Maersk nadal ostrożnie przygotowuje się do powrotu na trasy przez Morze Czerwone i Kanał Sueski. Na początku tygodnia kontenerowiec duńskiego przewoźnika ponownie przepłynął najkrótszą drogą wodną z Azji do Europy. Póki co Maersk nie ujawnia jednak terminu ponownego powrotu na tę trasę, powołując się na kwestie bezpieczeństwa.
Kontenerowiec Maersk Denver (84 771 DWT) przepłynął przez cieśninę Bab al-Mandeb w dniach 11-12 stycznia, docierając bez przeszkód do Morza Czerwonego na północ. Warto zaznaczyć, że statek zbudowany w 2007 roku pływa pod banderą USA, obsługuje spółkę zależną Maersk Line Limited i ma kontrakt na przewóz ładunków dla rządu USA.
Obecny harmonogram rejsów statku, który ma pojemność 6200 TEU, wskazuje, że przepłynie on przez Kanał Sueski pod koniec tygodnia. Następnie uda się na wschodnie wybrzeże USA i do Houston, stając się drugim statkiem Maersk, który przepłynął przez ten region i Kanał Sueski od początku 2024 roku.
Pomiędzy 18 a 19 grudnia tranzyt przez Kanał Sueski ukończył kontenerowiec Maersk Sebarok (108 215 DWT).
– O ile bezpieczeństwo żeglugi będzie nadal przestrzegane, będziemy kontynuować nasze stopniowe działania zmierzające do stopniowego wznowienia żeglugi wzdłuż korytarza Wschód-Zachód przez Kanał Sueski i Morze Czerwone – poinformował Maersk w oświadczeniu opublikowanym 12 stycznia.
Zarząd Kanału Sueskiego usilnie zabiega o to, by zachęcić więcej firmy żeglugowe do powrotu na swoje trasy. Pod koniec ubiegłego roku Maersk poinformował, że zgodził się na wznowienie pełnej obsługi, ale przewoźnik ostrzegł, że zapewnienie bezpieczeństwa załóg i statków będzie procesem powolnym.
Maersk podąża śladem przewoźnika CMA CGM, który aktywniej przywraca trasy przez Kanał Sueski i Morze Czerwone. Francuski przewoźnik zwiększył liczbę tranzytów statków, m.in. pod koniec grudnia wysłał przez kanał jeden ze swoich flagowych statków zasilanych LNG, CMA CGM Jacques Saade, o pojemności 24 000 TEU.
LEW/Z Mediów/Maersk
