Iran wysłał swój najbardziej zaawansowany bezzałogowy statek powietrzny Shahed-129 z misją monitorowania ruchów marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych, znajdującej się w pobliżu Cieśniny Ormuz, dając do zrozumienia, że wykorzysta drony, aby stawiać jej czoła.
Shahed-129, zaprojektowany przez Shahed Aviation Industries dla Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), śledzi amerykański lotniskowiec USS Abraham Lincoln i towarzyszące mu niszczyciele od kilku dni, co dowodzi, że jest to wcześniej zaplanowane działanie operacyjne, a nie doraźne monitorowanie.
Ten ruch Teheranu – w opinii portalu wojskowego DefenceSecurityAsia - miałby być celową eskalację napięć ze Stanami Zjednoczonymi, zrobioną po to, by zademonstrować swoją gotowość do starcia, ale także w celu zastraszenia własnego społeczeństwa, aby nie uległo pokusie uwierzenia, że zapowiadana przez prezydenta Donalda Trumpa pomoc rzeczywiście jest w drodze.
Shahed-129, porównywany z amerykańskim MQ-1 Predator, jest uważany przez analityków wojskowych za najbardziej zaawansowaną tego typu jednostkę w irańskich siłach zbrojnych. Przeznaczony do misji bojowych i rozpoznawczych, może utrzymywać się w powietrzu przez 24 godziny.
Cameron Chell, amerykański ekspert od wojny dronów i prezes producenta dronów Draganfly, ostrzegł przed kilkoma dniami w rozmowie ze stacją Fox, że irański potencjał dronów jest wart miliony dolarów, a Teheran opanował łączenie tanich głowic z niedrogimi platformami do ich przenoszenia i jest zdolny poważnie zagrozić wartym miliardy dolarów amerykańskim okrętom.
Poleganie przez irańskie siły na swoich dronach potwierdził w czwartek izraelski dziennik „Jerusalem Post”, informując, że przygotowujący się do ewentualnego starcia ze Stanami Zjednoczonymi Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej otrzymał właśnie partię 1 tys. nowych bezzałogowych statków powietrznych.
Irańscy dowódcy wojskowi, reagując na koncentrację sił USA, z jednej strony zapewniają, że są gotowi na rozmowy, które obniżyłyby napięcie na Bliskim Wschodzie, ale z drugiej odgrażają się, że „ich siły trzymają palec na spuście” i są gotowe uderzyć, jeśli zostaną sprowokowane.
Według powiązanej z Hezbollahem gazety „Al-Akhbar” Iran jednak stawia na konfrontację militarną, uważając, że osiągnięcie porozumienia, spełniającego żądania USA, będzie kosztowniejsze niż wojna.
