Inne

W 74. edycji Sydney-Hobart - najbardziej prestiżowych regatach na świecie - miała wziąć udział załoga Yacht Clubu Sopot z gdańskim żeglarzem Zbigniewem Gutkowskim na czele. Tak się jednak nie stanie, ponieważ ich jacht – Kosatka Monster Project – nie został dopuszczony do startu z uwagi na niedopełnienie formalności przez jego właściciela. 

„Z przykrością informujemy, że ze względu na wyjątkowe, niezależne od Yacht Club Sopot okoliczności, związane z faktem zawinionego, nieprawidłowego działania właściciela jachtu Kosatka Monster Project, w zakresie m.in. niedopełnienia formalności związanych z jachtem, na którym załoga Yacht Club Sopot miała wystartować w regatach Sydney Hobart, jednostka ta nie została dopuszczona do startu w tych regatach” – napisano w specjalnym oświadczeniu sopockiego klubu.

Yacht Club Sopot podjął także prawne kroki w celu zabezpieczenia swoich roszczeń względem właściciela jachtu, którym jest Chilijczyk Roman Guerra. „Federalny Sąd Australii, na wniosek Yacht Club Sopot, skutecznie zabezpieczył jacht na poczet przyszłych roszczeń. Ze względu na dobro toczącego się postępowania sądowego więcej informacji o niniejszym projekcie nie możemy udzielić” – wyjaśniono.

Jak wyjaśniał w rozmowie z Eurosport.pl Waldemar Heflich – komentator żeglarstwa: „Każdy, kto chce wystartować w regatach Sydney-Hobart, musi spełnić wiele restrykcyjnie przestrzeganych przepisów. Chilijski właściciel tego jachtu czegoś nie dopatrzył. Yacht Club Sopot tylko czarterował ten jacht. Sprawy formalne, czyli wszystkie, które zostały zakwestionowane, leżały po stronie armatora, czyli właściciela. Polscy żeglarze trafili na faceta, który nie dopełnił obowiązków wobec organizatora regat. Mówiąc innymi słowy, to jak przyjechać na start rajdu WRC samochodem bez homologacji. Sorry, nie jedzie pan”.

Pierwszy wyścig odbył się w 1945 roku. Trasa długości 628 mil morskich (1170 km) w linii prostej składa się z sześciu różnych odcinków: startu w ciasnym Sydney Harbour, przybrzeżnej żeglugi wzdłuż wybrzeża Australii, przejścia złowieszczej Bass Strait, następnie wzdłuż Tasmanii, nieobliczalnej Storm Bay i mety w Hobart. Do tej pory w wyścigu Sydney-Hobart brały udział cztery jednostki pod biało-czerwoną banderą. Pierwsza z nich wystartowała w 2001 roku. Pokonanie trasy zajęło cztery dni i siedem godzin. 

Start do kolejnego wyścigu tradycyjnie zaplanowano 26 grudnia, czyli w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, o godzinie 13 czasu lokalnego (3 rano czasu polskiego).

PAP, Eurosport.pl

Fot.: Yacht Club Sopot

Komentarze   

+4 A to Polska właśnie...
A to Polska właśnie... Wszystko prawie idzie w ten sposób - brak kompetencji, nieudolność działania, wiara w Króla Polski i inne pierdoły...
24 grudzień 2018 : 14:52 Pies _na_buraki Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-2 a wystarczyło przeczytać
A wystarczyło przeczytać zamiast włączać od razu tryb malkontenctwa...Zawinił Chilijczyk, nie Polacy.
26 grudzień 2018 : 01:01 jo Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+3 nihil novi sub sole
Melchior Wańkowicz takie sytuacje nazywał chciejstwem.
26 grudzień 2018 : 00:01 hihi Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
1 1 1