Napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie i obawy przed zakłóceniami w ruchu lotniczym skłaniają Niemców do częstszego spędzania urlopów w kraju - pisze „Der Spiegel”. Zwiększony ruch turystyczny spodziewany jest w lecie nad Morzem Północnym i nad Bałtykiem.
W wyniku wojny USA i Izraela z Iranem ucierpiały instalacje energetyczne i lotniska w krajach Zatoki Perskiej. Mocno nadwyrężony został przez to wizerunek tych państw jako bezpiecznych miejsc dla turystyki oraz handlu, a do tego dochodzą ostrzeżenia o niedoborach paliwa lotniczego - stwierdza „Der Spiegel”.
W sondażu zleconym przez firmę SAP Concur i opublikowanym w weekend niemal co piąty respondent z Niemiec zadeklarował, że w ostatnim czasie musiał odwołać lot, zmienić rezerwację albo doświadczył odwołania połączenia przez linię lotniczą.
Zdaniem pełnomocnika rządu RFN ds. turystyki Christopha Plossa napięta sytuacja na świecie może sprawić, że w lecie więcej osób zdecyduje się na urlop w Niemczech.
- Choć skutki kryzysu na Bliskim Wschodzie są bardzo poważne dla wielu branż, to jednocześnie stwarza on szanse dla turystyki w Niemczech — powiedział polityk CDU gazetom grupy medialnej Funke.
Zwłaszcza nad Morzem Północnym i Bałtykiem spodziewany jest „jeszcze większy popyt niż w poprzednich latach”.
Federalny Urząd Statystyczny poinformował o rosnącej liczbie noclegów w niemieckiej branży turystycznej. W pierwszym kwartale 2026 roku zarejestrowano w RFN 86,7 mln takich noclegów, o 2,5 proc. więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Wzrost liczby noclegów dla gości zagranicznych, wynoszący 0,8 proc., był znacznie słabszy niż w przypadku gości krajowych, gdzie wyniósł 2,9 proc.
Z Berlina Mateusz Obremski
