki temu w osuszonej komorze w głębi doku (dalej od bramy dokowej), za przegrodą dokową, można było rozpocząć i prowadzić montaż kolejnych jednostek. Natomiast komora przy bramie dokowej, która może być zalewana przy drugiej pozostającej nie zalanej, mieściła ostatnio wycieczkowiec National Geographic Resolution. Nie mieścił się on jednak, na długość, w tej części doku w typowym ustawieniu wzdłuż jego ścian. Ustawiono go zatem ukośnie.

Przekazany właśnie przez stocznię Crist częściowo wyposażony National Geographic Resolution, na holu jednostki Stadt Kinn, ma dotrzeć do Ulsteinvik 22 października.

Ostatecznym odbiorcą statku, w roku 2021, po wykończeniu w stoczni norweskiej, będzie amerykański armator Lindblad Expeditions.

PBS

Fot.: Crist SA 

National Geographic Resolution - charakterystyka podstawowa:
nr IMO - 9880685
stocznia (częściow wyposażony statek) - Crist SA, Gdynia
stocznia (główny kontraktujący, wyposażenie) - Ulstein Verft AS
stoczniowy nr budowy - 316
armator, armator zarządzający, operator - Lindblad Expeditions LLC, USA
długość całkowita - 124,40 m
szerokość konstrukcyjna - 21,00 m
zanurzenie - 5,30 m
wysokość boczna - 7,50 m
tonaż pojemnościowy brutto - 12 300
nośność - 2100 t
miejsca dla pasażerów - 126 (w 69 kabinach)
moc napędu głównego - 10 000 kW (13 596 KM)

Ulstein NB 316
Ulstein NB 316
Ulstein NB 316
Ulstein NB 316
Ulstein NB 316
Ulstein NB 316
Ulstein NB 316
Ulstein NB 316
Ulstein NB 316
Ulstein NB 316
Ulstein NB 316
Ulstein NB 316
Ulstein NB 316
Ulstein NB 316
Ulstein NB 316
Ulstein NB 316
Ulstein NB 316
Ulstein NB 316
Ulstein NB 316
Ulstein NB 316
Ulstein NB 316
Ulstein NB 316
Ulstein NB 316
Ulstein NB 316
Ulstein NB 316Ulstein NB 316Ulstein NB 316Ulstein NB 316Ulstein NB 316Ulstein NB 316Ulstein NB 316Ulstein NB 316Ulstein NB 316Ulstein NB 316Ulstein NB 316Ulstein NB 316Ulstein NB 316Ulstein NB 316Ulstein NB 316Ulstein NB 316Ulstein NB 316Ulstein NB 316Ulstein NB 316Ulstein NB 316Ulstein NB 316Ulstein NB 316Ulstein NB 316Ulstein NB 316
+1 Patent
"Częściowio wyposażony przez gdyńską stocznię statek National Geographic Resolution montowany był z bloków i przebywał przez większość czasu w głębi doku. Następnie został zwodowany po raz pierwszy i przemieszczony do drugiej komory doku - tej bliższej bramie dokowej." - Ależ te prywatne firmy są profesjonalne na światowym poziomie. Budowali dok za grodzią w wewnętrznej stronie doku a potem przesunęli go do zewnętrznej strony doku. Wiedzieli że muszą go zwodować do kanału, a nie wyciągnąć na keje. :-) I wcześniej gródź usunęli bo przecież nie mogli go przesunąć w grodzi bo kolizja była. :-) I w dodatku ustawili tak, że się zmieścił zajmując najmniej miejsca w doku po długości ho ho ho ho :-). Nie dziwię się że tak "wysoko" są w "rankingach". W takiej państwowej Stoczni Gdynie nikt by na to na pewno nie wpadł. :-). A prywatny proszę jaki sprawny.
19 październik 2020 : 07:48 Obserwator Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-5 c.d.
Proponuję żeby zgłosili tą operację wydokowania do Urzędu patentowego, żeby mogli chociaż na tym coś zarobić :-) , skoro tak się tym chwalą. Kurski powinien wysłać ekipę TVP INFO na szkolenie do PM :-). Mogliby się wiele nauczyć :-) .
19 październik 2020 : 07:49 Obserwator Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+5 o co Wam chodzi, ludzie?!
O co Wam chodzi?
Przecież nie przedstawili tego jako jakieś wielkie osiągnięcie czy nadzwyczajny patent, tylko jako CIEKAWOSTKĘ, bo rzadko się widuje statki ustawione w doku ukośnie.
19 październik 2020 : 13:12 romekatomek Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+1 Ciekawostki czy żenada ?
Chodzi o to, że najlepsza infrastruktura stoczniowa w Polsce się marnuje w rękach tych zadłużonych dziadów, co za nią nie zapłacili. Rocznie w Polsce dokuje się spokojnie 400 - 500 statków i jest to normalna operacja w stoczni i nikt się nie trąbi o tym, jak ustawił keelbloki czy jak holowniki wyholowały statek. Takie ciekawostki byłyby dobre, gdyby były drukowane "W życiu na gorąco" czy "Fakcie" itp. a nie na portalu branżowym. To pokazuję poziom, na jaki upadła branża i w czyje ręce przekazano za darmo latami budowaną infrastrukturę.
Kiedyś w Polsce pracowało 80 tys. ludzie w przemyśle okrętowym robiono silniki okrętowe, wirówki, maszyny sterowe, kable i przede wszystkim samodzielnie projektowano statki.
19 październik 2020 : 21:40 Obserwator Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 c.d.
A dzisiaj ? Sukces !!! Przesuneli kadłub (wybudowany w/d dostarczonego od klienta projektu) i to gdzie ? W stronę przegrody zewnętrznej, a nie wytargali go w przeciwną stronę na keję. Cóż za profesjonalizm ! Nikt by na to nie wpadł przecież, a oni znali know how ! :-) . Wszystkim szczęki opadły :-) . Jest się czym chwalić i o czym trąbić ! :-) . Dziwie się firmom, że tam robią bez 100% przedpłaty czy gwarancji bankowej, ale nie zaglądam nikomu w kieszeń. Żeby później nie było za późno.
19 październik 2020 : 21:41 Obserwator Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-1 c.d.
Niesmaczne bicie piany i tyle !
19 październik 2020 : 21:44 Obserwator Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Kongo
Stare przysłowie króla geszefciarzy Rockefelera mówi że "pierwszy milion trzeba ukraść potem już można zarobić legalnie". A tutaj dok za 200 mln oddany i nie spłacony. Efekt setki milionów długu i wywaleni na kasę poddostawcy i podwykonawcy. Nasi Geszefciarze (nie mylić z przedsiębiorcami) chwalą się sami, że mają najlepszą kadrę, najlepszych menadżerów w Europie. Te armatory to jednak tak są nie logiczne bestie że i tak zlecą Norweskiej stoczni za 65 - 70 € / godz. niż najlepszym w Europie za 30 -35€. Co za cymbały, świadomy sabotaż robią na własnej firmie :-) ? Wyjaśnieniem tej nielogiczności jest chyba to, że tutaj chyba jest Kongo, a nie Europa. Chiny się rozwijają w zawrotnym tempie i ich średnia pensja kilka lat temu dawno przekroczyła polską.
19 październik 2020 : 09:05 Obserwator Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-1 c.d.
A Kongo gdzieś musi przecież być, żeby najgorszą robotę robić :-) u przekupnych kacyków Januszy, którzy za parę wisiorków i koralików w banku na rajskiej wyspie pozwolą wydymać własny szczep i zrobić z niego niewolników sponsorujących z własnej kasy budowę dla kogoś. Z jednej strony kumple Januszy zarabiają, z drugiej traktują ich jak szmaty, zlecając im poniżej wartości materiałów i urządzeń, który i tak musi być zamówiony w metropolii, a nie w kolonii, zabierają statek, nie płacąc im ostatniej raty, po 8 czy 20 mln € (Janusze godzą się przecież że arbitraż będzie w kraju zamawiającego), porzucają im statki, a jak Janusz ma nóż na gardle odkupują za jeszcze niższą cenę gdzieś 20 % wartości materiału i urządzeń. :-)
19 październik 2020 : 09:05 Obserwator Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+1 c.d.
Dlaczego Janusz to robi i na takie coś się zgadza ? Bo on zawsze uzbiera tych koralików w banku na rajskiej wyspie niezależnie od wyniku projektu czy firmy :-) . I za długi z jednego przewalonego projektu, płaci z następnego przewalonego i tak ta piramida trwa, aż dojdzie do punktu krytycznego, w którym to nie dobre państwo, które się wtrąca i terroryzuje, musi to wszystko ratować kasą podatników dając dobre państwowe zlecenia czyli dopłacać do jego zagranicznych klientów czyli wypłacać kasę za granicę. Obserwując to wszystko, to wygląda na to, że nasi Geszefciarze to tacy pomocnicy w zafundowaniu kadłuba na koszt podwykonawców, poddostawców i Skarbu Państwa. Za to dostają koraliki. Ale właśnie to "ratowanie" kasą podatników bez ich zgody, zdemoralizowało Januszy.
19 październik 2020 : 09:06 Obserwator Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+1 Diagnoza po obserwacji
Gościu zbyt długo zbiorniki malował, albo ma dobrego dealera...
19 październik 2020 : 12:31 Boomer Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
1 1 1 1

Newsletter