Inne

Gdański Ośrodek Sportu uzyskał przed sądem okręgowym prawomocny wyrok eksmisyjny z klauzulą wykonalności. GOS wystąpił do właściciela zatopionej na Motławie jednostki z przed egzekucyjnym wezwaniem do dobrowolnego wykonania wydanego orzeczenia, tj. opuszczenia zajmowanego miejsca do dnia 27 lipca 2018 roku. W związku z tym, że właściciel wraku nie podjął żadnych czynności zmierzających do usunięcia wraku, został skierowany do sądu wniosek o udzielenie GOS umocowania do wyciągnięcia jednostki na koszt dłużnika.

Zatopiony jacht pod brytyjską banderą, o nazwie Incentive, o którym mowa zatonął w gdańskiej marinie przy ul. Szafarnia w czerwcu 2016 roku. Nad lustro wody wystaje jedynie nadbudówka i część burty. Choć od zatonięcia minęło już ponad dwa lata, jednostka wciąż leży w wodzie, będąc wątpliwą atrakcją dla mieszkańców i turystów odwiedzających miasto.

Właściciel jednostki wprawdzie został niezwłocznie poinformowany o zdarzeniu i początkowo zobowiązał się do podniesienia i odholowania jednostki to do tej pory tego nie zrobił. Pod koniec października 2016 roku Urząd Morski w Gdyni wezwał więc właściciela jednostki do usunięcia wraku w terminie do 31 stycznia 2017 roku. Ten jednak nie zastosował się do wezwania i wraku nie usunął. Teraz od decyzji sądu zależy teraz kiedy wrak zniknie z Motławy.

Incentive nie jest jednak najbardziej znanym wrakiem w Gdańsku. Dużo ciekawszą i dłuższą historię posiada tzw. latarniowiec z basenu portowego na terenie dawnej Stoczni Gdańskiej. Mowa o zwodowanym w 1916 roku w stoczni Rasmus Møller Værft w duńskim mieście Fåborg 37-metrowym statku o nazwie Motorfyrskib No II. Należąca do obywatela Danii jednostka przypłynęła do Gdańska w 2006 roku na gruntowny remont. Prace prowadzone były początkowo na suchym doku, następnie przy nabrzeżu należącym do spółki Drewnica Development. Remont został jednak z niewiadomych przyczyn przerwany. W 2009 roku jednostka dwukrotnie poszła na dno. Za pierwszym razem została podniesiona kilka dni po zatopieniu. Gdy po raz drugi poszła na dno nie zdecydowano się podnieść jednostki przez co pozostała na dnie. W ten sposób latarniowiec stał się częścią stoczniowego krajobrazu, zainteresowanie wzbudza szczególnie jego 11 metrowy maszt zakończony latarnią. 

Trzy lata temu trwały prace związane z wydobyciem wraku latarniowca. Udało się jedynie podnieść jednostkę na tyle, że odsłoniła część pokładu.

Tekst i zdjęcia: LEW

1 1 1 1

Newsletter