Prawo, polityka

Ministerstwo Ochrony Środowiska przedstawiło, na prośbę naszej redakcji, swoje stanowisko w sprawie zmian w Ustawie prawo wodne, które to zmiany będą skutkować przejęciem przez MOŚ niemalże całości kompetencji związanych z drogami śródlądowymi.

MOŚ przygotowało zmianę wspomnianej ustawy, w myśl której przejęłoby praktycznie całą odpowiedzialność za drogi śródlądowe. Koncepcja ta przewiduje likwidację regionalnych zarządów gospodarki wodnej i powołanie w ich miejsce dwóch zarządów dorzeczy (osobno dla Wisły oraz Odry) oraz sześć urzędów gospodarki wodnej. Do likwidacji miałyby też pójść urzędy żeglugi śródlądowej (podległe obecnie Ministerstwu Infrastruktury i Rozwoju), których kompetencje przejęłyby urzędy gospodarki wodnej, a w części – bezpośrednio minister środowiska.

MIR negatywnie opiniował projekt zmian w ustawie; Marcin Kubiak, podsekretarz stanu w resorcie Elżbiety Bieńkowskiej, napisał w uzasadnieniu, że reforma skutkowałoby de facto wyłączeniem żeglugi śródlądowej z systemu transportowego Polski. Nie brakuje także innych opinii, iż projekt MOŚ to działanie w złym kierunku. – Plany przejęcia przez ministerstwo środowiska kompetencji ministra właściwego do spraw transportu, w zakresie transportu wodnego śródlądowego są nieuzasadnione i mogą zagrozić zatrzymaniem projektów inwestycyjnych na rzekach – uważa np. Rada Interesantów Portu Szczecin.

Rzeka to nie taka sama droga jak autostrada

Jakimi intencjami kierowało się MOŚ, przygotowując zmiany w ustawie? W rozmowie z portalem rynekinfrastruktury.pl, całą sprawę wyjaśnia Paweł Mikusek, rzecznik MOŚ. Zwraca on uwagę, że rzek, nawet jeśli pełnią one, lub mogą pełnić, istotną rolę w transporcie towarowym, nie można przyrównywać wedle tych samych kryteriów do innych elementów systemu transportowego.

– Śródlądowa Droga Wodna to jedna z nazw rzeki i wskazuje na tylko jedną z funkcji, jaką może pełnić rzeka, czyli funkcję transportową. W przeciwieństwie do autostrad, ulic, czy torów kolejowych, rzeka jest tylko w pewnym aspekcie „drogą”. Trzeba pamiętać, że rzeka to spójny, współzależny organizm, a nie zbudowana do wykonywania transportu budowla. To także chociażby źródło wody dla zwierząt, roślin i ludzi. Musimy wziąć pod uwagę wszystkie funkcje i aspekty „życia” rzeki. Wykonywanie prac ingerujących w nurt czy prostujących brzegi, aby poprawić żeglowność, ma swoje konsekwencje w bezpieczeństwie powodziowym i ekosystemie. Nie można gospodarzyć rzeką sektorowo, musi być jeden gospodarz, który pozbiera wszystkie potrzeby i zdecyduje jak, gdzie, kiedy i z jakich środków to sfinansować – informuje Paweł Mikusek.

Zdaniem rzecznika MOŚ, przygotowywana w resorcie środowiska reforma, w tym uporządkowanie kompetencji w zakresie gospodarki wodnej, wzmocnią także możliwości żeglugowe.

Proponowane zmiany ułatwią realizację inwestycji

– W końcu pojawi się możliwość i szansa na wykorzystanie efektu synergii oraz połączenia inwestycji wielozadaniowych, np. przeciwpowodziowych i transportowych. To przyspieszy i usprawni działania. Należy też pamiętać, że na rzekach o znaczeniu ogólnokrajowym i ponadregionalnym, a także na obszarach ich oddziaływania, większość inwestycji prowadzą Regionalne Zarządy Gospodarki Wodnej, które są podległe ministrowi środowiska i tak naprawdę nie ma dziś jednorodnych inwestycji poprawiających wyłącznie żeglugę czy wyłącznie bezpieczeństwo powodziowe bądź wyłącznie poziom wód gruntowych poprzez sieć inwestycji zatrzymujących wodę w zbiornikach retencyjnych. W tej chwili największe inwestycje poprawiające warunki żeglugowe na Odrze czy w ujściach Wisły, prowadzą instytucje podległe ministrowi środowiska. Taki przyświeca nam cel, zresztą najlepiej opisany w Ramowej Dyrektywie Wodnej, że zarządzanie wodą musi być całościowe. To jest odejście od myślenia sektorowego na rzecz planowania strategicznego, absorbujące wszystkie aspekty gospodarowania wodami i zarządzania infrastrukturą i majątkiem wodnym – twierdzi rzecznik MOŚ.

1 1 1 1

Źródło: