Żegluga

Ekologiczna organizacja WWF Polska oskarżyła Regionalne Zarządy Gospodarki Wodnej oraz Wojewódzkie Zarządy Melioracji i Urządzeń Wodnych o niszczenie polskich rzek. Rzekomy proceder miałby się odbywać w ramach tzw. prac utrzymaniowych, w tym głównie pogłębiania, oczyszczania i odmulania.

Szef Zachodniopomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych powyższe rewelacje podsumowuje krótko: takie opinie to przejaw głupoty i demagogii.

Zdaniem działaczy organizacji WWF tylko w tym roku w Polsce zniszczonych zostanie około 4 tys. km rzek. Według nich pod nazwą pogłębianie, regulacja i utrzymanie kryje się ich destrukcja. Mariusz Zega z WWF wprost mówi, że to działalność szkodząca środowisku na dodatek za pieniądze publiczne, w tym unijne. Twierdzi, że instytucje, które są odbiorcami setek milionów złotych, forsują niszczenie polskich rzek, bo środki otrzymywane na tzw. „prace utrzymaniowe” i regulację, stały się kluczową pozycją w ich budżetach. „WWF Polska szacuje, że na inwestycje i prace hydrotechniczne szkodliwe dla środowiska, wykonanymi m.in. pod hasłem zapobiegania powodziom, został już wydany prawie miliard złotych” – czytamy w mailu do naszej redakcji.

Zdaniem M. Zegi także regulacja rzek w Polsce to duży problem, bo stosuje się do tego „anachroniczne metody, takie jak choćby prostowanie rzek wbrew ich naturze”. A to groźne jest nie tylko dla przyrody, ale teraz i ludzi, bo wiąże się ze zwiększeniem szybkości nurtu, co szczególnie niebezpieczne jest w trakcie występowania wysokiej wody.

– To jest głupota – reaguje bezpośrednio Tomasz Płowens, dyrektor ZZMiUW w Szczecinie. – Jak ktoś chce zrobić zamęt, to robi. Na prace konserwacyjne mamy nadzór przyrodniczy. Najlepiej nic nie robić... Zostawić doliny rzek w spokoju. Tak, by zdziczały, a ludzi wysiedlić.

T. Płowens dodaje, że ZZMiUW nie „prostuje” rzek. Prace hydrotechniczne wpisują się w taki układ hydrauliczny, jaki jest.

– Po drugie, nie betonuje się już rzek. A po trzecie, prace regulacyjne ograniczane są obecnie do minimum. Na wszystkie mamy decyzje środowiskowe. Są realizowane pod nadzorem przyrodniczym. Może WWF nie wie, że tak jest? Mam wrażenie, że WWF Polska sama chciałaby nadzorować te prace i za to brać pieniądze i chyba tu o to chodzi – powiedział T. Płowens.

Szef ZZMiUW dodał, że wszystkie inwestycje poprzedzają raporty o ich oddziaływaniu na środowisko. Przypomniał jednocześnie, że nie tak dawno WWF zaskarżyła działalność inwestycyjną zarządu melioracji (jakoby nie spełniała norm środowiskowych) do Komisji Europejskiej. Ekolodzy spór przegrali, bo okazało się, że zarządca urządzeń hydrotechnicznych na rzekach miał pełną dokumentację środowiskową, w tym decyzje Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.

ZZMiUW jest liderem wśród regionalnych zarządów melioracji w Polsce pod względem wartości inwestycji hydrotechnicznych, w tym przeciwpowodziowych. Jedynie wartość obecnie realizowanych przedsięwzięć, w tym także prac konserwacyjnych, to ponad 110 mln zł. Trwa m.in. budowa wałów przeciwpowodziowych wzdłuż Zalewu Szczecińskiego i Jeziora Dąbie. Większość środków ZZMiUW przeznaczona jest na zabezpieczenia przeciwpowodziowe. Prace utrzymaniowe kosztować będą w tym roku – wbrew informacjom publikowanym przez WWF – tylko 10 mln zł.

Drastycznym przykładem destrukcyjnych skutków zaniechań tzw. pracy utrzymaniowych i inwestycji jest Międzyodrze, gdzie z powodu źle pojętej ochrony przyrody zakazano jakichkolwiek prac hydrotechnicznych a nawet ograniczono dostęp. Po 15 latach takiej „ochrony” Międzyodrze zarosło, kanały się zamuliły i wypłyciły. Efekt był taki, że niektóre gatunki ptaków opuściły ten chroniony teren, a Międzyodrze gwałtownie zaczęło tracić funkcję naturalnego polderu, który przyjmuje nadmiar wody.

R.K. Ciepliński

0 WWF
Od dawna zajmuje się poglądystyką niedopuszczania do jakichkolwiek działań na kluczowych dla gospodarki, zwłaszcza regionów, odcinków rzek. WWF stanowi drugi (wyższy, nad instytucjami ochrony środowiska) pręgierz dubeltowego systemu ekologicznego, organizowany przez organizacje nie rządowe. Problem jest taki sam, jak przeciwdziałanie uniemożliwianiu bocianom zakładania gniazd na kominach. Dyrektywy i Rozporządzenia Unijne są wystarczająco ostre w zakresie ochrony środowiska i nie wykluczają wykorzystania dróg wodnych do celów wysokiego znaczenia gospodarczego.
09 październik 2013 : 15:44 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Przedstawiciele WWF bredzą.
Przedstawiciele WWF bredzą. Ich działanie jest wysoce szkodliwe. Tępota zielonych niemal nie doprowadziła do zniszczenia Żuław Wiślanych. W ujściu Wisły, za kilka milionów złotych usypano sztuczną wyspę ( dla fok ). Efekt był taki, że utrudniono znacznie spływ wody do Bałtyku. Pojawiły się długotrwałe wysokie stany wody grożące zniszczeniem wałów przeciwpowodziowych i zalaniem Żuław Wiślanych. Bezrozumne zwiększanie populacji fok przyczyniło się do zniszczenia stada troci i łososi, które to ryby były tradycyjnie poławiane przez rybaków w tym rejonie. Obecnie ryby te występują w śladowych ilościach.
09 październik 2013 : 19:14 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
1 1 1 1

Źródło: