Inne
Dziś już mało kto z nas podróżuje statkiem. Żegluga pasażerska odchodzi do lamusa. Jeszcze tylko promy łączą wyspy ze stałym lądem i wielkie wycieczkowce opływają świat z tysiącami turystów na pokładach. Poza tym króluje żegluga towarowa. Ruch pasażerski jest za to w powietrzu. Podróżujemy samolotami. W starożytności ludzie nie potrafili jeszcze przemieszczać się w ten sposób i podróże na dalsze odległości odbywali drogą morską lub pieszo, drogą lądową. Dziś kilka słów o starożytnej żegludze morskiej, czyli o tym, jak dawniej podróżowano statkami.

Dalekie podróże w starożytności umożliwił m.in. wynalazek żagla z płótna lnianego. Podróż morzem była szybsza niż lądem. Ale czy była bezpieczniejsza? Na statki żeglujące po morzu mogli czyhać piraci. Tyle, że na lądzie też grasowali rozbójnicy. Tutaj jednak podróżnikom nie groziły burze, które na morzu mogły zatopić statek. Wyprawa morska była więc niebezpieczniejsza od lądowej. Poza tym, statkiem nie można było podróżować przez cały rok. Sezon żeglugowy trwał od maja do października. Potem przychodziły zachmurzenia i burze zimowe uniemożliwiające spokojną żeglugę.

Głównymi portami na wybrzeżach Morza Śródziemnego były: Rzym, Cezarea, Aleksandria, Kartagina, Gades, Narbona, Marsylia, Kartagena, Tarragona. Bez wątpienia najważniejszy był Rzym. Stąd podróżny mógł szybko dostać się do Egiptu. Na trasie Rzym-Aleksandria kursowała flota przewożąca zboże. Do Grecji można było popłynąć przez Cieśniną Messyńską, wokół Peloponezu do Koryntu i Aten. Stąd łatwo można było przepłynąć Morze Egejskie i dostać się do Efezu i Smyrny w Azji Mniejszej. Czas trwania podróży morskiej zależał od wiatrów i typu statku. Jeśli był to okręt pełnomorski płynący przez otwarte morze, podróż trwała krócej, jeśli był to mały statek płynący blisko brzegu, wzdłuż wybrzeży, wówczas podróż była długa. Dla przykładu: wyżsi urzędnicy rzymscy pływali w służbowych podróżach wojennymi galerami. Pływały one wzdłuż brzegów i conoczawijały do portów. Podróż była więc powolna, ale bezpieczna i wygodna.

Szybkość statku zależała najczęściej od wiejących wiatrów. Decydujące znaczenie dla żeglugi miały śródziemnomorskie letnie passaty, czyli wiatry etezyjskie. Wiały one stale z północnej „ćwiartki” morza. Przy takich wiatrach, podróż z Rzymu do Aleksandrii trwała od 10 do 20 dni. Z powrotem było już o wiele gorzej. Można było płynąć nawet dwa miesiące, albo i dłużej. Trzeba było wówczas płynąć wzdłuż południowych wybrzeży Azji Mniejszej, przez Kretę, Maltę i Sycylię walcząc z przeciwnymi wiatrami. Podróż z Rzymu do Koryntu, w zależności od wiejących wiatrów, trwała tydzień lub dwa. Dlaczego trwało to tak długo? Starożytne statki były zaopatrzone w jeden duży, kwadratowy grotżagiel. Rzymianie dodawali jeszcze mały, trójkątny topsel i coś na kształt bukszprytu. Największe statki miały też średniej wielkości bezan. Kadłuby okrętów miały kształt dzwonu. Takie jednostki osiągały prędkość do 6 węzłów. Z tego m.in. powodu podróż z Rzymu do Narbony trwała 3 dni, do Koryntu 5 dni, na Rodos 7 dni, a do Aleksandrii 10 dni. Podróż z Konstantynopola (Bizancjum) na Rodos trwała 5 dni, a do Aleksandrii 9 dni. Były to wyniki „optymalne”.

W starożytnym świecie nie było statków pasażerskich. Podróżni chcący płynąć statkiem, szli do portu i szukali statków towarowych, które płynęły w kierunku dla nich dogodnym. W Ostii niedaleko Rzymu, znajdował się nawet specjalny plac, na którym zgromadzone były biura różnych spedytorów i tutaj można było szukać miejsca na statkach płynących w różnych kierunkach. Statki towarowe przeznaczone były do przewożenia ładunków i pasażerów zabierały niejako „przy okazji”. Nie było więc na nich wygód, obsługi, wyżywienia i kajut z łóżkami. Podróżny musiał być zaopatrzony we własną żywność i służbę do pomocy. Rezerwacji rejsu mógł dokonać u oficera „magistra navis” zajmującego się handlowymi interesami właściciela statku. Dowodzenie na okręcie należało do kapitana („gubernator”). Kabiny na statku posiadali tylko oni i kilku najbogatszych pasażerów lub gości. Reszta podróżnych dostawała miejsce na pokładzie. Ludzie spali na powietrzu lub w małych namiotach rozkładanych nanoc.Na statkach znajdowały się też kuchnie z których korzystała załoga i pasażerowie.

W niektórych portach, przed wyjazdem, podróżny musiał uzyskać zgodę namiestnika na podróż np.: w Aleksandrii. Wydawano wówczas paszport i trzeba było uiścić opłatę (zależała ona od zawodu np.: kapitan płacił 8 drachm, marynarz 5, aprostytutka aż 108). W podróż morską pasażerowie zabierali dużo bagaży: żywność, pościel, przybory do mycia, gotowania itp. Z bagażami oczekiwali w pobliżu portu np.: w gospodzie lub hotelu. Musieli być w każdej chwili gotowi na hasło odpłynięcia statku. Ówczesne statki nie pływały według stałych rozkładów. Wyruszano, gdy warunki pogodowe były sprzyjające, a wróżby pomyślne. Żaden rzymski statek nie wypływał z portu w „pechowe dni” tj. 24 sierpnia, 5 października i 8 listopada. Nie wypływano z portu, kiedy wróżby były niepomyślne lub pojawiał się „zły znak” np.: kichnięcie podczas wejścia na pomost statku, kraczący kruk lub sroka siedzące na takielunku statku, wypowiedzenie pewnych słów lub zwrotów. Również zły sen kogoś z załogi lub pasażerów mógł zatrzymać statek w porcie (np.: sny o kotwicy, kluczu, mętnej wodzie, sny w których pojawiały się dziki, byki lub kozły). Zwiastunami sztormów i niebezpieczeństw były sowy i mewy. Podczas rejsu zabronione były bluźnierstwa, tańce, a jeśli ktoś umarł podczas podróży natychmiast pozbywano się ciała wrzucając je do wody. Śmierć była bowiem najgorszą wróżbą.

Podczas rejsu podróżni spędzali czas na rozmowach, czytaniu książek, uprawianiu hazardu, obserwowaniu pracy załogi. Czasami pomagali też załodze w pracy np.: podczas burzy, czy sztormu. Kiedy statek bezpiecznie dotarł do miejsca przeznaczenia, wszyscy czym prędzej udawali się na stały ląd i składali ofiary dziękczynne bogom. Starożytni Rzymianie nie byli dobrymi żeglarzami i nie przepadali za morskimi podróżami. Jak dla większości starożytnych ludów, morze było dla nich obcym i tajemniczym, złowrogim światem. Mimo to, morskie podróże w starożytności były bardzo częste. Codziennie setki i tysiące ludzi wypływało na morze, aby dotrzeć do celu.

Źródło: alehistoria.blox.pl

Zaloguj się, aby dodać komentarz

Zaloguj się

1 1 1 1
Waluta Kupno Sprzedaż
USD 4.2529 4.3389
EUR 4.5575 4.6495
CHF 4.4327 4.5223
GBP 5.3466 5.4546

Newsletter