Inne

Kapitan Henryk Jaskuła od czerwca 1979 do maja 1980 samotnie opłynął ziemię bez zawijania do portów z Gdyni do Gdyni (wokół Przylądka Dobrej Nadziei, na południe od Australii i Nowej Zelandii, wokół Przylądka Horn). Rejs trwał 344 doby i był trzecim takim osiągnięciem w światowym żeglarstwie po rejsach Robina Knox-Johnstona na Suhaili oraz Chay Blytha na British Steel. Dla uczczenia historycznego wyczynu Jaskuły w 40 rocznicę jego samotnego rejsu dookoła świata, w jego ślady rusza Rafał Moszczyński.

Pomysł na samotny rejs dookoła świata nie rodzi się z dnia na dzień, choć - jak podkreśla Moszczyński - żeglarz ma w genach wieczną potrzebę mierzenia się nie tylko z żywiołem, ale przede wszystkim ze sobą samym. Kiedy Moszczyński ma jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie o to, czym jest dla niego przygotowywany właśnie samotny rejs dookoła świata (lub jako woli mówić: samotny wyścig z czasem) śladem Henryka Jaskuły, nie znajduje jednego słowa na określenie tego niezwykłego przedsięwzięcia. Z jednej strony to (kontrolowane) szaleństwo, z drugiej efekt znużenia żeglarską rutyną (Moszczyński jest na co dzień żeglarzem regatowym w POL125 Sztorm Regatta Team, jest m.in.: dwukrotnym złotym medalistą Mistrzostw Świata klasy Micro w dywizji Cruiser i Racer (2011, 2012); zwycięzcą regat oceanicznych samotników Transatlantyk 2016 oraz instruktor żeglarstwa PZŻ), z trzeciej wreszcie - autentycznym wyzwaniem sportowym. Zaprojektowana specjalnie na potrzeby wyprawy łódka – Caravela 950 Racer - będzie pokonywać fale ponad dwa razy szybciej niż łódka Jaskuły i nie będzie miała silnika.

Na granicy szaleństwa

Nawet jeśli samotny rejs dookoła świata postronnym obserwatorom wydaje się przedsięwzięciem na granicy szaleństwa, w tym szaleństwie jest metoda. Moszczyński podkreśla, że choć na łódce faktycznie będzie zupełnie sam, na sukces rejsu pracuje wiele osób, w tym kilkanaście osób zespołu brzegowego, czyli ludzi, którzy monitorować będą przebieg rejsu od początku do końca i w razie trudności zagrażających życiu żeglarza wkroczą do akcji. Łatwiej być solo non-stop teraz, czterdzieści lat po samotnym rejsie Jaskuły, choćby z uwagi na przewagę technologiczną. Dzięki temu, że ma się dostęp do prognozy pogody, można pewne posunięcia - choćby modyfikację trasy - planować z wyprzedzeniem. Nie zmienia to jednak faktu, że decyzja zawsze należy do żeglarza. On naprawdę jest sam na sam z oceanem i własnymi myślami.

- Radzę sobie z samotnością całkiem dobrze - deklaruje Moszczyński. I jednocześnie podkreśla, że największe ryzyko takiej samotnej wyprawy wiąże się nie z trudnościami technicznymi i obawami co do bezpieczeństwa jachtu, ale właśnie ze słabością człowieka, który musi sobie radzić w sytuacjach ekstremalnych.

W 150 dni dookoła świata

Phileas Fogg, główny bohater powieści Juliusza Verne'a uparł się okrążyć świat w 80 dni, ale on zdecydował się na podróż, która odbywała się za pomocą wielu środków lokomocji. Projekt solo non-stop 2019 zakłada poruszanie się wyłącznie drogą morską - celem wyprawy jest pobicie rekordu prędkości samotnej żeglugi Gdynia-Gdynia trasą przez Przylądek Dobrej Nadziei, Przylądek Lewin oraz Przylądek Horn. Słowem: okrążenie Ziemi w 150 dni bez zawijania do portów. Phileas Fogg miał pomocnika - służącego Passepartout. Rafał Moszczyński będzie na falach zdany wyłącznie na siebie. O tym, że w walce z czasem i z żywiołem można się po prostu zatracić, wie bardzo dobrze. Kiedy buzuje adrenalina, człowiek zapomina nawet o jedzeniu, choć akurat regeneracja sił powinna być oczkiem w głowie samotnego żeglarza.

150 dni, jak szacuje Moszczyński i jego zespół, to rozsądna liczba dni. Jak wynika z wyliczeń, planowaną trasę dałoby się pokonać w 130-140 dni, ale wszystkim bardzo zależy na tym, żeby mieć bezpieczny margines czasu na wypadek wszelkich nieprzewidzianych okoliczności.

Czym się ten ocean je...

Rafał Moszczyński mówi, że jego przepis zawiera pięć podstawowych składników: skrupulatnie odmierzone szaleństwo, doświadczenie, spryt, dobry jacht i szczęście, bez którego nie ma szans na realizację marzeń - nie tylko tych żeglarskich.

Zatem jacht. Prace w szkutni trwają już od dwóch lat. Przygotowany na potrzeby rejsu jacht Caravela 950 Racer będzie miał 9,5 metra długości, 3 metrowy kil z 750 kilogramami balastu gwarantujący bardzo dobre parametry statecznościowe oraz maszt o wysokości 12,20 metra. Całkowita powierzchnia żagli wynosi około 180 m².

Jacht rozwija prędkość do 18 węzłów w ślizgu i z pełnym wyposażeniem niezbędnym do podjęcia żeglugi oceanicznej przez 4-5 miesięcy będzie ważył mniej niż 3 tony. Jacht Henryka Jaskuły - Dar Przemyśla - zbudowany w 1978 roku w stoczni jachtowej im. Josepha Conrada w Gdańsku ważył ponad 12 ton!

Fakt, że łódka Moszczyńskiego będzie dużo lżejsza oraz będzie miała uszczelniony kadłub, oznacza, że będzie mogła wytrzymać więcej, niż można sobie wyobrazić. Na przykład w sytuacji zrolowania (wywrotki i obrócenia się wokół własnej osi) jacht będzie mógł spokojnie czekać na ratunek, a Moszczyński znajdzie bezpieczne miejsce w luku ewakuacyjnym. Jaskuła takiego komfortu nie miał.

Caravela 950 Racer będzie miała wiele nowatorskich rozwiązań technicznych, umożliwiających jej żeglowanie bardzo szybko, przy jednoczesnej dużej wytrzymałości konstrukcji kadłuba. W trakcie samotnego rejsu szalenie ważna jest ergonomia - wybór miejsc na akumulatory, toaletę, szafki, stół nawigacyjny, miejsce umieszczenia osprzętu.

Samotny biały żagiel

Choć płynąc śladami Henryka Jaskuły, Rafał Moszczyński będzie na wodzie sam, do spełnienia jego marzeń przyczynia się cały sztab ludzi. Obok wspomnianego już zespołu brzegowego i szkutników pracujących nad perfekcyjną konstrukcją jachtu, trzeba także wspomnieć o Sztorm Grupie, która została partnerem i sponsorem projektu samotnego rejsu dookoła świata: solo non-stop 2019. To właśnie dzięki Sztorm Grupie indywidualni amatorzy żeglowania także mogą przyczynić się do wsparcia finansowego tego niezwykłego projektu. Wiosną bieżącego roku rozpoczęły się testy jachtu Caravela 950, który został zbudowany i wyposażony w jednym celu – aby już w listopadzie 2019 wyruszyć w rejs dookoła świata. Każdy, kto ukończył 18 lat, może wziąć udział w rejsach testowych jachtu wraz z Kapitanem Rafałem Moszczyńskim i przygotowaniach do rejsu. Uczestnicząc w testach jachtu Extreme test wspierasz finansowanie projektu solo non-stop 2019.

- Żeglarstwo to dla mnie naturalne środowisko, w którym odnajduję prawdziwą radość i łatwość w realizowaniu kolejnych celów - mówi Rafał Moszczyński. Tym razem cel jest naprawdę dalekosiężny: samotny rejs dookoła świata bez zawijania do portu przez 150 dni.

Żeglarz podkreśla, że w tym roku obchodzi 50. urodziny i wymarzony rejs będzie dla niego najlepszym prezentem.

źródło: mat. prasowe sztormgrupa.pl

Komentarze   

0 Non-stop
Powodzenia i dobrego wyniku zycze. Mialem szczescie poznac Jaskule, twardy zawodnik.
10 maj 2019 : 13:09 Zbyszek 1957 Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
1