
Stocznia Marynarki Wojennej od wielu lat nie może wyjść na prostą
(© Tomasz Bołt)
Przed ministerstwami obrony i skarbu będą protestować w obronie stoczni i swoich miejsc pracy.
- Zarząd firmy zamierza restrukturyzować firmę i ograniczać koszty, zwalniając 30 procent załogi - mówi Mirosław Kamieński, przewodniczący stoczniowej KM NSZZ Solidarność. - Takie działania grożą zmarnotrawieniem potencjału stoczni. Zagrażają nawet obronności kraju.
Wczoraj ze związkowcami spotkał się szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego - Aleksander Szczygło.
- Zapowiedział, że podejmie się mediacji z ministrami skarbu i obrony, ponieważ na nasze prośby o rozmowy nie reagują - dodaje Kamieński.
Aleksander Szczygło spotkał się także z prezesem stoczni Romanem Kraińskim. - Przedstawiłem ministrowi założenia programu ratowania stoczni. Ocenił go jako racjonalny - twierdzi Kraiński.
Ratowanie stoczni ma polegać na redukcji zatrudnienia w celu ograniczenia kosztów działalności. Jak argumentuje prezes obecnie na 500 pracowników produkcyjnych przypada 800 nieprodukcyjnych. - Kto utrzyma taką strukturę zatrudnienia - pyta Kraiński. - Przewidujemy zwolnienie ponad 300 osób. Będą im przysługiwać ustawowe odprawy przewidywane przy zwolnieniach grupowych - dodaje.
Wcześniej, w ramach programu dobrowolnych odejść, załoga stoczni została zredukowana o 100 pracowników.
Decyzją ministra obrony ze stoczni wydzielone mają zostać także części zbrojeniowa i cywilna. - Nie grozi to likwidacją zakładu, ponieważ SMW będzie pełnym właścicielem majątku produkcyjnego - tłumaczy Kraiński.
Przedstawiciele związków zawodowych są innego zdania. - Oczekujemy, że stocznia będzie budować nie tylko dla MON, ale i dla cywilnych kontrahentów. Część cywilna może zostać wydzielona, ale nie poprzez powołanie oddzielnych spółek - uważa Kamieński. - To grozi rozdrobnieniem stoczni, a w efekcie jej likwidacją.
Stoczni grozi likwidacja, jeżeli nie zostanie szybko zrestrukturyzowana. Zakład musi chronić się przed wierzycielami. Prezes firmy złożył gdańskim Sądzie Rejonowym wniosek o możliwość przeprowadzenia postępowania układowego. Jeśli sąd się na to zgodzi, firma może zaproponować rozłożenie swoich zobowiązań na raty, odroczenie ich spłaty do momentu, gdy zacznie przynosić zyski lub zmniejszenie sumy zadłużenia.
SMW z problemami finansowymi boryka się od lat. W grudniu 2005 r. została skomercjalizowana i dostała od Agencji Rozwoju Przemysłu, wsparcie finansowe w formie podwyższenia kapitału zakładowego o kwotę 80 mln zł oraz pożyczkę w kwocie 40 mln zł. Nie pomogło to w wyjściu na prostą. W 2006 r. dwukrotnie stocznia straciła płynność finansową m.in. z powodu nierentownych kontraktów.
W ubiegłym roku ARP, posiadająca 99 proc. udziałów w SMW, zaczęła pracować nad nową koncepcją restrukturyzacji zakładającej udział inwestora branżowego. W tym roku pracownicy grozili już strajkiem, bo dostawali pensje z bardzo dużym opóźnieniem.
Jacek Klein
Czytaj więcej w piątkowym, papierowym wydaniu "Polski Dziennika Bałtyckiego" {jathumbnail off}
