Inne

- Szukanie prawdy nie jest szkodliwe. Szkodliwe jest chowanie głowy w piasek. Reputację polskiego żeglarstwa szargają jednostki takie jak Sziłajtis-Obiegło, Pajkowska i Armiński. Proszę mi pokazać żeglarza, który nie chce pływać honorowo po czystej wodzie i woli bagienko krętactw, manipulacji, a nawet oszustwa - mówi w rozmowie z nami, na temat listy polskich żeglarzy, którzy samotnie opłynęli świat, Andrzej Lepiarczyk.

- Czy nie sądzi pan, że ma pan obsesję na temat polskich żeglarzy, którzy samotnie opłynęli świat?

- Żeglarstwem, w szczególności żeglarstwem solo, pasjonuję się od wielu, wielu lat. Mój poprzedni jacht nazwałem Obsession (Obsesja – red.), ale nie sądzę, że moja pasja przybrała rzeczywiście rozmiary obsesji. To jest moje hobby.

- A jednak nieustannie pisze pan listy w tej sprawie, dyskutuje, przekonuje, a nawet kłóci?

- Być może chciał pan powiedzieć, że pojedyncze osoby, nie mając nic konkretnego do powiedzenia, usiłowały zamienić rzeczową dyskusję w kłótnię. To margines, który ignoruję. Główny nurt, praktycznie wszyscy, potrafią dyskutować bez osobistych zaczepek.

- Dlaczego pan się w to tak angażuje?

- To chyba kwestia charakteru. Jeżeli się na czymś znam i coś postanowiłem osiągnąć, w pełni się w to angażuję. Nie przypominam sobie, abym cokolwiek porzucił w połowie drogi.

- Jak się to stało, że temat tak pana wciągnął?

- Po rejsie Mighty Chicken (na tym jachcie Andrzej Lepiarczyk opłynął samotnie świat dookoła w 2009 roku – red.), życie błyskawicznie wróciło do normy. Przeszło pół roku później, niespodziewanie zacząłem otrzymywać nagrody: Jachtsman Roku, Rejs Roku, a także Polonijny Żeglarz Roku. Do dzisiaj nie udało mi się ustalić, kto zgłosił moją kandydaturę. Pajkowska dostała pierwszą nagrodę Rejs Roku, ja drugą, Sziłajtis-Obiegło trzecią. Pajkowskiej wysłałem gratulacje i zacząłem szperać po internecie, ponieważ o jej rejsie, a także rejsie Sziłajtis-Obiegło nic nie wiedziałem. Wtedy włosy zaczęły stawać mi dęba. Im głębiej grzebałem, tym więcej śmierdziało. Dopiero wtedy skojarzyłem Sziłajtis-Obiegło ze zgryźliwymi komentarzami na Martynice odnośnie polskiej interpretacji rejsu solo. Zastanawiałem się co ja zrobiłem, że się w samym środku tego towarzystwa znalazłem? Redakcja „Jachtingu” już wcześniej, na gruncie etyki i fair play, zdyskwalifikowała kandydatury Pajkowskiej i Sziłajtis-Obiegło do nagrody Jachtsmena Roku. Polski Związek Żeglarski chował głowę w piasek, a miesięcznik „Żagle” bił brawo i podziwiał nagiego króla, a raczej dwie królewny. Wszystko oczywiście ku wielkiej radości promotora tych rejsów, Andrzeja Armińskiego. Kilka osób z Polski prosiło, niemal się domagało, że skoro mam mocno uformowane stanowisko, którego potrafię bronić, nie powinienem marnować szansy jaką stworzyły nagrody i zabrać głos, bo to wstyd co się dzieje. W końcu uległem argumentom, że żyjąc daleko, poza granicami Polski od przeszło trzydziestu lat, bez zawodowych powiązań i personalnych „układów”, będę obiektywny i nikt mi nie może zarzucić ukrytych celów, czy osobistych porachunków.

- W ostatnim roku ukazały się dwie listy polskich samotników, którzy zamknęli Wielką Pętlę. Opublikował ją najpierw miesięcznik „Nasze MORZE” (Samotni po polsku), a potem Andrzej Armiński na stronie https://plus.google.com/103506954988951773548/posts.

- „Żagle” też usiłowały coś w pośpiechu zestawić. Problem w tym, że żadne z tych trzech zestawień nie definiuje kryteriów. Jak bez jasno ustalonych kryteriów można stworzyć solidną listę, cokolwiek weryfikować? Wreszcie, na koniec, „Jachting” poruszył sprawę żeglarskich standardów w świetle fair play i etyki wśród polskich samotników. Przypuszczam, że bałagan na liście Armińskiego został stworzony celowo. W liście „Żagli” też jest szereg ewidentnych błędów. Polemizuję z nimi, wyjaśniam i prostuję w komentarzu do mojej listy.

Zaloguj się, aby dodać komentarz

Zaloguj się

1 1 1 1
Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.8874 3.966
EUR 4.2524 4.3384
CHF 4.3964 4.4852
GBP 5.066 5.1684

Newsletter