200 milionów złotych straty za ubiegły rok - taki jest wstępny bilans Polskiej Żeglugi Morskiej. Dokładny raport poznamy w marcu. Dyrektor szczecińskiej firmy, Paweł Szynkaruk tłumaczy, że na świecie jest za dużo statków, a ładunków nie przybywa.
- To pierwsza strata od lat - przyznaje Szynkaruk. - W ubiegłym roku nasze statki stały w oczekiwaniu na ładunek przez ponad 1100 dni. Właśnie to generowało duże straty. To tak, jakby trzy statki były odstawione na stałe.
Sytuacja poprawiła się jesienią. - Dopiero ostatnie dwa miesiące pozwoliły nam wyjść "na zero" - mówi kapitan Ireneusz Gowin, przewodniczący rady pracowniczej PŻM.
Zysku jednak nie było. Polska Żegluga Morska ma nadwyżki z poprzednich lat, które zrekompensują stratę.
W ostatnich latach szczeciński armator rozbudował i unowocześnił swoją flotę. Teraz dysponuje 70 statkami.
Grzegorz Gibas, Andrzej Kutys
