Inne

Szkoła pod żaglami, jednodniowe i pełnomorskie rejsy, czy wyprawy w ramach programu unijnego Baltic Pass. Generał Zaruski odbył w tym sezonie już 13 rejsów, a przed nim jeszcze 15. Flagowa jednostka szkoleniowa miasta Gdańska to prawdziwa szkoła charakterów, nie tylko dla młodzieży.

Uczestnicy tegorocznej edycji "Gdańskiej Szkoły pod Żaglami" na pewno nie mogli narzekać na pogodę i mnóstwo atrakcji, jakimi naszpikowano program wyprawy. Rejs zaczął się w Gdańsku i trwał od 10 do 28 lipca. Młodzi adepci żeglarstwa zawinęli m.in do portów w Szwecji, Finlandii, Litwy, Norwegii, Łotwy czy Estonii. Zwiedzanie muzeów, np. Vasa w Sztokholmie, słynnego żaglowca Pommern (w Mariehamn na Alandach), wielokilometrowe wyprawy rowerowe na Farosund to tylko niektóre z atrakcji podczas podróży trwającej trzy tygodnie. Bałtyk oferuje naprawdę wiele ciekawych miejsc.

Jednostka zrobiła tylko podczas tego rejsu 1280 mil morskich (prawie 2400 km). Po wypłynięciu z Gdańska, zahaczając o Hel popłynęła m.in. do Farosund na Gotlandii, a stamtąd do Sztokholmu, dalej do Mariehamn na Alandach. Na liście portów, do których zawinęła jednostka znalazły się następnie m.in. Tallin, Parnawa, Ryga i Kłajpeda, gdzie odbywał się zlot żaglowców. Na Zaruskiego w większości zaokrętowana była młodzież, także niepełnoletnia. Część próbowała już swoich sił w żeglarstwie, a część to potocznie mówiąc - żółtodzioby.

Największym wyzwaniem podczas rejsu jest próba zrozumienia, jak działa statek, z drugiej strony, jak przeżyć 18 dni na małej przestrzeni, która przecież narusza naszą przestrzeń prywatną - opowiada Miłosz Romaniuk, kierownik gdańskiej szkoły pod żaglami. - Ale to działa na korzyść i tworzy się więź, zalążek rodziny żeglarskiej. Wszystkie konflikty rozwiązywane są w zarodku. Mamy taką zasadę, że staramy się jak najmniej ingerować. Rośnie samoocena tych młodych ludzi. Stają się twardsi psychicznie, sami zauważają, że lepiej są zorganizowani. To jest szkoła charakterów.

Miłosz Romaniuk zajmuje się także pracą badawczą. Podczas ostatniego rejsu szkoły pod żaglami także przeprowadził sporo testów wśród młodych żeglarzy badając ich skuteczność, czy samoocenę.

Gdańska szkoła pod żaglami to flagowy projekt miasta w dziedzinie żeglarstwa. Ale nie jedyny program, w jakim bierze udział żaglowiec, o czym chociażby świadczyć może liczba tegorocznych rejsów: w tym sezonie jest ich prawie 30. Do wartych podkreślenia należy niewątpliwie unijny projekt “Baltic Pass - Maritime Heritage Tours”, który rozpoczął się w 2016 roku. Partnerami, oprócz Polski, jest w nim pięć państw - Niemcy, Szwecja, Litwa i Dania.

- Jego celem jest stworzenie produktu turystycznego dla miasta Gdańska, który łączyłby w sobie żeglarstwo tradycyjne, z poznawaniem różnych miejsc na Bałtyku, których mnóstwo pozostaje wciąż niemal nieodkrytychh - wyjaśnia Aneta Polsakiewicz, kierownik projektu z Gdańskiego Ośrodka Sportu. - Projekt podzielony został na fazę testów i realizacji. Przez pierwsze 2 lata żaglowce, które brały w nim udział, pływały po trasach zaproponowanych przez partnerów, jednocześnie zwiedzając różne lokalizacje na Bałtyku. To były zarówno rejsy krótkie - jednodniowe, ale też dłuższe - nawet ośmiodniowe. Po nich pytaliśmy uczestników o opinie i dopiero na ich bazie wytyczaliśmy trasę. Zależało nam także, żeby zaangażować gdańskie oldtimery.

Obecnie trasy zostały już zdefiniowane.

- Zachęcamy naszych partnerów, żeby rejsy wprowadzić do sprzedaży i ruchu turystycznego. Tak, aby osoby pragnące zasmakować morskiej przygody mogły znaleźć odpowiednią ofertę. Zależy nam, żeby w przyszłym roku ten produkt turystyczny był dostępny na rynku - dodaje Aneta Polsakiewicz z Gdańskiego Ośrodka Sportu.

Warte podkreślenia jest, że w programie nie tylko chodzi o żeglowanie. Podczas rejsu odwiedzane są muzea morskie, na pokładzie jest przewodnik, który opowiada o Gdańsku w kontekście żeglarstwa.

Przed jednostką szkoleniową Generał Zaruski jeszcze pracowita końcówka lata i jesień. Już w poniedziałek jednostka wypływa do Turku w Finlandii z podopiecznymi osobami z niepełnosprawnościami z fundacji “Przełamując nie tylko fale”. W Nynasham nastąpi wymiana załogi i powrót do Gdańska. Z pewnością wart zauważenia jest także rejs pełnomorski z uczniami gdańskiej Topolówki na pokładzie. Oprócz tego odbędą się rejsy jednodniowe.

- Natomiast na zakończenie sezonu, jak co roku, płyniemy w rejs z miłośnikami jesiennego Bałtyku - dopowiada Krzysztof Dębski, kierownik Biura Armatorskiego. - Rejs “Tylko dla orłów” potrwa siedem dni i rozpocznie się 7 października. Będzie to ostatni pełnomorski rejs sezonu, w którym udział może wziąć każdy, kto spełni wymogi organizacyjne. A wiele ich nie ma – jednym jest minimum wieku 18 lat, a drugim udział w kosztach organizacji rejsu.

Organizatorzy spodziewają się, że i tym razem nie będzie problemu z szybkim skompletowaniem załogi.

Trwa jeszcze rejestracja na wybrane rejsy gdańską jednostką szkoleniową Generał Zaruski w tym sezonie żeglarskim. W rejsach z otwartym naborem działa przycisk "Zarezerwuj". Zgłaszać udział można TUTAJ.

Więcej informacji www.zaruski.pl.

Gdańsk.pl / Aldona Dybuk

Fot.: zaruski.pl

1 1 1