Wydaje się, że najbardziej otwarcie i aktywnie walczył o Polskich marynarzy i oficerów armator Seatrans z Bergen, za sprawą którego sprawa została nagłośniona w najważniejszych norweskich mediach gospodarczych i finansowych. Niestety walkę o możliwość zatrudniania polskiego personelu morskiego na statkach w rejestrze NIS, wraz z innymi armatorami i norweskimi stowarzyszeniami armatorów, przegrał i zdecydował się wyrejestrować pokaźną część swojej floty spod bandery NIS.

Atle Sommer. Fot. PioSta
Zapytaliśmy Atle Sommer'a, dyrektora ds. zasobów ludzkich Seatrans m.in. o skalę problemu w całym norweskim shippingu. Oto, co odpowiedział:
- Wiemy o armatorach, którzy sygnalizują nam, że popierają nasze stanowisko i nasz sposób wyjścia z sytuacji i w niejednym przypadku podążają za nim - ich statki już są w procesie wyflagowania spod NIS, lub decyzja jest u nich "tuż za rogiem".
Nie wiem jednak ilu dokładnie armatorów zdecyduje się na przeflagowanie, a ilu zrezygnuje z polskich marynarzy.
Wiele jednak wskazuje na to, że rejestr NIS, z powodu problemu, o którym mówimy, straci wkrótce dość dużo statków.
Problem dotyczy nas w wysokim stopniu, ponieważ zatrudniamy wielu Polaków na chemikaliowcach, które stanowią dużą część naszej floty. Flota specjalistycznych, skomplikowanych statków, jakimi są chemikaliowce, wymaga wiedzy i doświadczenia załóg, a wypracowanie ich kosztuje (czas, pieniądze, zaangażowanie pracowników). Dlatego nie możemy sobie pozwolić na utratę polskich marynarzy.
To nie jest kwestia oszczędności, czy chęci zatrudniania tańszych załóg. Po prostu nie da się nigdzie na świecie - teraz, nagle - znaleźć i zrekrutować odpowiedniej liczby marynarzy o wysokich kwalifikacjach doświadczonych w pracy na chemikaliowcach. Do tego dochodzi znajomość konkretnych statków przez Polaków, których zatrudniamy od dłuższego czasu, ich zaangażowanie w naszą firmę, etc.
Gdybyśmy nie podjęli odpowiednich kroków (przeflagowania) - od 1 stycznia 2011 roku (z dniem wejścia w życie nowych polsko-norweskich uregulowań podatkowych) stracilibyśmy polskich oficerów i marynarzy i automatycznie wypadlibyśmy z rynku - nasza flota by stanęła, wypadlibyśmy z chemikaliowcowego biznesu.
A jak wygląda sytuacja z pozostałymi statkami we flocie Seatrans?
- Mamy też trzy dalsze chemikaliowce pod banderą NIS, jednak one są w sytuacji, w której, z pewnych względów - na razie - nie jesteśmy gotowi ponosić kosztów ich reflagging'u, ale ujmę to tak: od pewnego momentu w 2011 roku również te statki nie będą nosić bandery NIS.
Mamy jeszcze jeden papierowiec pod banderą NIS odstawiony w laid-up, więc w przypadku tego statku też nie będziemy na razie ponosić kosztów przeflagowania, ale jeśli znajdzie on zatrudnienie i wróci on do eksploatacji - również zostanie wyflagowany z rejestru NIS.
Kolejne statki to Ohm Express i Ohm Leader - przebudowane z papierowców sto-ro na badawcze jednostki offshore - pewną specyficzną odmianę statków sejsmicznych.
Zapytaliśmy jeszcze m.in.:
Nikt w Norwegii nie próbował Wam pomóc? Nie znaleźliście zrozumienia u norweskich władz, żadnego sojusznika?
- Trudniej było z naszym ministerstwem finansów, które zdawało się godzić na propozycje polskich władz. Natomiast wspierało nas norweskie ministerstwo handlu i gospodarki. Wysłuchali nas i podzielali nasze stanowisko. Przedstawiciele ministerstwa handlu i gospodarki Norwegii brali udział w naszym spotkaniu z władzami polskimi w Gdyni w maju.
Nie jest moją rolą krytykować władze norweskie. Podoba nam się deklarowana, wyrażana polityka naszego rządu, zdążająca do wzmocnienia bandery norweskiej, do przyciągnięcia większego tonażu pod bandery NOR i NIS. W pełni popieramy takie stanowisko. Ale to jest smutne, że władze nie przewidują, nie dostrzegają negatywnych konsekwencji dla norweskiej floty, w przypadku zawierania takich porozumień, jak podatkowe z Polską. Szkoda, że władze nie dostrzegają tego, że przy tym rozwiązaniu nie ma wygranych. Wszyscy na tym tracą.
Rozumiem, że porozumienie dotyczące opodatkowania marynarzy polskich pracujących na statkach pod banderą NIS nie jest zgodne z deklaracjami norweskich władz co do chęci wzmocnienia pozycji norweskich armatorów i norweskiej bandery?
- Zgadza się… I myślę, że gdy nasze władze zawierały to porozumienie - nie do końca zdawały sobie sprawę z jego konsekwencji dla norweskiej floty.
Czyli była to raczej pomyłka, a nie zła wola?
- Wierzę, że tak…
Z Atle Sommer'em z Seatrans zrozmawiał Piotr B. Stareńczak
Większa część wywiadu, przeprowadzonego 28 września w Bergen - w wydaniu "The Maritime Worker" będącym dodatkiem do numeru 11/2010 miesięcznika "Nasze MORZE". A. Sommer mówi m.in. o tym, jak doszło do zawarcia porozumienia o opodatkowaniu polskich marynarzy pracujących pod banderą NIS, o staraniach podjętych przez armatorów norweskich w celu ochrony bandery NIS i polskich marynarzy i o tym za co ich ceni oraz na temat tego, ilu statków dotyczy obecnie konieczność przeflagowania we flocie Seatrans.{jathumbnail off}
