Rosja kontynuuje wzmacnianie swojej siły militarnej na arktycznym Półwyspie Kolskim, mimo znacznych strat na froncie oraz problemów gospodarczych – ostrzegł w środę norweski minister obrony Tore Sandvik podczas rozmowy z mediami.
Sandvik, cytowany przez agencję Reuters, przyznał również, że Moskwa zacieśnia współpracę z Chinami, co - jak podkreślił - nadal stanowi zagrożenie dla NATO.
Półwysep Kolski jest położony w północno-zachodniej Rosji, za kołem podbiegunowym, przy granicy z Norwegią i Finlandią. Od dekad Rosja wydobywa w tym regionie m.in. metale nieżelazne oraz pierwiastki ziem rzadkich. Obszar ma również istotne znaczenie militarne.
Na Półwyspie Kolskim znajdują się co najmniej trzy bazy lotnicze, a położony tam Siewieromorsk jest główną bazą Floty Północnej rosyjskiej marynarki wojennej.
Eksperci, na których powołuje się kanadyjski nadawca CBC, twierdzą, że koncentracja potencjału militarnego w tym regionie może być większa niż gdziekolwiek indziej na świecie. Co więcej, Rosja rozmieściła tam około dwóch trzecich swojego potencjału nuklearnego drugiego uderzenia – czyli zdolności do odpowiedzi na atak jądrowy własnym arsenałem.
Sześć z 12 strategicznych okrętów podwodnych o napędzie nuklearnym stacjonuje w pobliżu Półwyspu Kolskiego, podczas gdy druga połowa - na Kamczatce.
Dla Floty Północnej Morze Barentsa jest jedyną drogą wyjścia na otwarty Ocean Atlantycki, prowadzącą przez tzw. lukę GIUK, czyli obszar morski między Grenlandią, Islandią i Wielką Brytanią.
