Żegluga

Bez jedzenia, leków, słodkiej wody, elektryczności, wi-fi, GPS i świateł bezpieczeństwa. W takich warunkach żyje 15 członków załogi na pokładzie gazowca Celanova, zakotwiczonego w Zatoce Manilskiej na Filipinach.

Celanova to gazowiec, pływający pod hiszpańską banderą, którego właścicielem jest GLOBALGAS SA z Madrytu. Międzynarodowa Federacja Transportowców (International Transport Workers’ Federation, ITF) twierdzi, że jednostka została opuszczona przez armatora, pozostawiając załogę bez wynagrodzenia na wiele miesięcy.

7 grudnia u wybrzeży Filipin jednostka utraciła sterowność i dziesięć dni później została odholowana na kotwicowisko w Zatoce Manilskiej. 14 lutego kontrola państwa portu zatrzymała statek po tym, jak władze stwierdziły, że narusza Konwencję o pracy na morzu MLC w zakresie niewypłaconych wynagrodzeń.

ITF w trybie pilnym zwróciła się do władz Filipin o zezwolenie na wejście statku do portu celem ułatwienia pomocy ze strony państwa bandery i ubezpieczycieli statku. Władze lokalne zgodziły się, ale tylko pod warunkiem, że holownik zostanie umieszczony obok jednostki i będzie pozostawał w pogotowiu podczas cumowania.

Pracowałam przez 14 lat jako inspektor ITF, do tej pory miałam do czynienia z wieloma opuszczonymi statkami i po raz pierwszy ktoś poprosił załogę o wynajęcie holownika - powiedziała Luz Baz, koordynatorka ITF w Hiszpanii. - Statek musi być w porcie. Załoga nie może odpalić silnika. Coś musi być zrobione. Załoga jest zdesperowana. Potrzebują paliwa, słodkiej wody, prowiantu, lekarstw - powiedziała.

Część hiszpańskiej i karaibskiej załogi jest na pokładzie od sierpnia, inni od listopada.

Hiszpański bank hipoteczny podejmuje próby sprzedaży statku, aby pomóc w sfinansowaniu długów właściciela.

Uwięziona załoga apeluje o pomoc. Na statku jest niebezpiecznie mało żywności, słodkiej wody i leków, których marynarze potrzebują do przeżycia. 

Jesteśmy wyczerpani, a teraz mamy złą pogodę i nie możemy nic zrobić, jeśli statek zerwie się z kotwicy - napisał Pedro do ITF w niedzielę, 10 maja.

Od 21 lutego, kiedy pierwszy raz poinformowano mnie o tej sprawie, były tysiące wiadomości WhatsApp - powiedziała Luz Baz.

Załoga spała dotychczas na pokładzie, bo nie ma klimatyzacji, ale bardzo złe warunki pogodowe w tym rejonie, zmusiły marynarzy do schronienia się w ciemności pod pokładem. Baz napisała do władz morskich w Manili ostrzeżenie, że statek i jego załoga są w ogromnym stopniu narażeni na potencjalne zerwanie się kotwicy, pożar na pokładzie lub wypadek z powodu braku możliwości manewrowania.

Mimo że Filipiny są sygnatariuszem MLC wymagającym od rządów ułatwienia repatriacji załogi podczas opuszczania statku, nie podjęto żadnych działań. Ich trudną sytuację dodatkowo komplikuje pandemia COVID-19.

W dniach od 27 lutego do 2 marca na pokładzie statku znajdował się inspektor państwa bandery, który miał sprawdzić rzeczywistą sytuację. Hiszpańska administracja morska koncentruje się na repatriacji członków załogi we współpracy ze wszystkimi zainteresowanymi stronami, w tym z ITF. Zgodnie z raportami Międzynarodowej Organizacji Pracy (MOP), rząd hiszpański skontaktował się również z rządem Filipin, prosząc o zacumowanie statku w bezpiecznym porcie.

Kapitan statku Rolando Garcia Alarcon ostrzegł MOP, że statek ma poważne usterki techniczne. Zażądał zezwolenia na zacumowanie statku ze względów humanitarnych i bezpieczeństwa, powołując się na brak sterowności, paliwa i oświetlenia. Kapitan zgłosił również, że łańcuchy i kotwice statku zostały uszkodzone. Śmieci na pokładzie również stanowią zagrożenie dla zdrowia, szczególnie w przypadku pożaru.

rel (ITF)

Komentarze   

+3 nawet bandera narodowa ?
Sprawa opisywana jest obszernie na portalu Naucher global(zdjęcia),oto urywek.
''Su posición de garantes del bien común les exige llevar el buque a puerto, repatriar a los tripulantes y obligar al club P&I a pagar los salarios que se les adeuda a la tripulación. Ya está bien de mirar hacia otro lado o tomarse el asunto con la tranquilidad de un despacho con secretaria.''Tłum:...dobro wspólne wymaga wprowadzenia statku do portu,repatiacji załogi i zobowiązania klubu P&I do wypłacenia zaległych pensji.Dosyć już patrzenia w drugą stronę i rozwiązywania sprawy w ciszy biura,przez sekretarkę.''
17 maj 2020 : 07:15 Walenty Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-1 madryt
a kto doprowadził statek do takiego stanu?
17 maj 2020 : 09:47 real Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-1 oj tam
Ja znowu powiem - ale jaki problem?? Statek opuszczony to skarb! wolamy zlomiarzy i ustalamy co i za ile, oni wycinaja co chcemy i dostajemy za to kase, pozniej jedziemy dodomu. Reszta to nie nasz problem.
17 maj 2020 : 23:53 jajek Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
1 1 1 1