Inne

Czy wrak niemieckiego statku z czasów drugiej wojny światowej może zagrozić bezpieczeństwu ekologicznemu Zatoki Gdańskiej? Wspólnie z hydrografami z Instytutu Morskiego popłynęliśmy to sprawdzić.

Statek, którego wrak wyruszyliśmy badać, nosił niegdyś nazwę Stuttgart. Miał niecałe 168 metrów długości. Na pokład mógł zabrać ponad 900 pasażerów. Został zbudowany w 1924 roku w Szczecinie. W dziewiczą podróż udał się z Niemiec do Nowego Jorku, potem pływał na liniach dalekowschodnich. Służył także za wycieczkowiec dla przodowników pracy III Rzeszy.

W czasie drugiej wojny światowej został przemianowany na statek szpitalny. Stacjonował na Bałtyku i w Norwegii. W październiku 1943 roku, podczas pobytu w Gdyni, został trafiony bombami amerykańskiego nalotu.

Stuttgart zapalił się, a ponieważ płonący statek stanowił duże zagrożenie dla innych jednostek cumujących w porcie, został przeholowany na Zatokę Gdańsku i zatopiony. Nikt nie wie ile osób zginęło razem z nim. Niektóre relacje mówią, że podczas bombardowania na jednostce mogło znajdować się nawet kilkuset rannych niemieckich żołnierzy.

W latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku, wrak Stuttgarta, został niemal w całości zdemontowany. Na dnie pozostały tylko powyginane reszki części dennej kadłuba i kawałki burt porozrzucane na powierzchni około dwóch hektarów. Szczątki nie są zbyt atrakcyjne dla płetwonurków, więc rzadko kto tam zagląda.

Znacznie intensywniej interesują się nimi naukowcy zajmujący się badaniem stanu bezpieczeństwa ekologicznego Zatoki Gdańskiej. Po Stuttgarcie pozostały bowiem na dnie nie tylko resztki kadłuba, ale również paliwa, którym był napędzany. W każdej chwili mogą się stać przyczyną katastrofy ekologicznej.

Z tego powodu, od kilkunastu już lat, stan wraku jest monitorowany. Zajmuje się tym m.in. Instytut Morski z Gdańska (www.im.gda.pl), jedna z wiodących w Polsce instytucji prowadzących badania morskie.

- Nie znam bardziej niebezpiecznego dla środowiska wraku niż Stuttgart - mówi dr inż. Benedykt Hac, kierownik Zakładu Oceanografii Operacyjnej Instytutu Morskiego. - To prawdziwa ekologiczna bomba. Z naszych ustaleń wynika, że środowisko wokół wraku jest skażone. Najważniejsze pytanie brzmi – czy to skażenie się rozszerza?

Zaloguj się, aby dodać komentarz

Zaloguj się

1 1 1 1

Newsletter