Inne

Prezes Polskiej Fundacji Narodowej Filip Rdesiński oraz kapitan Jarosław Kaczorowski zaprezentowali w niedzielę w Plymouth w W. Brytanii jacht I Love Poland, który w przyszłym roku będzie promował Polskę i służył do treningu elitarnej grupy najlepszych polskich żeglarzy.

Zakupiony przez PFN jacht wpłynął do Mayflower Marina w Plymouth - swojej pierwszej oficjalnej przystani poza granicami Polski - w połowie tygodnia, a jego załoga spotkała się m.in. z dziećmi uczącymi się w lokalnej polskiej szkole sobotniej.

W niedzielę łódź została zaprezentowana gościom, którzy wcześniej wzięli udział w ceremonii upamiętniającej polskich lotników i marynarzy broniących Wielkiej Brytanii w czasie II wojny światowej. W trakcie uroczystości ambasador RP Arkady Rzegocki wręczył załodze polską banderę.

Podczas II wojny światowej Plymouth, które od 1976 roku jest miastem partnerskim Gdyni, było bazą i dowództwem południowym Polskiej Marynarki Wojennej oraz siedzibą Szkoły Podchorążych. Jednocześnie polscy piloci z dywizjonu 302 stacjonowali w pobliskiej bazie RAF w Harrowbeer, gdzie byli odpowiedzialni za ochronę pobliskich portów i baz morskich.

Oprowadzając przedstawicieli polskich mediów po długim na 21,5 metra i szerokim na 5,3 m jachcie, kapitan Kaczorowski zachwycał się nową łodzią. "To niekończąca się radość z odkrywania możliwości tak bardzo zaawansowanej technicznie łódki" - zapewniał.

"Pływałem na wielu bardzo szybkich i pięknych łódkach, ale ta jest naprawdę zachwycająca i dopracowana w najmniejszych szczegółach. W tej chwili już nie buduje się aż tak szybkich i dużych jednokadłubowców oceanicznych, bo okazało się, że one są bardzo wymagające fizycznie, szczególnie w regatach" - tłumaczył.

"Każda rzecz jest wykonana z włókna węglowego, najdrobniejszy szczegół. Łódka jest tym szybsza, im jest lżejsza - a tutaj nie ma żadnych zbędnych rzeczy, które byłyby stalowe. (...) Nawet te pokrowce na zapasowe narzędzia robimy z superlekkich tkanin, żeby zaoszczędzić na wadze" - pokazywał.

Kaczorowski powiedział, że załoga I Love Poland wciąż jest w fazie zgrywania się pod kątem przyszłorocznych występów. "Po naszych zajęciach w Plymouth popłyniemy do Lizbony i będziemy trenować. Stawiamy żagle, robimy zwroty, płyniemy na wiatr, z wiatrem, zmieniamy żagle. Po treningu siadamy, omawiamy, co poszło dobrze, a co nie; co można zrobić lepiej i szybciej" - tłumaczył.

Jak zaznaczył, "w każdym sporcie jest dosyć łatwo osiągnąć przyzwoity poziom, ale później do poziomu mistrzowskiego jest ciężka, długa droga przez poprawianie drobniutkich szczegółów". "Jest nas na łódce 10 osób, więc to wszystko trzeba zgrać, żeby przy danym manewrze to działało jak w zegarku" - podkreślił Kaczorowski.

Doświadczony kapitan - który m.in. dwukrotnie występował w regatach Sydney-Hobart, w tym jako członek zwycięskiej załogi na jachcie „Łódka Sport” - podkreślał, że zdaje sobie jednocześnie sprawę z obowiązków reprezentacyjnych, związanych ze stuleciem odzyskania przez Polskę niepodległości.

"Staramy się być ambasadorami Rzeczpospolitej za granicą i zrobić coś dobrego dla kraju, który nas wychował, wykształcił i jesteśmy mu coś winni. (...) Mamy taki piękny jacht, jesteśmy z tego dumni i trzeba to światu pokazywać" - powiedział.

Filip Rdesiński, prezes Polskiej Fundacji Narodowej, która zakupiła jacht, tłumaczył, że podczas pobytu w Plymouth organizatorzy chcą "pokazać naszą wspólną historię i opowiedzieć o tym, że Polacy i Brytyjczycy wspólnie stawili czoła hitlerowskiemu najeźdźcy, bo prawdę mówiąc już nie wszyscy o tym pamiętają".

"Trochę tak, jak to było z polskimi lotnikami czy deszyfrantami Enigmy - ta historia Polaków walczących wspólnie z Brytyjczykami jeszcze przez samych Brytyjczyków w tej chwili dopiero odkrywana" - dodał. Jak jednak zastrzegł, I Love Poland ma także pokazywać światu, że "Polska jest nowoczesnym państwem, posiadającym najnowocześniejsze technologie".

"Nie tylko chcemy opowiadać o wspólnej historii, ale też o tym, co łączy nas w tej chwili; opowiadać o współczesnej, nowoczesnej i ciekawej Polsce, którą warto odwiedzić; powiedzieć, że u nas też jest fajnie i warto odwiedzić np. Trójmiasto, które jest bardzo ciekawe zarówno pod względem turystycznym, jak i historycznym" - zaznaczył.

Rdesiński ujawnił, że po zajęciach w Plymouth w lutym 2019 roku jacht popłynie w regatach na Karaibach, a później spotka się w Miami z Darem Młodzieży przy okazji kongresu Polonii "60 milionów". "Co jednak najważniejsze, to przede wszystkim szkolenie (...). Tworzymy nową wersję polskiej szkoły żeglarstwa oceanicznego, regatowego" - zadeklarował szef PFN.

Jednocześnie Rdesiński zapewnił, że realizowany obecnie projekt jest zupełnie odrębny od wcześniej ogłaszanych planów, w które zaangażowany był wielokrotny mistrz świata i Europy oraz dwukrotny medalista igrzysk olimpijskich Mateusz Kusznierewicz. "Ta historia została już dawno zamknięta, ja bym nie chciał do niej wracać" - uciął.

Prezes PFN zapowiedział także, że wkrótce ogłoszone zostaną kolejne osoby, które przyjadą do Polski w ramach programu 100x100 z okazji stulecia niepodległości Polski.

Dotychczas przedstawiono dwóch gości - kierowcę rajdowego Mikę Hakkinena i boksera Davida Haye - ale Rdesiński zapowiedział, że projekt będzie kontynuowany w kolejnym roku, a jego ambasadorami będą "liderzy opinii z całego świata".

"Jeszcze w tym miesiącu będzie u nas przedstawiciel świata techniki i nowoczesnych technologii. Nie chcę zdradzać nazwiska, ale to naprawdę postać rozpoznawalna na całym świecie" - powiedział, dodając, że "nie zabraknie też architektów, youtuberów, ludzi związanych ze sztuką, aktorów, muzyków".

"Umawiamy tego typu spotkania na ten i przyszły rok, także tych liderów opinii będzie coraz więcej i coraz częściej te spotkania będą się odbywać" - zapewnił.

Z Plymouth Jakub Krupa

Komentarze   

+1 prezentacja
Na zdjęciu to raczej nie Prezes Polskiej Fundacji Narodowej Filip Rdesiński prezentuje jacht. Chyba, że tak bardzo jest podobny do Darka Pękali, który w tym projekcie zajmuje się logistyką.
19 listopad 2018 : 12:08 maciek2 Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś

Źródło: