Przed drugą wojną światową budował Orła. We wrześniu 1939 roku bronił Polski jako lotnik. Podczas okupacji, na zlecenie wywiadu Armii Krakowej, przemierzał Europę w mundurze... niemieckiego generała. Walczył w Powstaniu Warszawskim, po wojnie zaś organizował przemysł stoczniowy. Uwięziony przez komunistów, w sumie dziesięć lat spędził w stalinowskim więzieniu. Na koniec wszystko to spisał. Kazimierz Leski. Jeden z najbarwniejszych polskich bohaterów związanych z morzem.
Swoim wspomnieniom nadał Leski tytuł “Życie niewłaściwie urozmaicone. Wspomnienia oficera wywiadu i kontrwywiadu AK”. Nawiązał w ten sposób do powiedzenia, jakim posługiwał się jego dziadek Marcin Olszyński, którego prawie całe życie upłynęło w wieku XIX. “Zwykł on mawiać: „Nasze czasy były takie monotonne!. Młodzi będą szczęśliwi, będą mieli życie bardziej urozmaicone. - Życie przyznało Dziadkowi rację w sposób – jak na moje potrzeby – przesadny – jeśli chodzi o rodzaj urozmaiceń – niewłaściwy” – napisał Leski.
Holenderski kontrakt
Kazimierz Leski urodził się w 1912 roku w Warszawie. Młodość mógł już więc przeżyć w niepodległej Polsce. Po ukończeniu szkoły średniej, rozpoczął studia na Wydziale Mechnicznym Państwowej Wyższej Szkoły Budowy Maszyn i Elektrotechniki im. H. Wawelberga i S. Rotwanda, które ukończył w 1936 roku. Potem wyjechał za granicę.
“Ostatnie kilka lat przed II wojną światową przepracowałem w Holandii, dokąd wyjechałem wiosną 1936 roku., bezpośrednio po uzyskaniu dyplomu inżynierskiego. Ponieważ i ówcześnie cuda zdarzały się raczej rzadko i nie obejmowały dziedziny uzyskiwania pracy, dostałem się tam dzięki znajomościom mojego Ojca reprezentującego w Polsce holenderskie budownictwo okrętowe. Rozpocząłem pracę w Nederlandsche Vereenigde Scheepsbouw Bureaux w Hadze (popularnie zwanym NVSB) – centralnym holenderskim biurze konstrukcyjnym okrętów wojennych. Było ono utworzone przez cztery największe stocznie holenderskie: Amsterdamsche Droogdok Maatschappij, Rotterdamsche Droogdok Maatschappij De Schelde z Vlissingen, Wilton Fijenoord z Rotterdamu oraz fabrykę maszyn i urządzeń Stork z Hengelo. Jednym z pracowników tego biura był mój znajomy z jakichś historii sportowych, złoty medalista w żeglarstwie Igrzysk Olimpijskich w Amsterdamie – Kaageland. Miałem więc i przyjazną duszę, co bardzo ułatwiło mi wejście w środowisko.” - wspomina.
Dzięki swojemu inżynierskiemu talentowi, znajomości kilku języków i wcześnie ujawnionym zdolnościom wynalazczym, Leski szybko zabłysnął w swojej pracy. Ponieważ nie miał doświadczenia w projektowaniu okrętów, postanowił wiedzę w tym zakresie uzupełnić kończąc Wydział Budowy Okrętów Politechniki w Delft. Największa przygodą podczas pobytu w Holandii okazała się dla niego praca przy budowie zamówionych w tamtejszych stoczniach przez polską Marynarkę Wojenną dużych i nowoczesnych okrętów podwodnych Orzeł i Sęp.
Leski prawie nie wspomina o swoim wkładzie w ich powstanie. Był na to zbyt skromny. Tymczasem udział ten był znaczny. Jak podkreśla Stanisław Wielebski w książce “Inżynierowie okrętów” Leski “dość szybko dał się poznać jako twórczy konstruktor, opracowując m.in. nowe, zasadniczo inne niż dotychczas stosowane, elastyczne posadowienie szybkoobrotowych (20 tysięcy obrotów na minutę) dmuchaw powietrza do przedmuchiwania balastów, co usunęło źródło dość częstych i trudnych do naprawy ich awarii w morzu. Zostało to bardzo dobrze ocenione, i pan Kazimierz stał się samodzielnym konstruktorem w dziale maszyn.”
Orzeł został zwodowany 15 stycznia 1938 roku. Nie bez pewnych problemów. Leski tak to opisuje: “Po zbudowaniu sań ślizgowych, podparciu na nich okrętu itp., otwarto śluzę pochylni i wszystko było gotowe do wodowania. Na trybunie znaleźli się notable, właściciele przemysłu okrętowego, przedstawiciele konstruktora (NVSB), stoczni, no i oczywiście strony polskiej z admirałem Jerzym Świrskim, szefem Kierownictwa Marynarki Wojennej, na czele. Po wypowiedzeniu sakramentalnej formuły, matka chrzestna okrętu (żona gen. K. Sosnkowskiego) przecina wstęgę i puszcza butelkę szampana, która rozbija się o dziób okrętu. Jednocześnie załoga pochylni wybija kliny mocujące sanie. I... nic się nie dzieje. Okręt ani drgnie. Uruchamia się zamontowane na wszelki wypadek urządzenie hydrauliczne mające za zadanie nadanie okrętowi pierwszego impulsu. Bezskutecznie. Mijały minuty, dziesiątki minut. Do Orła zamocowane zostały liny holownicze od lokomotyw ustawionych na torach wzdłuż basenu stoczniowego. Lokomotywy pracują, koła ślizgają się, lecz okręt w dalszym ciągu stoi bez drgnienia. Miałem zdjęcia trybuny honorowej z tych chwil (sam znajdowałem się oczywiście na dole przy urządzeniach). W momencie chrztu twarze radosne i roześmiane, potem poważne, następnie zaniepokojone. Ostatecznie trybuna honorowa po jakichś dwóch godzinach wyczekiwania pustoszeje – notable przenoszą się na śniadanie, przygotowane na uroczystość po wodowaniu. I wtedy Orzeł spokojnie i majestatycznie spłynął na wodę. Jak się okazało, okręt stał na pochylni bardzo nisko, więc rufa została omyta przez wodę basenu i uzyskała minimalną pływalność. W rezultacie nastąpiło dodatkowe obciążenie części dziobowej sań i ich zatarcie. Próby ściągnięcia okrętu, prawdopodobnie przede wszystkim przez lokomotywy, których liny zaczepione były o dolne partie części rufowej, spowodowały widoczne jego odblokowanie”.
Przygody Muszkietera
Leski mógłby pozostać w Holandii. Był już tutaj zadomowiony, Holendrzy cenili także jego umiejętności. Poczucie obowiązku wobec Ojczyzny okazało się jednak silniejsze. Nasz bohater wrócił do kraju i jeszcze przed wybuchem drugiej wojny światowej zdążył zostać pilotem wojskowym. Latanie stało się jego kolejną pasją.
Nie na długo. We wrześniu 1939 roku został zestrzelony przez Armię Czerwoną i dostał się do niewoli, z której uciekł. Nie spoczął jednak na laurach. Po powrocie do Warszawy natychmiast rzucił się w wir działalności konspiracyjnej. Najpierw był członkiem organizacji wywiadowczej Muszkieterzy, potem Związku Walki Zbrojnej i II Oddziału Komendy Głównej Armii Krajowej. Jego specjalnością stał się wywiad komunikacyjny i kontrwywiad a zasłynął przede wszystkim jako organizator szlaków kurierskich przez okupowaną przez Niemcy Europę.
- Poprzedni artykuł
- Następny artykuł »»
