Rybołówstwo
Młody 30-kilogramowy morświn zaplątał się w sieć rybacką w Zatoce Gdańskiej i udusił z braku powietrza - poinformował PAP w poniedziałek Kierownik Stacji Morskiej w Helu, dr hab. Krzysztof Edward Skóra. Według niego, „bałtycki delfin” wpadł w sieć między 17 a 20 lutego.

Fot. arch.

"Morświn w czasie polowania na śledzie wpadł w stawne sieci skrzelowe rybaków łowiących na Zatoce Gdańskiej u brzegów Mierzei Wiślanej. Silnie zaczepiony o dolną jej linkę nie mógł wydostać się na powierzchnię. Utonął. Stało się to bardzo blisko brzegu, bo zaledwie 300 metrów od przystani w Jantarze” - podaje strona internetowa Stacji Morskiej Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego w Helu.

Morświn to gatunek waleni, występuje w płytkich wodach przybrzeżnych, chłodnych, umiarkowanych do subarktycznych na półkuli północnej (m.in. wody Bałtyku). Kiedy w połowie lat 90. szacowano polskie zasoby morświnów w części polskiej Bałtyku pływało jeszcze około 600 osobników.

- Teraz jest ich z pewnością mniej, ale nie wiadomo ile, bo jest ich tak mało, że trudno je policzyć - stwierdza dr Skóra. Jest to tym bardziej trudne, że morświny w przeciwieństwie do spokrewnionych delfinów, unikają kontaktu z ludźmi i stosunkowo trudno je zauważyć.

Do monitoringu morświnów Instytut używa 48 detektorów akustycznych, na które nagrywane są dźwięki, jakie wysyłają te zwierzęta. Wszystkie detektory są umiejscowione w Zatoce Puckiej i - po odsłuchaniu nagrań - pozwalają ocenić, jak często pojawiają się w tym miejscu.

Od lat obserwuje się spadek liczebności morświnów we wszystkich miejscach ich występowania, włączając w to Morze Bałtyckie, gdzie tendencja ta jest najbardziej wyraźna. Drastyczne zmniejszenie liczby morświnów w Bałtyku spowodowały przeprowadzane tu jeszcze przed wojną ich komercyjne połowy, a także zamarzanie dużych obszarów morza podczas ciężkich zim, powodujące okresową katastrofalną śmiertelność zwierząt oraz degradacja ich siedlisk.

Niezależnie od tych czynników jest bardzo prawdopodobne, że dużą rolę w zmniejszeniu populacji morświnów odegrał tzw. przyłów, czyli przypadkowa śmierć po zetknięciu ze sprzętem rybackim używanym do połowów. To te okazy, które udusiły się w sieciach stosowanych do połowu łososi i dorszy. - Rocznie w Polsce odnotowuje się 7-8 przypadków wplątania się morświna w sieci, ale nie wszystkie informacje o takim fakcie zostają nam przekazane przez rybaków - mówi Skóra.

We wrześniu zeszłego roku Międzynarodowa Unia Przyrody uznała morświna za gatunek zagrożony, wpisując go na Czerwoną Listę Gatunków Zagrożonych. Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody to największa na świecie organizacja oceniająca stan fauny i flory. Na publikowaną przez nią listę trafiają zwierzęta i rośliny, którym grozi wyginięcie. W zeszłorocznym dokumencie bałtyckie morświny uznane zostały za gatunek skrajnie zagrożony, czyli bliski wyginięcia.
- Podstawową formą ochrony przyrody jest przyjęcie przez państwa nadbałtyckie "Planu odtworzenia bałtyckiej populacji morświnów - ASCOBANS”, który ma zostać przygotowany podczas spotkania specjalistów w Turku, w Finlandii, na którą właśnie się udaję - powiedział Skóra.

Prof. Skóra wiąże nadzieje ze spotkaniem w Turku, pod warunkiem, że obok działań o charakterze prawno-organizycyjnym zostaną podjęte skuteczne działania o charakterze technicznym. Chodzi o tzw. pingery, które mają za zadanie odstraszać morświny od sieci. Urządzenia te mogą jednak być używane wyłącznie w Zatoce Pomorskiej - i tylko na łodziach do 12 m.

Oznacza to, że większość łodzi łowiących z niebezpiecznymi dla morświnów sieciami, a więc poniżej 12 m, nie używa urządzeń odstraszających. (PAP)

Na zdjęciu: Dawniej morskie ssaki żyły na plażach południowego Bałtyku, które były ich naturalnym siedliskiem. Na zdjęciu archiwalnym kuzynka morświna - foka o imieniu Depka - wygrzewa się na plaży w Niechorzu (1996 r.) wzbudzając nie lada sensację.
 
-2
straszna tragedia ,dla tych rybakow ,bo teraz zapewne nie pozwola im tam lowic.
24 luty 2009 : 08:29 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-2 re:
pewnie znowu dr.skóra zaplatał w siatki i spreparował dowody żęby znowu rybaków wykończyć....
24 luty 2009 : 09:18 obserwat Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+2 re:
no i bardzo dobrze zrobią!O ile wiem to gatunek rybaków nie jest zagrożony wyginięciem...
20 wrzesień 2009 : 22:43 Sambor Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 o morswinach na ...
[link usunięty]
24 luty 2009 : 08:43 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-1 POMYLKA
Zdjecie jakies inne z lata , czy to nie jes znowu spreparowana wiadomosc . Zdjecie jest z lata , moze Pan Skorka przesle zdjecie orginalne.
24 luty 2009 : 09:05 22 Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 sieci
moze się mylę, ale te sieci Ue skwalifikowała jako wontony,a nie sieci skrzelowe ?
24 luty 2009 : 09:06 @ Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-1 skóra
pewnie,,,, zaraz wpadł w sieć rybacką innych chipotez pan skóra nie bieże pod uwage że może tak samo sdechło może te wybuchy nad zatoką je zabiło dego ten baran nie bieże pod uwage tylko odrazu wpadł w sieć rybacką ...baran nie dr ....
24 luty 2009 : 09:22 uwaga Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+2 re: skóra
ty, chyba jest różnica w obrażeniach gdy zwierzę ginę od sieci a od wybuchu..no ale jak ty potrafisz wnieś lepszą teorię śmierci tego morświna po oglądnięciu zdjęć martwej foki to powinieneś się starać co najmniej o tytuł naukowy...
20 wrzesień 2009 : 22:49 Sambor Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Tylko że na zdjęciu gazety kurier jest FOKA .
Szanowni czy na tym zdjęciu jest ten niby według gazety Kuriera morświn ? Dla mnie jest to najbardziej liczna w morzu bałtyckim foka szara
24 luty 2009 : 09:37 ryb trał Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+1 re: Tylko że na zdjęciu gazety kurier jest FOKA .
A ty umiesz czytać podpisy pod tekstem. Jak umiesz to przeczytaj. Jest napisane że to foka o imieniu Depka.
24 luty 2009 : 10:27 robert Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0
Jest lato i foka leży na plaży. A pismak donosi o morświnie. Czyżby świnia pismakowi pomyliła sie z krową? To przeciez ssak i to ssak!!!
Phi....
24 luty 2009 : 09:40 rybak Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-1 skura
Jestem ciekaw ile ten Pan dostaje pieniędzy za tepienie Polskich rybaków.... Wszystko aby tylko nie mogli łowić, dorszy nie , łososi nie wogóle nic... A ciekawe co Pan skura powie rybakom litewskim czy duńskim którzy w d... maja morświny i APna Skure i łowią a potem sprzedaja do naszych przetwórni...
24 luty 2009 : 09:43 Wspieramrybaków Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-1 re: skura
Kolego brawo , popieram p. Skura niech się wezmie za uczciwe badania i niech nie sępi na rybakach
24 luty 2009 : 15:42 kolega Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Skóra zabił morświnka!
Wczoraj (czwartek, 19 lutego) Marynarka Wojenna przeprowadziła operację zniszczenia podwodnego arsenału na Zatoce Gdańskiej. Były to niemieckie bomby głębinowe z okresu II wojny światowej. Operacja została przeprowadzona na prośbę Urzędu Morskiego w koordynacji ze służbami odpowiadającymi za bezpieczeństwo oraz z ośrodkami naukowymi. (...)Podczas przygotowania operacji ściśle współpracowano z naukowcami Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego w Gdyni, którego zespoły badawcze – biologów, chemików, geologów i hydroakustyków morza przygotowały program monitoringu skutków podwodnej eksplozji na biotyczne i abiotyczne elementy środowiska naturalnego. Duże znaczenie miał fakt, że rejon ten należy do sieci obszarów chronionych systemu Natura 2000, co oznacza wysokie jego znaczenie dla przyrodniczych walorów Unii Europejskiej. Szczególną uwagę poświęcono ochronie morskich ssaków – morświnów, a także fok, które w chwili detonacji mogły przebywać w rejonie oddziaływania fali akustycznej. Kierowano się zaleceniami jakie dla podobnych operacji wypracowały dla ochrony tych zwierząt siły NATO oraz zalecali zajmujący się tego typu zagrożeniami dla waleni eksperci z innych krajów. Opieką otoczono też foki mieszkające w basenach hodowlanych Stacji Morskiej IOUG w Helu. Marynarka Wojenna koordynowała swoje działania także z Urzędem Morskim w Gdyni, Morskim Oddziałem Straży Granicznej (MOSG), Policją oraz Centrum Zarządzania Kryzysowego Wojewody Pomorskiego oraz Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w Gdańsku . Analiza wszystkich czynników wpływających na datę operacji wykazała, że najlepszym terminem będzie czwartek, 19 lutego. Pierwszym etapem było odstraszenie ssaków morskich z rejonu Zatoki. Operację tą wykonywała jednostka Marynarki Wojennej i MOSG. MARYNARKA WOJENNA.
24 luty 2009 : 10:56 hel Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Gdzie jest ciało!
Powołać w sejmie komisję do spraw zabitego morświna i ukarać rybaków ,którzy twierdzili że w Bałtyku nie ma morświnów!!!
24 luty 2009 : 11:23 gen.Kiszczak Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
1 1 1 1

Źródło:

Newsletter